Legioniści prowadzili w Krakowie od 24. minuty po golu Czecha Michala Sevcika, ale tuż przed przerwą wyrównał Norweg Lasse Nordas. W drugiej połowie wynik już się nie zmienił.
To oznacza, że niepokonana Legia z dorobkiem 23 punktów (sześć zwycięstw, pięć remisów) jest wiceliderem, a „Pasy” zajmują 11. miejsce - 12 pkt.
Tempa nie zwalnia Pogoń, która dzięki wygranej w Katowicach 1:0 po golu lidera klasyfikacji strzelców Hiszpana Jordiego Sancheza (dziewiąte trafienie), plasuje się na czwartej pozycji. Zgromadziła 21 pkt i ma jeszcze spotkanie zaległe.
Przed rozpoczęciem sezonu szczeciński klub zatrudnił hiszpańskiego trenera Oscara Garcię, niedawnego szkoleniowca Ajaksu Amsterdam, a wcześniej wielu innych europejskich klubów. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, „Portowcy” pod jego wodzą zbierają świetne recenzje.
Jedynej porażki Pogoń doznała 24 lipca, czyli w inauguracyjnej kolejce - z Legią 0:1, po golu straconym w ostatnich sekundach doliczonego czasu. Od tej pory drużyna zanotowała sześć zwycięstw (w tym cztery ostatnie) i trzy remisy, może pochwalić się też najmniejszą liczbą straconych bramek w ekstraklasie - zaledwie sześć.
W sobotę drużyna Garcii dokonała nie lada wyczynu - piąty w tabeli GKS spisuje się bowiem u siebie znakomicie. To pierwsza porażka Katowicach w roli gospodarza w ekstraklasie od 8 listopada 2025 roku.
- Jechaliśmy tu, wiedząc, że rywale nie przegrali u siebie od ponad jedenastu miesięcy. I bardzo się cieszę, że byliśmy w stanie ich serię przełamać – powiedział trener Pogoni.
Jego zdaniem nie ma mowy o tym, by zawodnicy Pogoni „odlecieli na Księżyc” po czwartym zwycięstwie z rzędu.
W pierwszym sobotnim meczu Motor Lublin wygrał z przedostatnim Śląskiem Wrocław 3:2 i awansował na dwunaste miejsce (12 pkt). O zwycięstwie gospodarzy przesądził gol w doliczonym czasie z rzutu karnego urodzonego we Francji reprezentanta Komorów Yacine'a Bourhane'a.
Swojego dorobku tym razem nie poprawił wicekról strzelców poprzedniego sezonu Karol Czubak, choć miał świetną okazję. W 50. minucie napastnik Motoru nie wykorzystał rzutu karnego, jego strzał obronił Karol Niemczycki.
Jak się jednak okazało, nie wpłynęło to na losy meczu. Wrocławski beniaminek poniósł piątą porażkę z rzędu.
Dzień wcześniej wystąpili natomiast beniaminkowie z Krakowa. Wieczysta uległa ostatniemu w tabeli Rakowowi Częstochowa 1:2, tracąc oba gole w końcówce meczu (ich strzelcem był Lamine Diaby-Fadiga), a Wisła zremisowała w Łodzi z Widzewem 0:0.
„Biała Gwiazda” mogła wygrać, ale rzutu karnego nie wykorzystał Hiszpan Angel Rodado - trafił w poprzeczkę.
Widzewiacy pozostają jedyną drużyną, która w obecnych rozgrywkach nie wygrała na własnym stadionie. Ekipa prowadzona obecnie przez Mateusza Stolarskiego odniosła w tym sezonie jedno zwycięstwo (2:0 na wyjeździe z Jagiellonią Białystok), lecz to było latem, gdy prowadził ją jeszcze Aleksandar Vuković. Kłopoty Widzewa w lidze są trudne do wytłumaczenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę skład, w którym są m.in. aktualni reprezentanci Polski: Karol Świderski, Przemysław Wiśniewski i bramkarz Bartłomiej Drągowski.
Pozostałe mecze odbędą się w niedzielę i poniedziałek. W pierwszym z tych terminów m.in. lider Górnik Zabrze zagra u siebie w południe ciekawie zapowiadające się derby z Piastem Gliwice. (PAP)

