Tytuły pierwszych relacji medialnych były bezlitosne: „żółto-niebiescy poniżeni i ośmieszeni”, "zdemolowani i wbici w trawę” czy „wstyd to za mało”, „niemożliwa do opisania klapą”.
„Po każdej traconej bramce słychać było jęk całego narodu zebranego na placach, w ogrodach, pubach i na plażach przy ogniskach. Wraz z upływem czasu trwała pogłębiająca się tragedia narodowa, która przejdzie do naszej piłkarskiej historii” - brzmiał jeden z komentarzy, dobrze oddający nastrój w Szwecji.
„Zostaliśmy upokorzeni i pożarci przez bezwzględnych, pokazowo wręcz grających Holendrów” - skomentował dziennik „Aftonbladet”.
Gazeta dodała, że - pomimo utraty punktów i bramek w meczu z Holandią - szanse na awans do 1/16 statystycznie wynoszą w dalszym ciągu 89 procent, co ekipa „Trzech Koron” zawdzięcza wysokiemu zwycięstwu – również 5:1 – nad Tunezją na otwarcia mundialu.
„Kluczowe będzie ostatni mecz grupowy z Japonią, lecz jak można myśleć pozytywnie po tak strasznym występie” – zastanawiał się „Aftonbaldet”.
Gazeta „Expressen” uznała potyczkę z Holandią za ”tragiczny koszmar” i zwróciła uwagę, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego chyba nikt w Szwecji nie myślał o takim wyniku.
„To była historyczna i publiczna kaźń naszej reprezentacji, która została zjedzona żywcem i na oczach całego świata ośmieszona” – skonkludował „Expressen”
Kanał szwedzkiej telewizji publicznej SVT ocenił, że był to nie tyle zimny, co wręcz lodowaty prysznic w gorącym Houston, a szwedzki zespół był jak sparaliżowany.
„W pierwszym meczu zmiażdżyliśmy Tunezję 5:1, lecz teraz Holendrzy zaaplikowali nam dokładnie to samo lekarstwo . To najwyższa porażka Szwecji w mistrzostwach świata od 76 lat, kiedy w 1950 roku w Brazylii uległa gospodarzom 1:7” – przypomniano.
W ostatnim meczu grupowym MŚ Szwecja spotka się 26 czerwca w Dallas z Japonią.
Zbigniew Kuczyński (PAP)

