AP podała, że Copenhaver miał 76 lat. Kiedy 20-letni napastnik otworzył ogień z pobliskiego dachu w Butler w Pensylwanii, zwolennik Republikanina znajdował się na trybunach. Został trafiony w ramię i brzuch, a rany spowodowały u niego trwałe problemy zdrowotne i konieczność poruszania się o lasce. Zmarł w środę w szpitalu West Penn w Pittsburghu.
W trakcie incydentu na miejscu zginął Corey Comperatore, który osłonił rodzinę przed kulami. Trump doznał obrażeń w prawe ucho. Inny postrzelony uczestnik wiecu, David Dutch, przeżył.
Obrażenia mężczyzny wymagały licznych operacji, w tym zabiegu związanego z przecięciem jelita grubego; mężczyzna zmagał się też z trwałymi uszkodzeniami nerek i innymi dolegliwościami, w tym utratą czucia w nodze. W pozwie określono rany jako „wyniszczające, ciężkie, trwałe i zmieniające życie”.
AP przypomniała, że w czerwcu Copenhaver wraz z żoną, Marianne Copenhaver, pozwali władze federalne. Zarzuciły Secret Service i ministerstwu bezpieczeństwa krajowego „całkowite zaniedbanie” w kwestii zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa podczas wiecu.
Feldman przekazał w oświadczeniu w imieniu rodziny, że mężczyzna zmarł w otoczeniu bliskich. Nie sprecyzowano, czy śmierć miała bezpośredni związek z obrażeniami odniesionymi podczas wiecu.
– Jako weteran z dumą służył naszemu krajowi w siłach zbrojnych, a jego miłość do ojczyzny nigdy nie słabła. James był prawdziwym amerykańskim patriotą, głęboko wierzącym w wolności i ideały, na których zbudowano ten naród; uosabiał on najlepsze cechy naszego wspaniałego kraju – podkreśliła rodzina.
W mediach społecznościowych Trump nazwał w czwartek Copenhavera „prawdziwym amerykańskim patriotą”.
– Jim wykazał się ogromną dzielnością, odważnie kontynuując walkę, walcząc, walcząc i walcząc oraz zachowując pozytywne nastawienie mimo niewyobrażalnych trudności – napisał Trump.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

