„Mimo to nikt nie powinien interpretować decyzji sądu jako sugestii, że troska prezydenta Trumpa o zgodność z faktami i uczciwość relacji medialnych są nieuzasadnione lub że rząd jest bezsilny, gdy jego rzeczywistym celem jest ochrona bezpieczeństwa narodowego w przypadku nielegalnego ujawnienia poufnych informacji” – podkreślił sędzia Timothy Kelly.
Zaznaczył m.in., że „delikatnie mówiąc”, Biały Dom w żaden sposób nie ostrzegł wspomnianych mediów, iż grozi im utrata akredytacji.
Według niego skutki zakazu wydanego przez Biały Dom wykraczają też daleko poza przypadek pojedynczych dziennikarzy. „Zakaz stwarza niebezpieczeństwo odcięcia wszystkim powodom dostępu do strefy medialnej Białego Domu – otwartej dla wielu ich konkurentów – a przez to ogranicza im możliwość obserwowania wydarzeń z pierwszej ręki, ich natychmiastowego relacjonowania i prób podejmowania rozmów z urzędnikami rządowymi” – podkreślił Kelly.
Sędzia poinformował, że zakaz dotyczy 78 dziennikarzy trzech mediów.
Mianowany przez Donalda Trumpa prokurator generalny USA Todd Blanche oznajmił w niedzielę, że prezydent miał prawo odmówić mediom wstępu do Białego Domu. Uznał też, że prasa stanowi zagrożenie, ponieważ przedstawia kraj w „złym świetle”.
Prokurator generalny powiedział, że dostęp do Białego Domu czy też prezydenckiego samolotu Air Force One to „przywilej, a nie prawo” prasy.
Odniósł się w ten sposób do decyzji sądu z 8 października, w której nakazano przywrócić mediom dostęp do prezydenta i zakwestionowano argumenty administracji Trumpa; utrzymuje ona, że niedopuszczenie dziennikarzy do Białego Domu to kwestia „bezpieczeństwa narodowego”.
CNN, MS NOW i Politico zostały pozbawione dostępu do Białego Domu 18 września. Sędzia Kelly nakazał jednak tymczasowe przywrócenie im akredytacji prasowych, uznając, że redakcje mają duże szanse na wykazanie, iż cofnięcie uprawnień nastąpiło bez zachowania należytej procedury.
Spór rozpoczął się po tym, gdy Trump ogłosił na platformach społecznościowych zakaz wstępu do Białego Domu dla wskazanych redakcji, zarzucając im relacjonowanie wydarzeń w stronniczy sposób. Organizacje medialne zaskarżyły tę decyzję, powołując się na gwarancje wynikające z Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA. (PAP)

