Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 25 września 2026 13:16

Grzyby ponad miarę

Gdy mowa jest o największym grzybie świata, wyobraźnia podsuwa monstrualnego borowika z kapeluszem wielkości parasola. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej niezwykła. Rekordzista nie ma ani kapelusza, ani trzonu. Przypomina ogromną hubę rozlaną po pniu drzewa, mierzy niemal 11 metrów i może ważyć pół tony. A mimo to nawet on przegrywa z prawdziwym gigantem królestwa grzybów – organizmem ukrytym niemal całkowicie pod ziemią, zajmującym obszar większy niż niejedno miasteczko.
Grzyby ponad miarę
Opieńka, Armillaria ostoyae

Autor: Wikipedia

Grzyby należą do najbardziej osobliwych form życia. Nie są roślinami, choć przez stulecia właśnie do nich je zaliczano. Nie prowadzą fotosyntezy, odżywiają się gotową materią organiczną i pod względem ewolucyjnym bliżej im do zwierząt niż do roślin. Naukowcy opisali około 150 tysięcy gatunków, lecz rzeczywista ich liczba może sięgać kilku milionów. Żyją na lądzie, w wodzie, na innych organizmach i wewnątrz nich. Bez grzybów trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie większości ziemskich ekosystemów.

Co więcej, dzisiejsze grzyby są być może cieniem gigantów, które dominowały w pradawnych krajobrazach. Około 400 milionów lat temu na lądzie wyrastały tajemnicze organizmy zwane Prototaxites, osiągające nawet 8 metrów wysokości i ponad metr średnicy. Naukowcy długo spierali się, czym właściwie były. Jedna z najważniejszych hipotez wiąże je z grzybami lub organizmami grzybopodobnymi. W epoce, gdy roślinność lądowa była jeszcze stosunkowo niska, te potężne kolumny musiały górować nad otoczeniem niczym wieże.

 

Półtonowy gigant

Szukając współczesnego rekordzisty, trzeba najpierw ustalić, co właściwie nazywamy grzybem. To, co zbieramy w lesie i wkładamy do koszyka, jest zazwyczaj jedynie owocnikiem – strukturą służącą do wytwarzania i rozsiewania zarodników. Właściwe ciało grzyba tworzy grzybnia, czyli sieć mikroskopijnych strzępek ukrytych w ziemi, drewnie albo innym podłożu. Jeden organizm może wytworzyć wiele oddalonych od siebie owocników, dlatego dwa grzyby wyrastające kilkadziesiąt metrów od siebie wcale nie muszą być dwoma osobnikami. Mogą być widocznymi fragmentami tego samego podziemnego organizmu.

W 2010 roku chińscy naukowcy badający grzyby rozkładające drewno na wyspie Hainan natknęli się pod powalonym drzewem na coś niezwykłego. Znalezisko okazało się owocnikiem Phellinus ellipsoideus, gatunku znanego obecnie także jako Fomitiporia ellipsoidea. Grzyb miał około 20 lat, 10,85 metra długości, 84 centymetry szerokości i około pięciu centymetrów grubości. Jego masę oszacowano na 400-500 kilogramów. Mógł więc ważyć tyle co dorosły koń albo fortepian.

Nie wyrósł oczywiście w ciągu jednej nocy. To wieloletni grzyb nadrzewny, którego twardy, zdrewniały owocnik stopniowo powiększa się na martwym drewnie. Naukowcy obliczyli również, że zawierał około 450 milionów zarodników. Badacze nie zabrali rekordzisty do laboratorium. Pobrali jedynie próbki potrzebne do analiz i pozostawili olbrzyma na miejscu.

Europa także miała swojego giganta. W londyńskich Kew Gardens rósł owocnik Rigidoporus ulmarius, mierzący około 1,7 na 1,47 metra i ważący według szacunków 284 kilogramy. Przez lata uchodził za największy znany owocnik grzyba. Jego kres miał być wyjątkowo prozaiczny: pod olbrzymem zadomowiły się lisy, których działalność uszkodziła jego otoczenie, a rekordzista z czasem obumarł.

 

Potwór z Oregonu

Wszystkie te olbrzymy bledną jednak przy organizmie, którego niemal nie można zobaczyć. W Górach Błękitnych we wschodnim Oregonie rośnie opieńka Armillaria ostoyae. Z powierzchni nic nie zdradza jej monstrualnych rozmiarów. Jesienią pojawiają się zwyczajne skupiska niewielkich owocników. Pod ziemią i wewnątrz korzeni drzew ciągnie się natomiast ogromna sieć grzybni.

Odkrycie nastąpiło, gdy leśnicy próbowali wyjaśnić przyczynę obumierania drzew na ogromnym obszarze Malheur National Forest. Naukowcy pobrali próbki grzybni w różnych punktach lasu i porównali ich materiał genetyczny. Wynik był zdumiewający: fragmenty oddalone od siebie o kilometry należały do tego samego osobnika.

Rekordowa opieńka zajmuje około 2385 akrów, czyli ponad 9,6 kilometra kwadratowego. To mniej więcej 1350 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Przejście z jednego końca zajmowanego przez nią obszaru na drugi byłoby już porządną wycieczką, a przez cały czas wędrowiec znajdowałby się w granicach jednego organizmu.

Równie zdumiewająca jest jego masa. U.S. Forest Service podaje szacunki od około 7500 do 35 tysięcy ton. Nie wiadomo dokładnie, ile ma lat. Zależnie od przyjętego tempa wzrostu może istnieć od około 1900 do ponad 8600 lat. Jeśli prawdziwa jest górna granica tych szacunków, zaczęła rosnąć tysiące lat przed powstaniem piramid w Gizie.

Opieńka nie jest przy tym łagodnym olbrzymem. Pasożytuje na drzewach, wnika w ich korzenie i może doprowadzać je do śmierci. Czarne, przypominające sznurowadła ryzomorfy przemieszczają się w glebie, pozwalając grzybowi docierać do kolejnych gospodarzy. Zainfekowane drzewo umiera, lecz grzyb może nadal korzystać z pozostawionego drewna i przesuwać się dalej. Właśnie ta niezwykła zdolność do powolnego podziemnego podboju umożliwiła mu zajęcie tak gigantycznego terytorium.

 

Ukryte królestwo

Oregoński rekordzista zmienia sposób, w jaki zwykle myślimy o żywych organizmach. Wieloryba można zobaczyć, sekwoję zmierzyć, słonia sfotografować. Największy grzyb pozostaje niemal niewidzialny. Człowiek może spacerować po nim godzinami, nie zdając sobie sprawy, że cały czas znajduje się na jednym organizmie.

Dlatego odpowiedź na pytanie o największy grzyb świata zależy od tego, co właściwie mierzymy. Jeśli owocnik – rekord należy do półtonowego olbrzyma z chińskiej wyspy Hainan. Jeśli cały organizm – zwycięzca kryje się pod lasem w Oregonie. Nie ma gigantycznego kapelusza ani pnia wskazującego, gdzie się zaczyna i kończy. Jego ciało przenika ziemię i korzenie na przestrzeni wielu kilometrów.

Największy grzyb na Ziemi jest więc zarazem jednym z najmniej widocznych olbrzymów natury. Można stanąć dokładnie na jego środku – i zobaczyć jedynie zwyczajny las.

Jacek Hilgier


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama