Piłkarze ekstraklasy wrócili na boiska po trzytygodniowej przerwie, ale czołowe drużyny nie straciły formy. W sobotę zwycięstwa odniosły lider Górnik Zabrze (25 pkt) oraz broniący tytułu wicelider Lech Poznań (22), a dzień później w ich ślady poszła trzecia Legia i czwarta obecnie Pogoń Szczecin.
Niedzielny szlagier w Warszawie był meczem z podtekstami z powodu sporu o zamknięcie do końca roku sektora dla kibiców gości. Kiedy sędzia wyprowadzał drużyny na boisko, podążyli za nim piłkarze Legii, natomiast wiślacy - kilkanaście sekund później.
Na boisku lepsi okazali się podopieczni Marka Papszuna, po golach napastników występujących jeszcze niedawno z powodzeniem w 1. lidze. W 18. minucie efektownym strzałem popisał się Łukasz Zjawiński, a w 70. wynik ustalił Rafał Adamski.
Krakowski zespół z 17 punktami spadł na piąte miejsce, natomiast Legia, która w dziesięciu meczach nie doznała żadnej porażki (sześć zwycięstw, cztery remisy) z dorobkiem 22 pozostała na trzecim.
„Biała Gwiazda” została wyprzedzona przez Pogoń (18 pkt). Szczeciński zespół spisuje się bardzo dobrze od wielu tygodni i w niedzielne popołudnie wygrał u siebie z bardzo wzmocnioną latem Koroną Kielce 2:0. Gole strzelili 19-letni Maciej Wojciechowski tuż przed przerwą oraz w końcówce spotkania Paul Mukairu.
- Zwyciężyliśmy zasłużenie z drużyną posiadającą kilku klasowych zawodników. Trudno wymagać więcej od piłkarzy, jeśli wyniki są zadowalające – ocenił szkoleniowiec „Portowców” Oscar Garcia.
W innym niedzielnym spotkaniu szósty Piast wygrał z trzynastym Widzewem 2:1. Naszpikowanemu gwiazdami zespołowi gości nie pomogła druga w sezonie bramka napastnika reprezentacji Polski Karola Świderskiego - po efektownym uderzeniu głową w 71. minucie na 1:1 (chwilę wcześniej samobójcze trafienie zaliczył Giannis Papanikolaou). W doliczonym czasie gry zwycięstwo ekipie Daniela Myśliwca, byłego trenera Łodzian, zapewnił Quentin Boisgard.
Widzewiacy nie wygrali ośmiu kolejnych meczów, w tym siedmiu w ekstraklasie (również porażka w Pucharze Polski). Z sześciu ostatnich w czterech tracili punkty w końcowych minutach.
Mistrz i wicemistrz wystąpili w sobotę. Lech wygrał we Wrocławiu z beniaminkiem Śląskiem 4:1, a Zabrzanie pokonali w Białymstoku Jagiellonię 3:1, potwierdzając, że w ekstraklasie czują się na wyjazdach znakomicie. Ostatniej porażki na obcym stadionie Górnik doznał 28 lutego.
Tymczasem zajmująca 10. lokatę w tabeli Jagiellonia, którą pod nieobecność zawieszonego na sześć meczów trenera Adriana Siemieńca prowadził asystent Mikołaj Łuczak, poniosła czwartą porażkę z rzędu, w tym trzecią w ekstraklasie (jedna w Lidze Europy UEFA).
Najwcześniej w sobotę grano pod Wawelem, gdzie 11. w tabeli Cracovia, choć przegrywała do przerwy 0:1, pokonała dziewiąte KGHM Zagłębie Lubin 3:1. „Pasy” przerwały serię pięciu porażek, z czego czterech ligowych.
Obecna kolejka rozpoczęła się piątkowymi meczami Wieczystej Kraków z Wisłą Płock (3:0) oraz zamykającego tabelę Rakowa z GKS Katowice. Częstochowski zespół wciąż jest w kryzysie, przegrał u siebie aż 1:4, ponosząc dziewiątą porażkę w lidze.
Na zakończenie 10. serii gier Radomiak spotka się w poniedziałek z Motorem Lublin. (PAP)

