Poprzednio szansę na tytuł miała w czerwcu, ale w finale przełomowego dla niej French Open przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Turnieje rangi 1000 prestiżem ustępują tylko Wielkim Szlemom.
Impreza w Wuhan rozgrywana jest od 2014 roku, a wcześniej wygrywały ją zawodniczki dużego kalibru. Trzy triumfy ma Białorusinka Aryna Sabalenka, dwa Czeszka Petra Kvitova, a po jednym Amerykanki Venus Williams i Coco Gauff oraz Francuzka Caroline Garcia.
Kartal w rankingu zajmuje dopiero 170. miejsce. W ubiegłym roku niespełna 25-letnia Brytyjka dotarła do 1/8 finału Wimbledonu i była notowana na 44. pozycji. Większość obecnego sezonu straciła jednak z powodu kontuzji. Teraz wskoczy na 50. miejsce.
Obie tenisistki we wcześniejszych meczach w Wuhan imponowały grą w obronie, przebijając niemal każdą piłkę. W niedzielę grały ze sobą po raz pierwszy, a otwierający set należał do Kartal.
Chwalińska przede wszystkim miała problem z serwisem i po kilkunastu minutach przegrywała 1:4. Słynąca z solidnej gry Polka popełniała też sporo niewymuszonych błędów. Łącznie w pierwszym secie miała ich 10, wobec sześciu rywalki i dość gładko przegrała go 2:6.
W drugiej partii zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała poprawiła się praktycznie w każdym aspekcie, ale początkowo wciąż lepiej prezentowała się Brytyjka. Pierwszy gem trwał 10 minut, a Chwalińska nie wykorzystała w nim trzech break pointów. Chwilę później dała się przełamać i pierwszy tytuł wydawał się oddalać.
Polka z minuty na minutę grała coraz lepiej. Szybko wyrównała na 2:2, a od stanu 4:4 wygrała dwa gemy z rzędu, co oznaczało zwycięstwo w secie.
Początek trzeciego był zupełnie inny niż dwa wcześniejsze. Obie tenisistki bowiem w czterech pierwszych gemach dość pewnie utrzymywały serwis. Później jednak wydarzenia na korcie zdominowała Chwalińska.
Podopieczna czeskiego trenera Jaroslava Machovsky'ego raz po raz nękała rywalkę swoją popisową kombinacją skrótów i lobów. Kartal próbowała szybciej kończyć wymiany, ale coraz bardziej zmęczona nie była już tak precyzyjna. W ostatnim secie zanotowała osiem zagrań wygrywających, wobec 14 niewymuszonych błędów. Chwalińska miała w nim sześć "winnerów" i pięć niewymuszonych błędów.
Spotkanie ostatecznie trwało aż dwie godziny i 43 minuty. Bardzo długi był ostatni gem, w którym Chwalińska wykorzystała trzecią piłkę meczową, a wcześniej obroniła trzy break pointy.
Szacunek budzi, jakie rywalki Chwalińska pokonała w drodze do finału. Od 1/8 finału wygrała z 11. w rankingu Amerykanką Ivę Jovic, Greczynką Marią Sakkari, a w półfinale z Igą Świątek.
Przed tegorocznym French Open Chwalińska nie miała na koncie żadnej wygranej z tenisistką z top 60 rankingu. Przez ostatnie pół roku odniosła ich 13, w tym siedem z rywalkami z top 30. Tytułem w Wuhan doskonale pokazała, że paryski finał był czymś więcej niż jednorazową sensacją.
Wynik finału:
Maja Chwalińska (Polska, 16) - Sonay Kartal (W. Brytania) 2:6, 6:4, 6:2. (PAP)

