Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 2 października 2026 17:17
Sport/Sport polonijny

Przełamanie Wisłoki. Szaflary pierwszym liderem

Piłkarze Wisłoki Chicago zrehabilitowali się za dwie ostatnie porażki w United Premier Soccer League i pokonując dotychczasowego lidera Chicago Strikers 3:2, pozostali w grze o awans do play-off Midwest Central Division. W inauguracyjnej kolejce Ligi Podhalańskiej Szaflary pokonały Odrowąż 5:2 i zostały pierwszym liderem. Wisła Chicago w meczu na szczycie Major Division B Premier Soccer League przegrała z SC Hammers 2:3, ale w dalszym ciągu zachowuje szanse na mistrzowski tytuł.
Przełamanie Wisłoki. Szaflary pierwszym liderem
Szaflary w meczu z Odrowążem potwierdziły mistrzowskie aspiracje

Autor: Facebook/Mike Szaflarski

Dla Wisłoki mecz z Chicago Strikers był z rodzaju „być albo nie być”. Po dwóch kolejnych porażkach z TBD FC 1:2 i FC 1974 Libertyville 0:1 ewentualna trzecia z Chicago Strikers mogłaby skutkować niezakwalifikowaniem się do play-off, co byłoby ewidentną wizerunkową wpadką jednego z najprężniej rozwijających się klubów polonijnych w Chicago. Na szczęście biało-zieloni stanęli na wysokości zadania i po zaciętym spotkaniu pokonali będących liderem Chicago Strikers 3:2.

Wisłoka pokonała lidera i zachowała szansę awansu do play-off fot. Facebook/Wisłoka Chicago

„Nie wiem, jak mogliśmy przegrać z TBD FC i FC 1974 Libertyville. Pierwszego rywala trochę zlekceważyliśmy, a w drugim meczu zabrakło szczęścia, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy kilka bramkowych sytuacji, żadnej jednak nie wykorzystując. Nie bez wpływu były również braki kadrowe, wynikające z tego, że kilku naszych podstawowych piłkarzy z różnych przyczyn nie mogło w tych spotkaniach zagrać” – mówi prezes Wisłoki Łukasz Paśko.

„W meczu ze Strikers mieliśmy już zespół zdecydowanie mocniejszy, choć w dalszym ciągu bez czołowego obrońcy Adama Przytuły i skutecznego strzelca Grzegorza Czarnieckiego. Na szczęście ci, którzy pojawili się na boisku, pokazali się z jak najlepszej strony i poza pierwszymi minutami, kiedy Strikers posiadali przewagę, dokumentując ją zdobyciem prowadzenia, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Byliśmy częściej w posiadaniu piłki, inicjowaliśmy urozmaicone akcje, które Michał Piechota, Patrick Knap i Patrick Moskal zamienili na gole. Dobrą dyspozycją popisał się także powracający do bramki Konrad Dziedzic. Wierzę, że zwycięstwo nad liderem da nam dodatkową moc i wiarę w to, że pozostałe mecze też zakończą się zdobyciem kompletu punktów” – dodał reprezentant USA w FootGolfie i były piłkarz Polonii Mielec Chicago, Czarnych Jasło Chicago i Wisłoki.

W pozostałych meczach piątej kolejki UPSL Chicago Nation FC rozgromił Ethos Academy Chicago 5:0, Berber City FC pokonał Force FC 3:0, Round Lake Evolution FC okazał się lepszy od Urbana City FC, wygrywając 2:0, a FC 1974 Libertyville po zwycięstwie nad TBD FC 2:1 został nowym liderem Midwest Central Division.

Pogromcy Wisłoki sprzed dwóch tygodni mają 12 punktów i o jeden wyprzedzają Chicago Nation FC, o trzy Chicago Strikers i o pięć Berber City FC, który ma jednak do rozegrania dwa zaległe mecze. Po siedem „oczek” mają także na swoim koncie Wisłoka i Round Lake Evolution, a to sprawia, że w walce o play-off, do którego zakwalifikują się cztery najlepsze zespoły, jeszcze wszystko jest możliwe.

Do zakończenia sezonu regularnego pozostały jeszcze cztery kolejki. Już w najbliższą sobotę, 3 października, czeka Wisłokę wyjazdowy mecz z Berber City FC. Odbędzie się on o godz. 4 pm na obiekcie Dunbar Park Soccer Field przy 300 E. 31st St. w Chicago.

Tydzień później zespół trenerów Macieja Szczepińskiego i Marcina Szmuca podejmie w Bensenville Ethos Academy, a rundę jesienną zakończy wyjazdowym pojedynkiem z Round Lake Evolution i 24 października domowym z Urbana City FC.

W Lidze Podhalańskiej faworyci nie zawiedli

W pierwszej kolejce Ligi Podhalańskiej nie było niespodzianek. Broniąca tytułu Orawa pokonała Podhale 2:1, a Szaflary, które swoje ostatnie mistrzostwo świętowały dwa lata temu, pokonały Odrowąż 5:2 i zostały pierwszym liderem.

Wydawało się, że Orawa bez większych problemów upora się z Podhalem i pewnie by tak było, ale kilku jej podstawowych piłkarzy nie dojechało na mecz, a na domiar złego na początku drugiej połowy, po czerwonej kartce, którą zobaczył jeden z obrońców, przyszło jej grać w osłabieniu.

„Najważniejsze jest to, że wygraliśmy, mimo że nie dysponowałem najsilniejszym składem. Jednak ci, którzy grali, nie zawiedli i wykonali zadanie, mimo że Podhale zaprezentowało dobrą grę i pokonać ich nie było tak łatwo. Wprawdzie objęliśmy prowadzenie, ale rywal zdołał wyrównać i miał szansę na objęcie prowadzenia. Wychodzący na czystą pozycję ich napastnik został nieprzepisowo zatrzymany, co skutkowało czerwoną kartką. Na szczęście, grając w osłabieniu, skutecznie broniliśmy się, nie zapominając o kontratakach. Jeden z nich zakończył się zdobyciem bramki, która zapewniła nam inauguracyjne zwycięstwo. W następnej kolejce gramy z Szaflarami i na pewno wystąpimy w najsilniejszym składzie, co sprawi, że mecz powinien dostarczyć kibicom wielkich emocji” – powiedział trener Orawy Ryszard Bury.

Takich emocji nie dostarczył pojedynek Szaflar z Odrowążem. Zespół Michała Szaflarskiego wystąpił w optymalnym zestawieniu, w odróżnieniu od rywala, który od dłuższego już czasu ma poważne problemy personalne. Wprawdzie w niedzielę zademonstrował on kilku nowych piłkarzy, ale nie byli oni w stanie odwrócić losów meczu.

„Już w 15. minucie prowadziliśmy 2:0, a pierwszą połowę zakończyliśmy wynikiem 3:1. W drugiej dorzuciliśmy dwie kolejne bramki, tracąc tylko jedną. Bardzo dobry mecz rozegrał Maciej Rzadkosz, który zdobył dwa gole, dając jasno do zrozumienia, że chce powtórzyć swoje osiągnięcie sprzed dwóch lat, kiedy wywalczył tytuł króla strzelców. Nie zawiedli także autorzy pozostałych bramek: Adrian Komperda, Adrian Cup i Jasminko Dizdarevic. Cały zespół zaprezentował się bardzo solidnie, co napawa optymizmem przed zaplanowanym za dwa tygodnie meczem na szczycie z Orawą” – podkreślił grający trener Szaflar Michał Szaflarski.

W ostatnim meczu pierwszej kolejki Czarni Czarny Dunajec pokonali Ratułów 2:1. Wyżej notowany w ubiegłym sezonie Ratułów był faworytem, ale najbardziej utytułowany zespół w historii Ligi Podhalańskiej, dysponujący dłuższą ławką rezerwowych, nie dał za wygraną, odnosząc niespodziewane zwycięstwo. Piłkarze Ratułowa nie mogli się pogodzić ze stratą wyrównującej bramki, która ich zdaniem padła ze spalonego. Została jednak uznana, co niewątpliwie zaważyło na końcowym wyniku.

Teraz w rozgrywkach nastąpi przerwa spowodowana turniejem zaplanowanym na boiskach w Romeoville, na których gra Liga Podhalańska. Rozgrywki powrócą 11 października, a szlagierem drugiej kolejki będzie wspomniany pojedynek Orawy z Szaflarami. W pozostałych meczach zagrają Ratułów z Odrowążem i Podhale z Czarnymi Czarny Dunajec.

Niewykorzystana szansa Wisły

Piłkarze Wisły Chicago mieli okazję do postawienia kropki nad „i”, która zapewniłaby im mistrzowski tytuł Major Division B Premier Soccer League. Niestety, w meczu na szczycie ulegli oni na własnym boisku SC Hammers 2:3 i o tym, który z tych zespołów stanie na najwyższym stopniu podium, rozstrzygną zaległe spotkania. Muszą one zostać rozegrane w przyszłym tygodniu.

„Nie wytrzymaliśmy presji meczu i wydaje mi się, że był to główny powód naszej słabszej gry” – powiedział grający menedżer Wisły Konrad Malinowski. „Hammers objęli prowadzenie w 12. minucie. Wyrównaliśmy chwilę później po golu Davida Skorupy, ale jeszcze w pierwszej połowie straciliśmy bramkę z rzutu karnego, a na początku drugiej kolejną. Wprawdzie udało mi się celnie strzelić, zmniejszając deficyt, ale było to wszystko, na co nas było w niedzielę stać” – dodał.

Porażka Wisły spowodowała, że zespół ukraiński traci do niej już tylko trzy punkty, ale ma rozegrane dwa mecze mniej. To oznacza, że najstarszy polonijny klub w Stanach Zjednoczonych, chcąc utrzymać pierwsze miejsce w tabeli Major Division B, musi w swoim ostatnim meczu sezonu regularnego pokonać Jerez FC. Data meczu nie została jeszcze ustalona, dlatego Konrad Malinowski radzi śledzić komunikaty zamieszczane na profilu Facebook/Wisła Chicago.

W przypadku równej liczby punktów Wisła ma lepszy bilans bramkowy bezpośrednich meczów, bo pierwszy z nich wygrała 3:1.

Sprawa mistrzowskiego tytułu musi rozstrzygnąć się przed 11 października. Na ten dzień zaplanowano bowiem Puchar Ligi. Wisła i SC Hammers mają już zapewniony udział w półfinale, w którym pierwsza zagra ze zwycięzcą meczu FC Minyor Chicago z Jerez FC, a drudzy z triumfatorem pojedynku Jagiellonii Chicago z Sam Express FC.

Dariusz Cisowski
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama