Polacy do tej pory w grupie B4 Ligi Narodów zremisowali z Bośnią i Hercegowiną 0:0 oraz ulegli Szwedom 1:3, co daje im jeden punkt i przedostatnie miejsce w tabeli. Łącznie pod wodzą Urbana biało-czerwoni nie wygrali pięciu ostatnich spotkań.
- Nie czuję, że gram o posadę, choć porażka na pewno przybliżyłaby decyzję, żeby mnie zmienić. Ale tak nie można myśleć, bo wtedy nie koncentrujesz się na tym, co powinieneś, a my się koncentrujemy na meczu z Rumunią. Chcemy się jak najlepiej przygotować, bo mamy świadomość, że zwycięstwo pozwoli nam wrócić do gry — powiedział Urban na konferencji prasowej w Sochocinie, gdzie biało-czerwoni przebywają na zgrupowaniu.
Jak przyznał, spodziewał się, że w przypadku braku wyników atmosfera wokół niego i kadry szybko się popsuje.
- Powiem szczerze, że wiedziałem, co się będzie działo. Za długo żyję w tym kraju, żeby nie wiedzieć, że jak nie ma wyników, to jest tzw. jazda. Nie ma jednak innego sposobu, jak zachować spokój i robić swoje — dodał.
64-letni szkoleniowiec nie ma jednak wątpliwości, że w piątek jego i jego drużynę czeka bardzo ważny mecz.
- Wiemy, że w przypadku porażki sytuacja by nam się bardzo skomplikowała, a zwycięstwo pozwoli nam myśleć o zakończeniu zmagań w grupie na jak najwyższym miejscu — wskazał.
Jego sytuacja jest podobna, jak Gheorghe Hagiego, który po nieudanych kwalifikacjach do tegorocznego mundialu ponownie objął rumuńską kadrę. Początek pracy słynnego w przeszłości piłkarza jest także nieudany, gdyż Rumuni przegrali oba dotychczasowe spotkania LN.
- Znam „Gigiego” z boiska, grałem przeciw niemu w Hiszpanii, pamiętam, że był znakomitym zawodnikiem, „Maradoną Karpat”. Ja pracuję rok, a on pół roku. Presja? Selekcjonerzy zawsze są pod presją. Niezależnie od tego, jakie to jest spotkanie, oczy narodu są zwrócone na reprezentację i na jej selekcjonera — odniósł się do jednego z pytań.
Zaznaczył, że w trakcie Ligi Narodów stara się godzić grę o wynik ze sprawdzaniem nowych rozwiązań czy graczy.
- W każdym meczu chcemy wygrać, ale nie możemy sobie pozwolić, żeby grali jedni i ci sami piłkarze. Musimy też próbować nowych zawodników, których powołaliśmy, żeby się przekonać. Dochodzi zmęczenie, kartki, musimy starać się to pogodzić — wspomniał.
Wracając do poniedziałkowego spotkania w Szwecji, przegranego 1:3, powiedział, że jego zespół zagrał dobrą pierwszą połowę, po której był remis 1:1, a nawet do straty drugiej bramki w 64. minucie. Oba te gole Polacy stracili po stałych fragmentach gry.
- Zgadza się, że tracimy bramki po stałych fragmentach gry. To jest nie do obrony. Pojawia się chaos, to kwestia zachowania, ustawienia zawodników. Nie ulega wątpliwości, że jest to nasz problem. Jak już jednak wcześniej wspominałem, Szwecja czy Bośnia choćby w związku z mistrzostwami świata miały czas, cały miesiąc, by popracować nad różnymi elementami, w tym nad stałymi fragmentami gry. My też nad tym pracujemy, ale nie tyle, ile byśmy chcieli — tłumaczył Urban.
Przedstawił, jak w skrócie wygląda schemat zgrupowania takiego, jak na obecnie. - Aktywacja, mecz, regeneracja, trening uzupełniający i znów aktywacja przed kolejnym spotkaniem. Tak wyglądają w większości zgrupowania, a rzeczy, nad którymi musimy pracować, jest bardzo dużo — uzupełnił.
Urban był pytany również o Roberta Lewandowskiego, który słabo spisał się w potyczce z Bośnią i Hercegowiną, a w Szwecji pojawił się na boisku w samej końcówce.
- Jeśli chodzi o Roberta, to z dnia na dzień wygląda lepiej, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest bardziej wyspany, bardziej zaadaptowany do innego czasu. Na treningu też widać większą chęć gry — przekazał trener.
Początek piątkowego meczu na PGE Narodowym o godz. 1 .45 p.m. czasu chicagowskiego. (PAP)

