Wybór Medinah Country Club, położonego na przedmieściach Chicago, nie był przypadkowy. Przeznaczone do rozgrywek legendarne Pole Nr 3 (Course No. 3) to synonim historii amerykańskiego sportu. Klub został założony w latach 20. poprzedniego stulecia przez członków zakonu Shriners.
Przede wszystkim Medinah dysponuje niespotykanym dorobkiem organizacyjnym. Gościła trzy turnieje U.S. Open (1949, 1975, 1990), dwa turnieje PGA Championship (oba wygrane przez Tigera Woodsa w 1999 i 2006 roku) oraz Ryder Cup z 2012 roku.
Organizacja Presidents Cup w tym roku przypieczętowała historyczny status Medinah. Klub stał się jedynym na świecie, który gościł wszystkie cztery z tych prestiżowych turniejów.
Samo widowisko sportowe dostarczyło kibicom potężnej dawki emocji. Przez pierwsze dni drużyna Międzynarodowa stawiała wyjątkowo twardy opór i przed niedzielnymi meczami indywidualnymi prowadziła różnicą trzech punktów. Amerykanie musieli wznieść się na wyżyny umiejętności, aby odrobić straty. Podczas niedzielnych meczów indywidualnych doszło do incydentu, gdy jeden z kibiców krzyknął w trakcie zamachu zawodnika drużyny Międzynarodowej, Nico Echavarrii, powodując jego fatalne zepsucie uderzenia. W reakcji lider światowego rankingu, Scottie Scheffler, bez wahania oszczędził rywalowi konsekwencji nieczystej zagrywki fanów i uznał mu kolejny, trudny 10-metrowy putt bez konieczności jego wykonywania. Gest ten został okrzyknięty symbolicznym przykładem ducha sportu. Ostatecznie, po zaciętej walce na osiemnastym dołku, reprezentacja USA odwróciła losy pojedynku, zwyciężając w całym turnieju wynikiem 17:11, po raz kolejny zdobywając puchar.
Po zakończeniu niedzielnych (27 września) pojedynków i wygranej Amerykanów Trump wziął udział w oficjalnej ceremonii dekoracji na podium. Osobiście wręczył trofeum Presidents Cup kapitanowi Brandtowi Snedekerowi i pozował do pamiątkowych zdjęć ze wszystkimi reprezentantami USA.
Obecność urzędującego lub byłego prezydenta USA na Presidents Cup jest wieloletnią tradycją (stąd nazwa turnieju), a Donald Trump objął rolę honorowego przewodniczącego imprezy po raz drugi. Oficjalne potwierdzenie jego przyjazdu do Illinois nastąpiło tuż przed rozpoczęciem finałowej, niedzielnej rundy.
Wizyta głowy państwa wywołała ogromną mobilizację służb bezpieczeństwa. Medinah Country Club oraz lokalne władze wprowadziły rygorystyczne procedury – zamknięto strefę powietrzną wokół pola dla dronów i lotnictwa cywilnego. Wzmocniono także kontrole przy wejściach dla kibiców, wprowadzając wykrywacze metalu i skanery. Secret Service rozmieściło snajperów na dachach budynku klubowego oraz w kluczowych punktach widokowych wokół pierwszego dołka.
Podczas gdy wokół samego pola gromadzili się głównie fani golfa i zwolennicy prezydenta wymachujący flagami „USA”, na zewnątrz kompleksu sportowego dochodziło do mniejszych demonstracji politycznych. Wzdłuż dróg dojazdowych ustawili się zarówno popierający go entuzjaści, jak i grupy protestujących z transparentami uderzającymi w politykę administracji.
Do najbardziej komentowanego zdarzenia doszło bezpośrednio przy pierwszym dołku, gdzie Trump pojawił się, aby wygłosić krótkie przemówienie otwierające i przywitać się z zawodnikami, w tym z liderem światowego rankingu Scottiem Schefflerem. Gdy prezydent wszedł na podium przy mieszanej reakcji widowni, składającej się z braw, buczenia oraz skandowania „USA!” – zaczął od słów, że mediom nie uda się stworzyć narracji o złym przyjęciu. W tym momencie z najwyższych rzędów trybun jeden z kibiców wykrzyczał w jego stronę wulgarne hasło. Padały też inne niecenzuralne określenia w stronę Trumpa, ale przyzwyczajony do takich sytuacji prezydent nie reagował na nie.
Mimo pojedynczych zaczepek ze strony przeciwników wizyta Donalda Trumpa przebiegła bez poważniejszych zakłóceń. Prezydent spędził czas na oglądaniu decydujących pojedynków, z satysfakcją śledząc spektakularny powrót i zwycięstwo reprezentacji USA. W kulisach chwalił wysoką jakość organizacji turnieju, a po zakończeniu zawodów wyraził pełne uznanie dla postawy amerykańskich golfistów oraz gościnności gospodarzy ze skądinąd mało przyjaznego dla niego politycznie Illinois.

