Wtorek, 29 Lipca 2008
“... jest to coś największego z tego, czego dotychczas dokonałem. A tak osobliwe w treści i formie, że się tego nie da opisać... Wszystkie moje symfonie były tylko preludiami do tej właśnie, dzieło to jest jednym wielkim dawcą radości, darem dla narodu”.Tak mówił o swej VIII Symfonii zwanej “Symfonią Tysiąca” Gustaw Mahler. Dzieło będzie w tym roku prezentowane w Ravinii w ramach zapoczątkowanego sześć lat temu programu “One Score, One Chicago” – jeden utwór, jedno Chicago, programu mającego na celu zjednoczenie mieszkańców Chicago wokół jednego utworu.
Symfonia Tysiąca jest dziełem niezwykłym pod każdym względem. To gigantyczny utwór, który chce połączyć wszystko – instrumentalne z wokalnym, pieśń, kantatę, oratorium, także operę i dlatego dla jej wykonania potrzeba wielkiej orkiestry, chórów i solistów. Stąd jej nazwa Symfonia Tysiąca. W Ravinii będzie wykonana przez około pięciuset muzyków. W tym celu scena zostanie specjalnie poszerzona. Ale jest to także symfonia-misterium, w której kompozytor wyraża miejsce człowieka w kosmosie, gdzie zło, grzech, ból zostaną przezwyciężone – jest więc w tym sensie Symfonią Zbawienia.
Symfonia Mahlera zadziwia dziś imponującym gigantyzmem, ale i jakąś niezwykłą żarliwością, a niekiedy prostotą emocji i uczuć ludzkich. Mahler jest jednocześnie kosmiczny i ziemski.
Było to ostatnie jego dzieło, którym dyrygował osobiście podczas koncertu w Monachium w 1910 roku. Zachwycił się nią Tomasz Mann i po premierowym wykonaniu wysłał Mahlerowi swą powieść “Królewska wysokość” z adnotacją: “Nie jest to oczywiście żaden ekwiwalent tego, co otrzymałem od pana, człowieka, który uosabia najdostojniejszy i najświętszy zapał twórczy naszych czasów”.
Gustaw Mahler za życia ceniony był jako dyrygent. Czas jego jako kompozytora miał dopiero nadejść. Fascynacja jego muzyką dziś ma, jak ktoś napisał, o wiele głębsze korzenie. Łącząc bowiem
banał i brutalność z pięknem trafił w samo sedno, gdyż jest to po prostu podróż przez ocean ludzkich doświadczeń, a jego VIII Symfornia to arcydzieło dziwne i wspaniałe. W ramch programu “One Score, One Chicago” zawsze prezentowane są utwory z wielu względów interesujące i fascynujące. Takim utworem jest monumentalna Symfonia Tysiąca, która zostanie wykonana w Ravinii 26 lipca o godzinie 7:30 wieczorem.
Chicago Symphony Orchestra poprowadzi James Conlon. Wystąpią trzy chóry: Chicago Symphony Chorus, Chicago Children’s Choir i Milwaukee Symphony Chorus oraz soliści: Heidi Grant Murphy – sopran, Bridgett Hooks – sopran, Christine Brewer – sopran, Ning Liang – mezzosopran, Jill Grove – mezzosopran, James Johnson – baryton, John Relyea – bas i Vinson Cole – tenor.
Warto przypomnieć, że bywalcy Festiwalu w Ravinii są bardzo uprzywilejowani, gdyż mimo trudności w wykonaniu tej “mamuciej” symfonii mieli oni okazję usłyszeć ją tam aż sześć razy. Premiera odbyła się w 1974 roku.
Nie mogą też narzekać na brak atrakcji. 19 lipca odbył się tu pożegnalny koncert urodzonej w Nowej Zelandii, dziś 64-letniej, Dame Kiri Te Kanawa, a dzień później występ fenomenalnego 25-letniego chińskiego pianisty Lang Langa, który zadziwił nie tylko wspaniałą techniką i grą, ale także niezwykłą charyzmą i osobowością.
Koncerty Lang Langa przyciągają tłumy młodych ludzi. Tak też było w Ravinii 20 lipca. Po koncercie ustawiając się w długiej kolejce można było porozmawiać z artystą, otrzymać jego autograf na płycie czy książce – jego pamiętnikach “Journey of a Thousand Miles – My Story”, w której Lang Lang napisał: “Zawsze mierzyłem wysoko.
I jeśli wiara w to, że mogę naprawić świat, poprawiając życie dzieci poprzez muzykę, może wydawać się idealistyczna i naiwna, przypominam sobie zdanie Lao-tzu, że podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku. Obecnie podróżuję więcej niż tysiąc mil z miasta do miasta, dzieląc się muzyką, a wciąż moja podróż to zaledwie początek”.
O występie Lang Langa w Ravinii następnym razem.
Joanna Kmieć