Biuletyn MS04-01 1 informuje o możliwości zdalnego "puszczania" kodu na maszynach z systemem od Windows NT po Windows XP oraz Windows Server 2003. Kolejny dokument ostrzega przed "dziurą" w mechanizmie RPC/DCOM. Trzeci zaleca zainstalowanie łaty dla programu Outlook Express 5.5 i 6.0, nawet jeśli programy te nie są domyślnymi klientami poczty, czyli nie są w zasadzie używane. Wreszcie ostatni dokument, zakwalifikowany jako "ważny", dotyczy niedociągnięć w microsoftowym komponencie do baz danych Jet 4.0. Tutaj problem dotyczy wszystkich wersji oprogramowania, od Windows 98 poczynając. Na razie poprawki dostępne są wyłącznie do angielskich wersji programów.
Jakby na to nie patrzeć, te nowe, alarmistyczne doniesienia o wadach oprogramowania Microsoftu staną się niemal natychmiast zarzewiem nowych dyskusji na temat jakości ofert firmy Gatesa. Luki w systemach operacyjnych Windows wykrywane są z niepokojącą częstotliwością, a ich usuwanie jest uciążliwe zarówno dla i indywidualnych użytkowników jak i dużych koncernów. Te ostatnie nie kryją irytacji z tego powodu.
Gdy Microsoft opublikował swoje najnowsze biuletyny, napór zainteresowanych "łataniem dziur" był tak duży, iż witryna Windows Update została na kilka godzin skutecznie unieruchomiona. Ponad 3 miliony internautów usiłowały dostać się na tę witrynę co godzinę, a przepływ kopiowanych danych oszacowano na 50 gigabajtów na sekundę.
Od pewnego czasu Microsoft twierdzi, iż w trakcie pracy nad nową wersją Windows, zwaną na razie Longhorn, szczególną uwagę zwraca się na sprawy bezpieczeństwa sieciowego, co ma wyeliminować konieczność nieustannego łatania systemu. Wielu specjalistów zaczyna jednak poważnie wątpić w to, że Microsoft będzie w stanie dostarczyć na rynek produkt prawdziwie bezpieczny, a jednocześnie stabilny.