Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 17:51

Echa polskości

Dzielnica Back of the Yards leży w południowo-zachodnim rejonie chicagowskiej metropolii. Tutaj znajduje się założona w 1887 roku parafia pw. św. Józefa z kościołem, który wybudowali Polacy. Kilka dekad temu dzielnica rozbrzmiewała polską mową, muzyką i była synonimem polskości w tej części Wietrznego Miasta. Polacy ciężko pracowali w okolicznych rzeźniach i przetwórniach mięsa, bawili się, słuchali muzyki.
Echa polskości

Autor: Andrzej Baraniak

Przed laty w tutejszych klubach, barach i tawernach można było spotkać Małego Władzia, czyli Władysława Jagiełłę, Eda Balzonczyka czy Cheta Kowalkowskiego i wiele innych kapel grających polkę i inną muzykę rozrywkową, a nawet poważną, bo w kościele św. Józefa między innymi koncertował Ignacy Paderewski.

Z czasem dzielnica, tak jak wiele innych w chicagowskiej metropolii, zaczęła zatracać polski charakter. Zamknięto przetwórnie mięsne i zakłady, gdzie Polacy pracowali. Niektóre zostały zaadaptowane na muzea i sale koncertowe, jak chociażby obiekt przy 1400 W. 46 Ave., gdzie 27 września odbył się koncert muzyki rozrywkowej i kameralnej zorganizowany przez dyrygenta Polonijnej Orkiestry Chicago Konrada Pawełka.

– Konkretnie znajdujemy się w budynku, w którym była wytwórnia wędlin, ale została zamknięta i zamieniona została na wiele różnych biznesów. Jest tutaj kawiarnia, hodowla rybek oraz muzeum poświęcone historii tej okolicy i kameralna sala koncertowa. Projekt „Echa Dzielnicy Back of the Yards” zakłada zaprezentowanie muzyki, która przed laty królowała w tej okolicy. W naszym koncercie składającym się z prezentacji historycznej o tej dzielnicy oraz muzyki rozrywkowej pokazaliśmy, że tutaj nie były tylko rzeźnie, ciężka praca i niezbyt przyjemne warunki mieszkania, ale także to, że nasi rodacy po ciężkiej pracy spędzali czas grając i słuchając muzyki. Jest to historia, która przeminęła, ale zdjęcia które pokazałem są świadectwem tego co się tutaj działo, że w tym miejscu była „tawerna”, bar, klub, restauracja, sala spotkań, czy kościół. Dzięki temu może ktoś zauważy te ślady polskości, że tutaj coś się działo i nasi rodacy tutaj żyli, pracowali i bawili się. Taką ostatnią pozostałością świadczącą o polskości tego rejonu Chicago, która tutaj się znajduje, jest kościół pod wezwaniem św. Józefa, który jest zlokalizowany przy 4821 S. Hermitage. 11 października o godzinnie 2:30 po południu będziemy mieli tam koncert. Jest to kulminacyjny punkt tego projektu. Wystąpi Polonijna Orkiestra Chicago w pełnym składzie, będą soliści, kapela i zespół góralski. Zaprezentujemy muzykę bardziej patriotyczną i religijną. Zapraszam serdecznie do przyjścia i udziału w tym wydarzeniu – powiedział Konrad Pawełek.

W kameralnym koncercie obok orkiestry publiczność miała okazję oklaskiwać pokaz tańca. Była tancerka zespołu Wesoły Lud Jessica Wenc wraz z młodszym bratem zatańczyli oberka i krakowiaka. Wśród publiczności byli między innymi znawca polskiej historii i kultury profesor Dominic Pacyga, muzyk prof. Jarosław Gołębiowski oraz polskojęzyczni byli pracownicy i mieszkańcy tej dzielnicy.

– Polska muzyka była piękna, jest i będzie piękna. Jedynie trzeba ją kontynuować. Ważne, żeby byli jej miłośnicy, bo to nie jest łatwy chleb. Trzeba pójść na próbę, ćwiczyć i grać. Ta okolica nie jest jedną z najgorszych, bo życie tu kwitło. Pan Konrad Pawełek ze swoją orkiestrą zaprezentował dzisiaj nie tylko muzykę rozrywkową, na której wychowało się tutaj kilka pokoleń naszych rodaków, ale także zdjęcia wielu obiektów, gdzie ta polskość kwitła. Trzeba o tym pamiętać, bo jak nie będziemy wspominać, pokazywać i utrwalać w pamięci młodego pokolenia tych informacji, to wraz z ostatnimi mieszkającymi tutaj Polakami wszystko pójdzie w zapomnienie. A warto pamiętać o naszym wkładzie, chociażby w budownictwo sakralne. Przed pierwszą wojną i w okresie międzywojennym Polacy ciężko pracowali i cent po cencie dokładali się, żeby te kościoły powstawały. Musimy o tym pamiętać – powiedziała Maria Pawełek, jedna z mieszkanek dzielnicy.

– W tym obiekcie, gdzie się teraz znajdujemy, przed laty była wytwórnia wędlin. Była tutaj bardzo duża produkcja szynek i polędwicy wędzonej. Pomieszczenie, gdzie odbywał się koncert, było wędzarnią, którą zaadaptowano na salę widowiskową. Bardzo dużo Polaków tutaj pracowało. Ja przepracowałem tutaj 7 lat jako mechanik. Nawet wylewałem posadzkę, na której stoimy, a teraz słucham koncertu – powiedział Józef Michniak.

Jak zapowiedział pomysłodawca i realizator koncertów Konrad Pawełek, kolejne wydarzenie muzyczne odbędzie się 11 października o godzinie 2:30 po południu w kościele pw. św. Józefa przy 4821 S. Hermitage Avenue.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama