Na Florydzie zakończył się arcyciekawy proces, w którym po przeciwnych stronach stanęły znane persony: były pilot marynarki wojennej i czołowy lobbysta republikański Harry Sargeant III i szwagier króla Jordanii Abdullaha II, Mohammad al-Saleh. Wygrał członek jordańskiej rodziny królewskiej, który zgodnie z werdyktem otrzyma 28,8 mln dolarów rekompensaty od swojego adwersarza...
Poważne oskarżenia
Al-Saleh oskarżył Sargeanta i jego współpracowników o to, że – by więcej zarobić − pozbyli się go z kompanii mającej wyłączne prawa do zaopatrywania w ropę naftową amerykańskich żołnierzy w Iraku i wytoczył mu proces cywilny. Odbył się on w Circuit Court w West Palm Beach na Florydzie. Przewodniczył mu sędzia Robin Rosenberg. To co zostało zaprezentowane w trakcie jego przebiegu, mogłoby posłużyć za scenariusz do dobrego filmu sensacyjnego.
Wszystko zaczęło się w listopadzie 2003 r., kiedy to pojawiła się okazja zarobienia dużych pieniędzy na wojnie w Iraku. W poszukiwaniu kontraktów Sargeant wyruszył do Bagdadu swoim prywatnym odrzutowcem. Podczas przystanku w Ammanie spotkał się z królem Abdullahem II i przedstawił mu plan nowego przedsięwzięcia biznesowego. Zgodnie z jego wytycznymi, Sargeant wraz Exxonem i BP mieli stać się głównymi dealerami ropy naftowej dla Pentagonu. Rok później stworzył kompanię International Oil Trade Center (IOTC), która była trzystronnym partnerstwem między nim, Mustafą Abu-Naba’a i al-Salehem. Tego ostatniego dokoptowano, by dzięki jego królewskim koneksjom zwiększyć szansę wygrania kontraktów na przewóz ropy naftowej do baz wojskowych w Iraku przez Jordanię (początkowo Pentagon planował przewóz ropy naftowej do Iraku z Turcji i Kuwejtu). I faktycznie al-Saleh pomógł. IOTC pozyskała od jordańskiego rządu cenną notę autoryzacyjną, która przyznawała kompanii wyłączność na przewóz ropy naftowej przez terytorium Jordanii. Dzięki niej Pentagon podpisał z IOTC kontrakty ogólnej wartości 2,7 miliarda dolarów.
Piotr Szymański
Pełna wersja artykułu w aktualnym wydaniu Kalejdoskopu nr 31