Całkiem niedawno usłyszałam wypowiedź jednego z bardziej kolorowych ptaków polskiej sceny muzycznej – Michała Szpaka. Wspominał on swój pierwszy występ w jednym z talent show, kiedy to stanął na scenie jako młody chłopak z długimi włosami, mocno pomalowanymi oczami i paznokciami, ze swoją dość specyficzną manierą w zachowaniu. Zarówno wśród publiczności, jak i wśród jury można było usłyszeć wyśmiewanie i dostrzec powątpiewanie, że taki „kosmita” udźwignie i zaśpiewa z należytą godnością piosenkę Czesława Niemena „Dziwny jest ten świat”. Jakież było zdziwienie wszystkich, kiedy się okazało, że nie tylko poradził sobie z tym utworem, ale zrobił to naprawdę świetnie.
Michał Szpak wspominał ten występ w rozmowie z Edytą Bartosiewicz, która wzruszyła się, słuchając tej historii, i skomentowała ją słowami, że to musiało być naprawdę trudne doświadczenie dla tak młodej osoby – skonfrontować się z szykanami, kiedy chciało się spełniać marzenia. Michał odpowiedział na to krótko, że dostał w swoim domu, od najbliższych mu osób, tyle miłości i akceptacji, że nie musiał szukać potwierdzenia własnej wartości w opiniach obcych mu osób.
Ta krótka wymiana zdań bardzo mnie poruszyła, szczególnie kiedy uświadomiłam sobie, że wciąż wiele dzieci musi ukrywać swoją prawdziwą twarz, kłamać i kombinować, nawet we własnym domu, wśród osób, które, wydawałoby się, kochają bezgranicznie, a przynajmniej tak deklarują. Akceptacja własnego dziecka w teorii jest bardzo prosta, bo przecież jest wspomniana miłość, która wszystko pokona, a jednak codzienność bywa wyzwaniem i choć powinniśmy akceptować, to nie do końca nam to wychodzi.
Teoria akceptacji
Kiedy ktoś nas zapyta, czy jesteśmy tolerancyjni, czy jesteśmy w stanie zaakceptować odmienność drugiego człowieka, to niemal każdy odpowie bez wahania, że tak. Brzmi to pięknie i nasz świat też byłby piękny, gdyby nasze deklaracje pokrywały się z rzeczywistością i naszymi działaniami.
Okazuje się jednak, że ta tolerancja i akceptacja wcale nie jest taka łatwa i spójna z naszymi deklaracjami, ponieważ niejednokrotnie okazuje się, że jej koniec jest znacznie bliżej, niż sądziliśmy, a mianowicie tam, gdzie sytuacja przestaje być zgodna z naszą prywatną wizją świata. Nic w tym dziwnego, bowiem tak stworzyła nas natura, że szukamy potwierdzeń naszych teorii, ocen czy opinii, staramy się przynależeć do jakiejś grupy zamiast się izolować i właśnie takie zachowania zaspokajają naszą potrzebę bezpieczeństwa. Jednocześnie taka postawa utrudnia nam rzeczywistą akceptację tego, co inne, nieznane i w pewien sposób obce.
Wszystko to sprawia, że nasza akceptacja drugiego człowieka bardzo często kończy się tam, gdzie sięgają granice naszego poznania i rozumienia. Jeżeli zatem coś jest dla nas zupełnie nieznane czy też sprzeczne z naszym oglądem świata, automatycznie dystansujemy się, a nawet potrafimy wyrazić sprzeciw czy też otwarcie walczyć z określonym zjawiskiem, postawą.
W rodzinie
Z jednej strony Internet jest pełen bezkompromisowych i mocnych komentarzy oceniających innych w niewybredny sposób i niestety wyraźnie widać, że w jakiś sposób przyzwyczailiśmy się do tego, a nawet niekiedy uodporniliśmy się na to zjawisko. Z drugiej strony zauważamy hejt ze strony innych i dajemy sobie przyzwolenie na krytykę takich zachowań w podobnym tonie.
Znacznie trudniej jest, gdy takie trudne zjawiska, sytuacje zdarzają się w naszym własnym domu, gdy nagle dowiadujemy się, że nasze dziecko nie jest takie, jak zawsze je widzieliśmy, że nasz partner/partnerka potrafi zrobić coś, czego nigdy byśmy się nie spodziewali. O ile jednak w najtrudniejszych sytuacjach z partnerem można się rozstać, o tyle w przypadku dzieci niejednokrotnie zupełnie nie wiemy, jak się zachować, i najprostszym wyjściem z sytuacji jest milczenie, zaprzeczanie i udawanie, że nic się nie stało.
Warto w tym wszystkim pamiętać, że nasze dzieci doskonale wiedzą i czują taki chłód emocjonalny i odrzucenie ze strony rodzica, a ich podstawową formą obrony w takiej sytuacji będzie odrzucenie siebie. Nie pozwólmy na to!
Okazuje się, że akceptację można w sobie rozwijać i jest na to sposób, a mianowicie zdobywanie wiedzy w określonej dziedzinie. Kiedy więcej wiemy, możemy bardziej zrozumieć drugiego człowieka. Nieoceniona w tym wszystkim jest również rozmowa, w trakcie której możemy poznać punkt widzenia drugiej osoby i jej motywację.
Choć świat w pewnym sensie przestaje mieć granice, my jako ludzie niejednokrotnie zamykamy się na niego, a przynajmniej na innych ludzi, skupiając się wyłącznie na swoich racjach i własnym punkcie widzenia. Zachęcam Cię jednak, Drogi Rodzicu, do przyglądania się światu, poznawania go poprzez obserwację, rozmowy i poszerzanie własnych doświadczeń. Dopiero taka postawa pozwala nam na prawdziwą akceptację drugiego człowieka, a przede wszystkim naszych dzieci. I wcale nie mówię tu o akceptowaniu wszelkich zachowań i wybryków, ale dziecka jako jednostki, jako odrębnego ktosia.



