Według skargi, którą w poniedziałek, 5 października, złożył Ben Hardin, dyrektor wykonawczy stanowych Demokratów, Bailey wielokrotnie wspominał na spotkaniach z wyborcami, że wraz z żoną mieszkają w rejonie Parku Granta w centrum Chicago dzięki uprzejmości lekarza, który udostępnił im swój lokal. Mieszkanie służy kandydatowi jako baza operacyjna do prowadzenia działań w rejonie Chicago.
Prawo stanu Illinois wymaga, aby kandydaci zgłaszali wszelkie darowizny rzeczowe oraz ustępstwa o wartości materialnej przekraczające 1000 dolarów. Zgodnie z podanymi w skardze danymi średni miesięczny czynsz za jednopokojowe mieszkanie w tej okolicy wynosi około 2965 dolarów. Zgłoszenie takich świadczeń powinno nastąpić w ciągu kilku dni od ich otrzymania, tymczasem sztab Baileya nie ujął darowizny w oficjalnych raportach kwartalnych.
Przewodnicząca Partii Demokratycznej w Illinois, stanowa posłanka Lisa Hernandez, określiła brak ujawnienia informacji jako działanie nieetyczne i nielegalne, żądając od kandydata natychmiastowego wyjaśnienia, kto finansuje jego pobyt w mieszkaniu. Z kolei sztab Baileya odpiera zarzuty, nazywając skargę rutynowym zagraniem politycznym mającym na celu odwrócenie uwagi wyborców od dotychczasowych rządów gubernatora JB Pritzkera.
To nie pierwsze zastrzeżenia wobec finansów kampanii republikańskiego kandydata. W maju jego sztab przyznał się do organizacji spotkania dotyczącego zbiórki funduszy na kampanię w dniu obrad stanowej legislatury, co stanowi naruszenie prawa. Wcześniej badano także zarzuty o niedozwoloną współpracę jego sztabu z niezależnym komitetem politycznym, jednak sprawę umorzono z powodu braku jednoznacznych definicji prawnych.
(db)

