– To jest oficjalnie przyznana nam przez Bank of America Chicago Marathon tak zwana „cheer station”, czyli nasza Strefa Kibica – Klubu BiegAm. Stoimy już tutaj od kilku lat. To jest 22. mila i po zawróceniu, z drugiej strony, 24. mila – mówi Beata Balos, założycielka klubu BiegAm. W Strefie Kibica od początku jej istnienia.
Stoimy razem z nią na pasie zieleni, który oddziela pasy ruchu Michigan Ave. Zachodnim pasem przebiega się 22. milę maratonu – na południe, do 35th Street. Tam biegnący zawracają z powrotem w kierunku północnym, biegną przez chwilę po Indiana Ave., by powrócić na Michigan Ave. (wschodnie pasy jezdni) i mijają znów biało-czerwoną strefę – to 24. mila. Do mety pozostały 2,2 mile.
– Stoimy tutaj, bo to już jest końcówka maratonu i ci ludzie są bardzo zmęczeni. Kończą im się zapasy. Doping jest najbardziej potrzebny – dodaje Balos.

Trzeba przyznać, że polska strefa jest najbardziej okazała. Biało-czerwona, udekorowana mnóstwem flag – od malutkich wbitych w trawę przy krawężnikach po wielkie, także wbite w trawę, przymocowane do namiotów i trzymane przez kibiców, powiewają nad biegnącymi. Prawie wszyscy są też ubrani w biało-czerwone barwy. Wszędzie banery i plansze z wizerunkami biegnących członków klubu. Gra żywiołowa muzyka (zapewnił ją DJ Daniel Gancarczyk), są okrzyki i niesamowity doping – dla wszystkich. Jest też Bieguś – klubowa maskotka BiegAm. Maratończycy w biało-czerwonych koszulkach zwalniają w tym miejscu, a nawet zatrzymują się na chwilę. Ci, którzy w maratonie biegną po raz pierwszy, są zaskoczeni rozmachem tej Strefy!
– Stoimy tutaj tak do 2–3 pm, póki nie przebiegnie ostatni z naszych biegaczy. A potem robi się coraz rzadziej i trzeba się zbierać. A jesteśmy tutaj od 6 rano! – dodaje Beata Balos.

Grupa BiegAm zawiązała się w listopadzie 2018 roku, tuż po zorganizowanym wtedy przez Radio WPNA 103.1 FM Biegu Niepodległości. I biega bez przerwy! Teraz oficjalnie to już klub sportowy – BiegAm Polish Running Club Chicago – z prezesem Piotrem Kruszewskim na czele. W 48. Maratonie w Chicago klub reprezentowało 15 biegaczy.
Świętowanie sukcesu Polaków w maratonie (startowało ich w tym roku 304!) nie zakończyło się jednak wraz z końcem maratonu. Kontynuowano je w poniedziałek, 12 października, podczas uroczystego Śniadania Mistrzów, które BiegAm zorganizowało we współpracy z Konsulatem Generalnym RP w Chicago. W budynku przy Lake Shore Dr. stawiła się pokaźna grupa uczestników maratonu.
– Dzień dobry! Jak zdrowie u Państwa?! – powitał wszystkich w poniedziałkowe przedpołudnie konsul Michał Arciszewski. W odpowiedzi otrzymał zbiorowe: „bardzo dobrze” i „wyśmienicie”.
– To wielki honor gościć państwa, którzy reprezentowali Polskę i środowiska polonijne w jednym z największych maratonów na świecie. Udział w takim wydarzeniu sportowym to nie tylko osobiste osiągnięcie, ale również świadectwo wytrwałości, hartu ducha oraz ogromnego zaangażowania. Dzięki Państwu obecność Polonii i Polaków w międzynarodowej przestrzeni sportowej jest jeszcze bardziej widoczna. I za to bardzo państwu z całego serca dziękuję – mówił konsul Arciszewski, podkreślając jednocześnie, jak bardzo jest to ważne w takim mieście jak Chicago. – Mieście, które od lat jest jednym z najbardziej polskich miast na świecie – dodał. – Proszę przyjąć nasze szczere gratulacje i wyrazy uznania. Życzymy Państwu dalszych sukcesów zarówno na trasach biegowych, jak i w życiu prywatnym. Serdecznie gratulujemy tego pięknego osiągnięcia!



Zeleszkiewicz, Piotr Kruszewski i Carey Pinkowski fot. Peter Serocki
Gościem śniadania był też Carey Pinkowski, dyrektor wykonawczy Bank of America Chicago Marathon. Już na początku spotkania, uśmiechając się, przeprosił, że mimo nazwiska i polskiego pochodzenia nie mówi zbyt dobrze po polsku, ale obiecał, że będzie nad tym pracował. Wspomniał też o swojej pierwszej w życiu wizycie w Polsce, ponieważ przyjął zaproszenie od organizatorów Maratonu Warszawskiego. Pinkowski przyznał, że Warszawą i Polską jest zachwycony. Zachęcał też do udziału w Maratonie Warszawskim. – Warszawa i Chicago to są także miasta siostrzane. Jestem dumny, że jestem tutaj z wami. Jak wiadomo, Polacy są ludźmi ciężko pracującymi, oddanymi temu, co robią. Spędziłem świetny czas w Warszawie i jeśli myślicie o Maratonie Warszawskim, to oni tam robią świetną robotę! – powiedział.
Mogła to potwierdzić obecna również na śniadaniu Magdalena Skrocka, dyrektor operacyjna (COO) Fundacji „Maraton Warszawski”. Magdalena Skrocka i Carey Pinkowski pomogli Piotrowi Kruszewskiemu podczas wręczania kilku wyróżnień dla uczestników maratonu. Najszybsza w niedzielę Polka i Polak – Dominika Stelmach (2:44:24) i Piotr Kułak (2:23:33) – otrzymali także numery startowe w przyszłorocznym Maratonie Warszawskim.
– Najszybszą kobietą naszego klubu została Agnieszka Burkevic z pięknym czasem 3:25:53, a najszybszym zawodnikiem BiegAm został Grzegorz Zeleszkiewicz z fantastycznym czasem 2:52:26 – poinformował z dumą prezes BiegAm Piotr Kruszewski. I dodał: – Na zakończenie chciałbym jeszcze raz pogratulować wszystkim uczestnikom 48. edycji Chicago Marathon. Dzisiaj nie liczymy już kilometrów. Dzisiaj świętujemy!

Niewątpliwie każdy z biegnących w maratonie ma do opowiedzenia jakąś historię, a niektóre z nich zasługują na szczególne wyróżnienie. Taką historię przynieśli ze sobą na śniadanie Aneta i Lester Jakubowski, właściciele firmy Tata’s Pierogi. Trzy lata temu Aneta została dawcą nerki dla swojego męża. W tym roku wspólnie, po raz pierwszy, przebiegli maraton w Chicago!
– Żona dała mi nerkę w 2023 roku. W 2025 roku nasza córka pobiegła maraton jako Team Kidney! (National Kidney Foundation of Illinois, Team Kidney for Chicago Marathon – red.) Zdecydowaliśmy, że w tym roku zrobimy to samo, damy radę! – opowiada Lester Jakubowski. Trenowali od maja. Wystartowali i dobiegli oboje do mety, mimo że pogoda dała się maratończykom we znaki w niedzielę. Było upalnie! Ponad 70 stopni Fahrenheita, czyli ponad 20 st. Celsjusza.
– Było gorąco. Ale byliśmy podekscytowani, były emocje! Przyjemnie było biec przez ulice Chicago, słyszeć ten doping! – mówi Aneta Jakubowski. I oboje zapowiadają, że za rok znów wystartują w Chicago: – Po tym przeszczepie dużo się dzieje w naszym życiu. Nie chcemy przegapić jakiejś rzeczy, którą możemy zrobić. Chcemy wykorzystać ten czas!
Ewa Malcher
[email protected]
Zdjęcia: Peter Serocki
[email protected]

