Lech Poznań – Sunderland AFC 1:1 (0:1).
Bramki: 0:1 Timur Tutierow (2-głową), 1:1 Leo Bengtsson (70).
Żółta kartka - Sunderland: Kevin Danso.
Lech Poznań: Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Patrik Walemark (82. Gustav Berggren), Radosław Murawski (82. Yannick Agnero), Pablo Rodriguez (62. Luis Palma), Antoni Kozubal, Daniel Hakans (62. Leo Bengtsson) - Mikael Ishak (87. Filip Jagiełło).
Sunderland AFC: Robin Roefs – Nordi Mukiele (62. Trai Hume), Kevin Danso, Luke O’Nien, Dayann Methalie – Malick Fofana, Granit Xhaka (62. Noah Sadiki), Habib Diarra (62. Enzo Le Fee), Jules Ahoka, Nilson Angulo (62. Vhris Rigg) - Timur Tutierow (85. Reinildo).
Sędzia: Balazs Berke (Węgry). Widzów: 34 606.
Lechici musieli się mocno napracować na swoją pierwszą zdobycz punktową w Lidze Europy. Ostatni zespół angielskiej ekstraklasy wysoko zawiesił poprzeczkę i był jednak bliżej zwycięstwa.
Mistrz Polski, póki co, nie uczy się na swoich błędach, a wciąż je powiela. Gospodarze rozpoczęli mecz w najgorszy możliwie sposób — już w drugiej minucie niefrasobliwie zachował się bramkarz Mateusz Lis, który niedokładnie podał do Michała Gurgula. Piłkę przejął Nilson Angulo, błyskawicznie dośrodkował w pole karne, a Timur Tutierow dołożył tylko głowę.
Piłkarze Lecha dobrze zareagowali na straconego gola i szybko mogli wyrównać. Bramkarz gości Robin Roefs stanął jednak na wysokości zadania broniąc strzał Patrika Walemarka oraz dobitkę głową Antoniego Kozubala. Lechici próbowali szybkimi podaniami rozmontować defensywę Anglików, ale okazało się, że rywal, choć zamykający tabelę w Premier League, prezentuje jednak decydowanie wyższy poziom niż Korona Kielce, którą „Kolejorz” w niedzielę rozbił 6:1.
Wyspiarze przeczekali napór Poznaniaków i w kolejnej akcji Habib Diarra mógł podwyższyć wynik, ale strzelił lekko i do tego w środek bramki. W 16. minucie po kontrataku Daniel Hakans znalazł się sam na sam z golkiperem Sunderlandu, lecz uderzył fatalnie, kilka metrów obok słupka.
Drużyna gości znów przejęła inicjatywę i defensywa Lecha znów miała pełne ręce roboty. Gospodarze mieli też sporo szczęścia, gdy Lis obronił kąśliwy strzał Granita Xhaki, a poprawka Malicka Fofany trafiła w słupek. Poznańscy obrońcy często nie nadążali za przeciwnikami, przegrywali pojedynki jeden na jeden, ale nieco nonszalancka gra Sunderlandu w polu karnym gospodarzy sprawiła, że do przerwy było tylko 0:1.
Anglicy kontrolowali spotkanie także po zmianie stron. Lechici, szczególnie na początku drugiej odsłony, mieli ogromne kłopoty z wyjściem spod pressingu przeciwnika i często tracili piłkę już na swojej połowie. Jeden z nielicznych ataków Poznaniaków mógł jednak zakończyć się powodzeniem – Walemark „zakręcił” obrońcą Sunderlandu, ale po jego strzale piłka potoczyła się obok słupka.
Przyjezdni stwarzali jednak więcej sytuacji, a drugi gol wciąż wisiał w powietrzu. Lis z trudem obronił uderzenia Nordi Mukiele i Julesa Ahoki, a poznański zespół bronił się momentami bardzo szczęśliwie.
To szczęście uśmiechnęło się w końcu do niego pod bramką Roefsa. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gracze Sunderlandu zbyt krótko wybili piłkę, a rezerwowy Leo Bengtsson idealnie przymierzył przy tzw. krótkim słupku.
„Kolejorz” nagle się przebudził, chwycił wiatr w żagle i kolejna, bardzo ładna akcja powinna zakończyć się drugim golem. Mikael Ishak mocno zagrał w pole karne, ale strzał nadbiegającego Walemarka instynktownie odbił Roefs, który nie dał się pokonać również przy dobitce Michała Gurgula.
Podopieczni Nielsa Frederiksena próbowali walczyć o pełną pulę, ale „Czarne koty” odzyskały swój rytm i ponownie przejęły inicjatywę. W ostatnich minutach Lech znów musiał się bronić, momentami całą drużyną w polu karnym, ale wynik nie uległ już zmianie.
Marcin Pawlicki (PAP)

