Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 13 października 2026 04:07

Polska dusza, amerykański duch

Czwartego lipca tego roku Ameryka obchodziła dwieście pięćdziesiąte urodziny. Ćwierć tysiąclecia od Deklaracji Niepodległości. Nieważne, jak długo tu mieszkamy, pracujemy i żyjemy – w Chicago, w Ameryce – nasze krótkie lata na tym lądzie kojarzone są raczej z posiadaniem, z dorabianiem się, z tym, co materialne. Ale nie zawsze tak było. Wśród nas żyli, są i pozostaną tacy, którym życie kojarzyło się z muzyką, ze sztuką, z czymś większym niż kolejna wypłata. I nie tylko oni mieli marzenia. To warto pamiętać. A kto skomponował muzykę, przy której ten amerykański duch rósł?
Polska dusza, amerykański duch

Autor: Dariusz Lachowski

W niedzielę, 27 września, w Orchestra Hall w Chicago Symphony Center Paderewski Symphony Orchestra zagrała galowy koncert „Polish Soul. American Spirit.” z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Polscy kompozytorzy, którzy tworzyli muzykę Ameryki, dawno odeszli – ale ich utwory zostały: piękne, znane na całym świecie, budujące dzisiejszą rzeczywistość. Na scenie tego popołudnia ponad stu pięćdziesięciu wykonawców – soliści, muzycy, dyrygenci i artyści dzisiejszych czasów – przywróciło tę muzykę do życia. Dwie godziny różnych gatunków i stylów: od wielkiej klasyki po nagrodzone Oscarami przeboje filmowe oraz piosenki, które wzruszają i bawią od lat. Koncert zorganizowano we współpracy z Copernicus Foundation i Konsulatem Generalnym RP w Chicago.

Przybyli przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Chicago, z konsul generalną Reginą Jurkowską na czele. W imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP wręczyła Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” Ariemu Zweigowi – współzałożycielowi i prezydentowi zarządu Paderewski Symphony Orchestra, człowiekowi, który przez dwadzieścia dziewięć lat wspierał tę orkiestrę od podstaw, a dziś przekazał stery dalej. Srebrny medal otrzymała jego żona, Bożena Zweig – która przez te wszystkie lata pracowała u jego boku. Niemal trzy dekady wspólnego budowania polskiej kultury w Chicago – trudno o lepsze podsumowanie.

Pomysł na ten koncert zrodził się jesienią minionego roku w głowie Barbary Bilszty – założycielki i dyrektor wykonawczej PaSO. Chciała sięgnąć po muzykę, którą Ameryka nuci od dekad, nie wiedząc, że napisali ją Polacy. Wyciągnąć z ciszy nazwiska, które Hollywood obsypało nagrodami, a Polonia zdążyła zapomnieć. Od pomysłu do Orchestra Hall minęło kilkanaście miesięcy ciężkiej pracy Bilszty i Wojciecha Niewrzoła – twórców PaSO i Akademii Muzyki, którzy od 1997 roku budują coś, co przetrwa dłużej niż jedno pokolenie. Ten koncert stał się wypadkową tej pracy, radości i wszystkiego, co zawarte jest w tak niezwykłych przygotowaniach.

Odczytano list z Białego Domu, datowany na 27 września 2026 roku. Prezydent Donald J. Trump i Pierwsza Dama Melania Trump napisali: „Polish Americans have enriched our Nation through their talent, determination, and patriotism”, a sam koncert nazwali „a fitting tribute to the generations of Polish Americans who have shaped our great American story”. Trudno o mocniejsze słowa z Waszyngtonu.

Po przywitaniu przez Barbarę Bilsztę i Zbyszka Banasia wyświetlono krótki film przygotowany przez Kongres Polonii Amerykańskiej – o tym, jak wielu Polaków było tu przed nami, ilu w tym kraju żyło i tworzyło, mając marzenia i nadzieje.

Koncert podzielony był na dwie części. Pierwsza – klasyczna, z orkiestrą PaSO w pełnym składzie pod dyrekcją Mariusza Smolija.

Na początek Ignacy Jan Paderewski – „From Tatra Album” na fortepian w trzech częściach. Zagrali muzycy Akademii PaSO: Leonard Kuczaj, Maksymilian Szymański, Sophie Czysz, Łukasz Maciejewski, Emilia Szymańska i Maya Minorczyk. Potem Wojciech Kilar – Polonez z filmu „Pan Tadeusz” – w wykonaniu czternastu utalentowanych adeptów Akademii Muzyki PaSO: Amelia Czysz, Gabriela Kupiec, Klimek Pawlina, Karina Sokołowski, Olivia Stelmach, Julia Szorc, Julia Szymańska, Rozalia Szymańska, Ignacy Szymański, Lilly Zwierczyk, Paweł Maciejewski, Karolina Szymańska, Emilia Szymańska i Lucas Łochicki. Następnie Matilda Smolij wykonała „Simple Song” Leonarda Bernsteina.

Joanna Dobecka-Lembert, trustee i dyrektor generalny Fundacji Charytatywnej Roberta B. Kyts i Jadwigi Roguskiej-Kyts, M.D., wygłosiła mowę tuż po rozpoczęciu koncertu. Opowiedziała historię fundacji, która od lat wspiera stypendia dla młodych muzyków i lekarzy, finansuje projekty medyczne – w tym budowę centrum Alzheimera w Poznaniu – oraz pomaga instytucjom kulturalnym po obu stronach oceanu. Cicha, konsekwentna praca, o której mało kto mówi, a która zmienia ludziom życie.

Część pierwszą zakończył Fryderyk Chopin – Koncert fortepianowy e-moll op. 11, pod dyrekcją Mariusza Smolija, w wykonaniu Mateusza Dubiela – dwukrotnego laureata Narodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie i „Odkrycia Roku” na gali Koryfeusz Muzyki Polskiej 2025. A właściwiej byłoby napisać – zakończyły ją brawa na stojąco.

W przerwie zaprezentowano cyfrową galerię wybitnych Polaków w Ameryce pt. „250 Years of America, The Polish Contribution”.

Za pulpitem dyrygenckim w części drugiej stanął Janusz Stokłosa.

Grażyna Auguścik ze swoją grupą sprawdzonych muzyków otworzyła drugą część dwoma Mazurkami Fryderyka Chopina, a potem dreszcz przebiegł przez salę – Victor Young: „Johnny Guitar” w aranżacji Roba Clearfielda.

Gorąco zrobiło się, gdy pojawili się tancerze Lajkonik Polish Folk Ensemble – skoki i uwodzicielskie figury taneczne przy „Sing, Sing, Sing” Louisa Primy w aranżacji Benny’ego Goodmana.

Od tego momentu wszystko jakby przyspieszyło, a czas przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Wkroczyli wokaliści – Marcin Franc, aktor i artysta teatru muzycznego, Matilda Smolij, mezzosopran, Khary Laurent, baryton, Daria Domitrz, Natalia Kawalec i Bartłomiej Zieliński.

Muzyka przypominała, kto ją tworzył i dla kogo: Henryk Wars – „Beloved Songs Medley”, Bronisław Kaper – „Hi-Lili, Hi-Lo”, Victor Young – „When I Fall in Love”, Jan A.P. Kaczmarek – „Where Is Mr. Barrie?” z nagrodzonego Oscarem „Marzyciela”. Andrzej Krukowski, aktor, zinterpretował „Późną dojrzałość” Czesława Miłosza, a Marcin Franc zaśpiewał „Psalm 62” tego samego poety w opracowaniu Janusza Stokłosy.

Wieczór zamknęła „Wieża Babel” Janusza Stokłosy z musicalu „Metro” – zaśpiewana przez wszystkich wykonawców wspólnie z Youth Choir of the PaSO Music Academy. Publiczność wstała z miejsc. Piosenka ma łatwy refren i wielu go nuciło – owacja na stojąco. W kuluarach po zakończeniu koncertu słychać było już tylko słowa zachwytu.

Bo o tym był ten koncert. Nie o muzyce – choć muzyka była wspaniała. O szacunku. O szacunku do tych, którzy odeszli, a tworzyli fundamenty Polonii tutaj, w Chicago, w Ameryce. Dla milionów Polaków, którzy tu mieszkali, mieli rodziny, budowali kościoły, szkoły i orkiestry. Bo to oni współtworzyli ten kraj, który właśnie skończył dwieście pięćdziesiąt lat. I to dzięki ich wrażliwości rozkwitała kultura, bez której nie ma zmian, nie ma postępu i nie ma odkrywców. Nie przybyli tu tylko po to, żeby napełnić walizki i wrócić – zostali, zakorzenili się i zostawili po sobie coś trwałego. Zostawili także siebie. Całych siebie, w pełnym tego słowa znaczeniu. Odeszli tutaj. I jako naród, jako społeczność, nie wolno nam o tym zapomnieć.

Ci, którzy przyszli na ten koncert, czuli to. Przed koncertem spacerowali po Magnificent Mile, robili sobie zdjęcia przy amfiteatrze w Millennium Park, zatrzymywali się nad jeziorem. A potem usiedli w Orchestra Hall i przez dwie godziny poczuli, skąd się przyszło i dokąd warto zmierzać. To było nie tylko naturalne – to było radosne.

Polonijne organizacje można lubić lub nie. Można w nich być lub nie. Ale tych, którzy tu byli przed nami – i którzy już nie powrócą – nie wolno wymazać z pamięci. Wrastając w amerykańską rzeczywistość – nigdy nie zapominajmy o swoich korzeniach.

Polska dusza. Amerykański duch.

tekst i zdjęcia: Dariusz Lachowski


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama