Wielkim sukcesem zakończyła się akcja FBI. Agenci Biura, rozbili ogromną międzynarodową siatkę promującą w internecie dziecięcą pornografię. W samych Stanach Zjednoczonych zarzuty usłyszały do tej pory 72 osoby. 53 z nich trafiły do aresztu. W sprawie następnych 600 pedofilów prowadzone jest intensywne dochodzenie...
Na stronach Dreamboard
Zwyrodnialcy zrzeszali się w ramach tzw. klubu Dreamboard, który został utworzony w 2008 r. Jednym z warunków wstąpienia do tej prywatnej organizacji było wrzucenie do internetu materiałów z dziecięcą pornografią, najlepiej zawierających ślady przemocy. Na tej podstawie administratorzy platformy tworzyli grupy zatwierdzonych członków. Na specjalnej internetowej tablicy ogłoszeń użytkownicy wymieniali się tysiącami zdjęć i filmów. Platforma cały czas obligowała ich do tworzenia wciąż nowych wizerunków. Z czasem nadawano członkom przywileje, w zależności od tego, jak bardzo się „angażowali”. Ci, którzy molestowali dzieci i przedstawiali to na forum, zyskiwali status „Super VIP-a”, który dawał im dostęp do całości materiału w Dreamboard.
Przestępcy prowadzili swą dzialalność ukrywając się za serwerami proxy (serwer z odpowiednim oprogramowaniem, które dokonuje pewnych operacji − zwykle nawiązuje połączenia w imieniu użytkownika). Łączność między nimi była szyfrowana. Oni sami używali wyłącznie pseudonimów. Większość materiałów ukazywało nieletnich, wobec których stosowana była przemoc. Na wielu z nich zarejestrowano przypadki molestowania dzieci w wieku poniżej 12 lat. Praktykom seksualnego wykorzystywania członkowie tej prywatnej siatki poddawali nawet niemowlęta. Zgodnie z wymogami dla jednego z obszarów platformy, sekcji zwanej „Super Hardcore”, „bohaterowie” nagrań i zdjęć powinni „odczuwać ból”. I ewidentnie taki ból odcz uwali. Na nagraniach wyraźnie widać cierpienie bardzo młodych dzieci podczas seksu z dorosłymi. Niektóre z nich płaczą, są wystraszone, a ich twarze wykrzywia grymas.
Łącznie na Dream board zarejestrowanych było 27 tysięcy użytkowników.
Marcin Nowak
Pełna wersja artykułu w aktualnym wydaniu Kalejdoskopu nr 32