Xi zależy przede wszystkim na demonstracji siły wobec Globalnego Południa - uważa ekspertka.
Chiński przywódca wylądował w Waszyngtonie w środę wieczorem, rozpoczynając trzydniową wizytę państwową. W czwartek przywódcy zasiądą do bezpośrednich rozmów. Według przewidywań głównymi tematami będą kwestie handlu, sztucznej inteligencji (AI) oraz Tajwanu. Choć eksperci nie spodziewają się przełomu, stronom w środę udało się uzgodnić przedłużenie rozejmu handlowego o dwa miesiące, co ma dać czas na dalsze negocjacje.
Równocześnie w oddalonym o ok. 330 km od Waszyngtonu Nowym Jorku w dniach 22-28 września trwa debata generalna na 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Chiny reprezentuje wiceprzewodniczący ChRL Han Zheng - uznawany za ósmą osobę w hierarchii władzy państwowej i protokołu dyplomatycznego Państwa Środka. Xi nie bierze udziału w nowojorskim forum, choć zaledwie kilkanaście dni wcześniej (12-13 września) występował jako główny rozgrywający na szczycie BRICS w Indiach.
Havren, ekspertka ds. Chin z brytyjskiego Royal United Services Institute (RUSI), tłumaczy rezygnację chińskiego przywódcy z osobistego wystąpienia na oenzetowskim forum poszukiwaniem prestiżu. - W Nowym Delhi był liderem, który przejmował przewodnictwo w BRICS (od Indii), a w Waszyngtonie jest równy Trumpowi. Na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ byłby tylko jednym z około 130 przywódców na mównicy - podkreśla badaczka.
Jak dodaje, prawdziwa weryfikacja chińskiej strategii dyplomatycznej nastąpi pod koniec roku.
- Sprawdzian nadejdzie w grudniu: jeśli po zorganizowaniu szczytu APEC w Shenzhen (w listopadzie - PAP) Xi zrezygnuje z udziału w organizowanym przez USA szczycie G20 w Miami, teza o hierarchii wydarzeń zyska na sile - prognozuje Havren.
Według analityczki za unikaniem dłuższego pobytu w USA stoją też zawirowania w Pekinie.
- (Gen.) Zhang Youxia, zastępca Xi w Centralnej Komisji Wojskowej, oraz szef połączonych sztabów (Gen.) Liu Zhenli zostali wydaleni z partii i armii 21 września, na dwa dni przed wylotem Xi - przypomina Havren. Jak ocenia, "próżnia władzy wokół Xi poszerza się", przez co każdy dodatkowy dzień spędzony poza krajem wiąże się z ogromnym ryzykiem dla chińskiego lidera.
Jak zwraca uwagę analityczka, sygnałem, który miał podkreślić równorzędność statusu, było już oświadczenie Xi po przylocie. Ocenił on, że wielkie odrodzenie Chin i hasło "Make America Great Again" (uczyńmy Amerykę znowu wielką) mogą iść w parze.
Zabiegi Pekinu o pełny ceremoniał państwowy w Białym Domu, pomimo braku perspektyw na przełomowe porozumienia, to zdaniem analityczki potężny sygnał dla Globalnego Południa, stanowiący logiczną kontynuację narracji z indyjskiego szczytu państw rozwijających się.
- Ceremonia dostarcza obrazków, których nie oddadzą żadne szczegóły handlowe: Trump na płycie lotniska, gwardia honorowa w Ogrodzie Różanym, państwowa kolacja - wylicza ekspertka. Jej zdaniem przekaz ten ma pokazać światu, że Chiny są "jedyną potęgą, którą Waszyngton traktuje na równi, co sprawia, że sojusz z Pekinem wydaje się bezpiecznym rozwiązaniem".
- Znamienne jest, że Xi otrzymuje państwową kolację, podczas gdy sojusznicy USA z NATO muszą wypełniać ankiety sprawdzające ich lojalność polityczną i mierzą się z groźbą ceł. Sygnalizuje to, że administracja w Waszyngtonie ceni siłę bardziej niż tradycyjną lojalność - podsumowuje badaczka z RUSI.
Krzysztof Pawliszak (PAP)

