Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 30 września 2026 16:26
Święto polskiego teatru w Chicago

Aktorski kunszt, Mrożek i retro-szlagiery

Dla chicagowskiej Polonii teatr to nie tylko spotkanie ze sztuką, lecz także przestrzeń, w której żyją język, pamięć, tradycja i polska wrażliwość. VIII Kongres Teatru Polskiego (KTP) w Chicago pokazał tę różnorodność, proponując publiczności trzy odmienne artystyczne doświadczenia – mistrzowski warsztat aktorski Jana Peszka, muzyczną energię londyńskiego Retro Singers oraz teatralną propozycję Teatru Gdańska.
Aktorski kunszt, Mrożek i retro-szlagiery

Autor: Andrzej Moniuszko

Jan Peszek i 50-lecie kultowego spektaklu na otwarcie KTP

W piątek, 25 września, scena PASO w Chicago stała się miejscem uroczystej inauguracji VIII Kongresu Teatru Polskiego. Wśród zaproszonych gości znaleźli się przedstawiciele Konsulatu RP w Chicago – Grzegorz Marczak, Agnieszka Marczak i Michał Arciszewski. Oficjalnego otwarcia wydarzenia dokonał Andrzej Krukowski, dyrektor Teatru Naszego w Chicago, wypowiadając tradycyjną formułę: „Kongres ogłaszam za otwarty”.

Na inaugurację publiczność otrzymała coś więcej niż spektakl – chicagowską premierę kultowego monologu „Scenariusza dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” Bogusława Schaeffera w wykonaniu Jana Peszka. Od pięciu dekad spektakl pozostaje zjawiskiem wyjątkowym, nieustannie wymykającym się teatralnym schematom i jednoznacznym interpretacjom.

Mocno podniszczony egzemplarz monologu, ocynkowane wiadra, kilka desek, parę rurek plastikowych, słoik z wodą, wiolonczela, torba mąki, drewniana drabina to rekwizyty jakimi posługuje się aktor. Peszek krzyczy, bełkocze, szepcze, szarpie naprężonymi linkami udającymi struny, zdobywa drabinę, stepuje, zmywa podłogę, piłuję długą listwę, wbija gwoździe, wyrabia ciasto, uruchamia ciurkanie wody z pojemnika, naśladujące oddawanie moczu, rozsypuje piłeczki ping-pongowe. A wszystko po to, by postawić pytanie o granicę między codziennością a artystycznym przekazem i w którym momencie rekwizyt przestaje być jedynie przedmiotem, a staje się dziełem sztuki.

O tym spektaklu napisano już niemal wszystko – i zarazem prawie nic. Jest jak otwarta księga, której treść dopisuje się podczas każdego kolejnego spotkania aktora z publicznością. Za każdym razem inny jest Jan Peszek, inna jest atmosfera, inna publiczność i inne emocje- pozostają jedynie te same pytania. To one powodują, że zaczynamy inaczej patrzeć na teatr, obraz, muzykę i sam proces tworzenia i odbioru sztuki.

Gala, nagroda i dużo nostalgii

Uroczystą galę w drugim dniu Kongresu w PASO prowadzili Aldona Olchowska, Szymon Koszałka i Julita Mroczkowska. Tradycyjnie uhonorowano pamięć tych, którzy w minionym roku odeszli do „Teatru Niebiańskiego”. Minutą ciszy uczczono pamięć Wiesława Gogacza twórcę i wieloletniego właściciela Art Gallery Kafe i Mirosławy Zaniewskiej lalkarki i aktorki.

Prowadzący przypomnieli najważniejsze wydarzenia i inicjatywy artystyczne, które w minionym roku przygotowali dla Polonii gospodarze, aktorzy i twórcy związani z Paderewski Symphony Orchestra, Teatrem Scena Polonia, Art Gallery Kafe, Warsztatami Teatralnymi Little Stars, Teatrem przy Stoliku im. Alicji Szymankiewicz, Teatrem Evergreen, Live Theater Production, Pakamerą Polonia oraz Teatrem Naszym. Wśród wszystkich wydarzeń; były wśród koncerty, spektakle teatralne, spotkania z poezją, recitale i debiuty piosenkarskie. Każde z nich miało własny charakter i własną publiczność, a artyści po raz kolejny udowodnili, że potrafią zaskakiwać energią, kreatywnością i odwagą w poszukiwaniu nowych form artystycznego przekazu.

Jednym z najważniejszych momentów gali było wręczenie Nagrody Kongresu a jej laureatem został Piotr Kukuła, uhonorowany za wieloletnią działalność twórczą oraz szczególną troskę o piękno i żywotność polskiego słowa, zwłaszcza w pracy z najmłodszym pokoleniem. Laudację poświęconą Panu Piotrowi odczytał Szymon Koszałka. Dziękując za przyznaną nagrodę laureat powiedział m.in.: „Pisanie jest obowiązkiem…(…) jest zaszczytem, cieszę się, że mogę to robić bo nie ma nic piękniejszego niż uśmiech dziecka”

W imieniu organizatorów prowadzący wydarzenie podziękowali instytucjom i organizacjom, których życzliwe wsparcie i zaangażowanie przyczyniły się do organizacji Kongresu. Szczególne słowa wdzięczności skierowali do Konsulatu RP w Chicago, Senatu RP, gospodarzy PASO i AGK, prywatnych sponsorów oraz lokalnych mediów za okazane wsparcie finansowe, organizacyjne i promocję wydarzenia.

Po części oficjalnej widzowie przenieśli się w świat przedwojennych kabaretów i rewii. Na scenie zaprezentowali się Marek Korczakowski przy fortepianie, Agnieszka Wasilewska-Korczakowska – skrzypaczka i wokalistka – oraz soliści Mariola Świetlicka i Kris Louis Siemiński, tworzący londyński zespół Retro Singers. Atmosferę koncertu „Powróćmy jak za dawnych lat” znakomicie dopełniła publiczność, która w stylizowanych strojach lat 20. i 30. stworzyła wyjątkową oprawę wieczoru. Tytułowy utwór to przebój z 1935 roku autorstwa Henryka Warsa-muzyka i Jerzego Jurandota-tekst, który wylansowała Tola Mankiewiczówna & Aleksander Żabczyński. Wiele wspomnień, wzruszeń i uśmiechu wywołały przeboje „Sex-appeal” Henryka Warsa i Emanuela Schlechtera z roku 1937, którego oryginalnym wykonawcą Stefania Górska; „Bo ja się boję sama spać”- przedwojenny szlagier z 1926 roku z muzyką Jerzego Petersburskiego i słowami Andrzeja Własta, spopularyzowany przez Zulę Pogorzelską i Kalinę Jędrusik. Nie zabrakło także utworów, których twórcą był m.in. Feliks Konarski „Ref-Rena”, poeta, autor tekstów i artysta, przez wiele lat związanego z Chicago oraz przebojów z repertuaru Mieczysława Fogga. Po części oficjalnej i koncercie organizatorzy zaprosili widzów na koktajl i spotkanie z artystami, laureatem i gośćmi wieczoru.

Każda tratwa ma swoje prawa

W ostatnim dniu Kongresu w Art Gallery Kafe w Wood Dale widzowie obejrzeli jednoaktówkę „Na pełnym morzu” Sławomira Mrożka. W spektaklu wystąpili Leonard Paszek, Wojtek Motyka, Marian Dudek, Dorota Kawka-Grzeschik i Agnieszka Radola – aktorzy Teatru Gdańska z Oberhausen, polonijnego zespołu teatralnego założonego w 2017 roku przez Marię i Czesława Gołębiewskich właścicieli restauracji „Gdańska” w tym mieście.

„Na pełnym morzu” to tragikomiczna groteska Mrożka, w której trzech rozbitków walczy o przetrwanie, a absurdalna sytuacja szybko zamienia się w satyrę na władzę, manipulację i ludzką naturę.

Aktorzy Teatru „Gdańska” z Oberhausen pokazali, że określenie „amatorski” nie musi oznaczać ograniczeń artystycznych tworząc przekonujące, wyraziste postaci i umiejętnie wykorzystując ruch, gest, mimikę i tempo gry. Potrafili płynnie przechodzić od powagi sytuacji do groteski i czarnego humoru, wydobywając absurd politycznych „negocjacji” prowadzonych przez rozbitków. Dzięki temu spektakl nie był jedynie scenicznym odczytaniem tekstu Mrożka, lecz żywym przedstawieniem, w którym pasja i sceniczna intuicja zespołu wybrzmiały równie mocno jak sam literacki tekst.

Po spektaklu głos zabrali założyciele teatru którzy podziękowali organizatorom wydarzenia za zaproszenie i podkreślili znaczenie teatru polonijnego dla zachowania polskiej tożsamości kulturowej i językowej.

W ostatnim dniu Kongresu miałem okazję zapytać obecnego na spektaklu Jana Peszka, czy dostrzega różnicę w odbiorze swojego monologu przez widownię w Polsce i przez publiczność polonijną. Aktor zwrócił uwagę, że jeżeli spektakl dotyka widza, wywołuje w nim emocje i uruchamia własne pytania, reakcja przychodzi spontanicznie – niezależnie od szerokości geograficznej. „Tę spontaniczność miałem okazję obserwować podczas mojego występu-powiedział aktor. Było jej naprawdę dużo – w reakcjach widzów, ich śmiechu, zaskoczeniu, skupieniu, a przede wszystkim w żywym kontakcie z aktorem. Jest nie tylko dowodem, że przesłanie spektaklu znalazło drogę do polonijnego widza, ale także świadectwem jego otwartości na słowo, eksperyment, przekaz teatralny i gotowość do słuchania, myślenia i wejścia w proponowany przez artystę dialog”.

Słowa mistrza sceny są świadectwem dorobku chicagowskiego środowiska teatralnego, które przez lata kształtowało wrażliwość i teatralne doświadczenie polonijnej publiczności.. Takie wydarzenia jak Kongres Teatru Polskiego są częścią tego procesu – uczą patrzeć, słuchać, zadawać pytania i przede wszystkim świadomie przeżywać teatr. A jeśli publiczność dojrzewa razem ze sceną, jest to chyba najlepszy dowód, że polski teatr w Chicago ma swoją publiczność i swoją przyszłość.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Moniuszko



Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama