Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 13 października 2026 05:07

15. zawody wędkarskie na jeziorze Delavan

Działacze polonijnego klubu wędkarsko-myśliwsko-strzeleckiego Polish Fishing and Hunting Club, działającego pod egidą Związku Narodowego Polskiego, zorganizowali na jeziorze Delavan piętnastą edycję otwartych zawodów wędkarskich dla polonijnych sympatyków tej formy spędzania wolnego czasu na łonie natury. 13 września 31 osób wzięło udział w rywalizacji o to, kto z łodzi lub z brzegu złowi dwie największe, spełniające regulaminowe wymagania co do rozmiaru ryby danego gatunku. Z konkurencji były wyłączone sumy.
15. zawody wędkarskie na jeziorze Delavan

Autor: Andrzej Baraniak

– To już 15. z rzędu zawody. Organizujemy je po to, żeby pokazać społeczności polonijnej, że można coś robić, żeby nad wodą mile i sympatycznie spędzić czas. Z frekwencją bywa różnie. Dzisiaj nie narzekamy. Na wodzie mamy 9 łódek i jednego zawodnika z kajakiem. Z pokładów łowi 21 uczestników, a z brzegu 10 zawodników. W każdej konkurencji dla trzech najlepszych wędkarzy mamy komplet medali, dyplomów i nagród finansowych: 250 dolarów za pierwsze miejsce, 150 za drugie i 100 za trzecie miejsce. Zawody rozpoczęły się o godzinie 7 rano i potrwają do 12 w południe. Impreza jeszcze jest nieskończona, ale z pewnością możemy ją uznać za udaną, chociaż osiągane wyniki jak do tej pory nie powalają z nóg i może się okazać, że zwycięskie mogą okazać się bluegille, okonie lub crappies. Z pogodą we wrześniu bywa różnie. Dzisiaj mamy dosyć chłodno i wręcz zanosi się, że będzie padało, ale wędkarzowi pogoda niestraszna jest. Jak lubi wędkować, to idzie i wędkuje. Rywalizujemy na bardzo fajnym akwenie. To jest jezioro Delavan położone około 10 mil na zachód od popularnej miejscowości z jeziorem Lake Geneva – powiedział w trakcie trwania zawodów prezes klubu Jacek Sokołowski.

W samo południe uczestnicy zakończyli łowienie. Po zważeniu dwóch największych u danego uczestnika ryb okazało się, że w konkurencji łowienia z brzegu zwyciężył Kevin Sobolewski przed Nicolasem Swietkiem i Wojciechem Kubackim. W rywalizacji wędkujących z łodzi najlepszy rezultat uzyskał Wojciech Bogusławski przed Zbigniewem Stachurą i ośmioletnim Adamem Niemczykiem.

Okazałe puchary oraz nagrody, medale i dyplomy wraz z prezesem Jackiem Sokołowskim wręczali wiceprezes ds. wędkarskich Janusz Małek i honorowy prezes Bogdan Olejniczak. Sekretarzem zawodów była Jolanta Kubacki.

– Adaś złowił 17-calowego bassa, ale do wymiaru zabrakło cala i liczyły się małe rybki. Dobrze, że zatrzymaliśmy bluegille. Podobnie było dwa lata temu. Wtedy Adaś jako sześciolatek wśród seniorów zdobył drugie miejsce. Wtedy łowił z brzegu, teraz z łodzi. Było drugie miejsce, jest trzecie, więc za rok powinno być… pierwsze – powiedział uśmiechnięty i zadowolony tata Jacek.
Zwycięzca zawodów Wojciech Bogusławski ocenił na gorąco, że warunki do wędkowania były dosyć trudne, aczkolwiek około godziny 11 przed południem trochę się zachmurzyło i była nadzieja, że ryby się rzucą na przynęty.

– Nastawiłem się na dużego szczupaka albo muskiego. Miałem uderzenie jednej dużej ryby, ale nic z tego nie wyszło. W końcu z moim partnerem Zbyszkiem Stachurą, który zasugerował, że jak nie bierze duża ryba, to trzeba łowić drobnicę, zaczęliśmy łowić okonie, crappies i bluegille. Brały na czerwone robaczki. Kolega miał dwa spore crappies, a ja dwa bluegille, które zapewniły nam drugie i pierwsze miejsce na „pudle”. Nie liczyłem na jakiekolwiek miejsce na tyle, że nawet się nie zainteresowałem wynikami. Dopiero ogłoszenie wyników poderwało mnie z biesiady przy stole, gdy usłyszałem swoje nazwisko.

Po zakończonej rywalizacji uczestnicy zostali zaproszeni przez organizatorów do zjedzenia poczęstunku w postaci kiełbasek i krupników z rożna. Nad ich przygotowaniem czuwał Mirosław Zieliński ze Sławomirem Brykiem i koleżankami. Przy stołach był czas na snucie wędkarskich opowieści o takiej… rybie i anegdotek o złotej rybce, w których wędkarze mają swoje miejsce.

– Ja bardziej strzelam niż wędkuję. W ostatnich zawodach, które rozegrane zostały 28 i 29 sierpnia w strzelaniu do rzutków z broni śrutowej o mistrzostwo stanu Illinois, udało mi się wywalczyć w swojej klasie pierwsze miejsce. W drugiej konkurencji supersporting zająłem drugie miejsce. Są to dla mnie duże wyróżnienia. Nie jestem wędkarzem, tylko strzelcem, ale jestem członkiem naszego klubu od wielu lat, jego byłym prezesem i dlatego bardzo chętnie wraz z żoną gościmy na imprezach wędkarskich – powiedział Jerzy Krawczyk.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP
Zdjęcia dostępne są na stronie: www.newsrp.smugmug.com


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama