Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 października 2026 18:38

TPS dla Ukraińców na razie zostaje. Moment oddechu bez zmiany kursu

Ponad 100 tys. Ukraińców i Sudańczyków uniknęło na razie utraty ochrony przed deportacją. Tymczasowy status ochronny (Temporary Protected Status – TPS), który dla obu grup miał wygasnąć 19 października, nadal obowiązuje. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) nie ogłosił jednak nowego, pełnego 18-miesięcznego przedłużenia. Poinformował jedynie, że do czasu podjęcia ostatecznej decyzji osoby objęte TPS dla Ukrainy i Sudanu zachowują ochronę.
TPS dla Ukraińców na razie zostaje. Moment oddechu bez zmiany kursu

Autor: Peter Serocki

To ważne rozróżnienie. Mówienie o „przedłużeniu pozwolenia na pobyt” jest pewnym uproszczeniem. TPS nie jest wizą ani statusem imigracyjnym prowadzącym automatycznie do zielonej karty. Chroni przed deportacją i pozwala ubiegać się o zezwolenie na pracę, ale z założenia pozostaje rozwiązaniem tymczasowym.

Dostali czas, ale nie wiedzą, ile

Według danych przytaczanych przez Associated Press decyzja dotyczy ponad 100 tys. Ukraińców i 1,8 tys. Sudańczyków. DHS zapowiedział, że formalny komunikat w sprawie dalszych losów obu programów zostanie wydany „we właściwym czasie”. Nie podał jednak, jak długo obecna ochrona potrwa ani jak będą procesowane zezwolenia na pracę (Employment Authorization Document – EAD).

Co do zasady ustawodawstwo o TPS przewiduje automatyczne sześciomiesięczne przedłużenie statusu dla danego kraju, o ile sekretarz DHS nie podejmie decyzji przed upływem obowiązującego okresu. W praktyce beneficjenci powinni jednak śledzić komunikaty USCIS i Federal Register, zwłaszcza dotyczące ważności EAD. Data wydrukowana na karcie zezwolenia na pracę nie zawsze przesądza o tym, kiedy faktycznie kończy się uprawnienie do zatrudnienia, ponieważ w niektórych sytuacjach działają automatyczne przedłużenia.

Dla Ukraińców ma to szczególne znaczenie. Ochroną TPS objęto ich po rosyjskiej inwazji z 2022 r., a obecna grupa beneficjentów obejmuje osoby spełniające określone wymogi dotyczące daty pobytu w USA.

Trzeba też pamiętać, że TPS i Uniting for Ukraine to dwa różne programy. Wielu Ukraińców przyjechało do USA na podstawie humanitarian parole. Sam parole nie oznacza automatycznie posiadania TPS, a przedłużenie ochrony TPS nie obejmuje z automatu wszystkich uczestników programu Uniting for Ukraine. Wojna trwa, a organizacje pomocowe argumentują, że bezpieczny powrót wielu osób nadal nie jest możliwy.

TPS to pomost, a nie plan na stałe

Utrzymujący się od miesięcy stan niepewności to najlepszy dowód, że osoby posiadające TPS powinny sprawdzać, czy mają szansę na trwalszą podstawę pozostania w Stanach Zjednoczonych. Sam TPS nie gwarantuje ścieżki do zielonej karty. USCIS wyraźnie zaznacza jednak, że beneficjent TPS może – o ile spełnia wymogi konkretnej kategorii imigracyjnej – ubiegać się o inny status, zieloną kartę albo inną formę ochrony.

Najbardziej oczywistą drogą może być imigracja rodzinna. Małżeństwo z amerykańskim obywatelem, petycja złożona przez dorosłe dziecko będące Amerykaninem albo inne przewidywane w prawie więzi rodzinne mogą stworzyć podstawę do ubiegania się o stały pobyt. Wielu Ukraińców zostało wpuszczonych do USA na humanitarian parole, co może mieć duże znaczenie, ponieważ przy procedurze adjustment of status często kluczowe jest, czy dana osoba została wcześniej legalnie wpuszczona do Stanów Zjednoczonych.

Sytuacja jest bardziej skomplikowana w przypadku osób, które kiedyś przekroczyły nielegalnie granicę. Sąd Najwyższy już w sprawie Sanchez v. Mayorkas uznał, że samo uzyskanie TPS nie jest równoznaczne z „admission”, czyli legalnym wjazdem do USA wymaganym przy wielu procedurach zmiany statusu. TPS nie wymazuje więc automatycznie wcześniejszego nielegalnego wjazdu.

Drugą możliwością jest imigracja na podstawie sponsorowania przez pracę. Osoba posiadająca odpowiednie kwalifikacje może próbować uzyskać zieloną kartę w kategoriach EB-1, EB-2 lub EB-3, czasem przy sponsorowaniu przez konkretnego pracodawcę, a w określonych przypadkach bez niego, np. poprzez EB-2 National Interest Waiver. Tutaj również TPS może dać czas na przygotowanie dokumentów, ale samo złożenie petycji pracowniczej nie daje automatycznie prawa do pozostania i pracy w USA. Możliwość finalnego adjustment of status zależy od historii wjazdu, ewentualnych przerw w statusie i wielu innych warunków.

Trzecią drogą pozostaje azyl, ale wojna jako taka nie wystarcza do jego uzyskania. Trzeba wykazać prześladowanie lub uzasadnione ryzyko prześladowania z jednego z powodów przewidzianych w prawie, np. narodowości, religii, poglądów politycznych czy przynależności do określonej grupy społecznej. Zasadniczo obowiązuje roczny termin na złożenie wniosku, choć prawo przewiduje wyjątki m.in. przy istotnej zmianie okoliczności.

Ponad milion osób objętych decyzjami o zakończeniu TPS

Decyzja dotycząca Ukrainy i Sudanu nie oznacza zmiany kierunku polityki administracji Trumpa. Od początku drugiej kadencji DHS podjął działania zmierzające do zakończenia TPS dla 13 państw, obejmujące łącznie ponad milion beneficjentów.

Na liście znalazły się Afganistan, Mjanma, Kamerun, Etiopia, Haiti, Honduras, Nepal, Nikaragua, Somalia, Sudan Południowy, Syria, Wenezuela i Jemen. Status prawny poszczególnych grup zmieniał się wskutek postępowań sądowych, ale skala zmiany wektora polityki jest bezprecedensowa. Według Pew Research Center dotyczy to około miliona ludzi spośród 1,3 mln osób posiadających TPS na początku drugiej kadencji Trumpa. Największą grupę stanowią tu Wenezuelczycy. Bardzo poważne konsekwencje dotknęły również Haitańczyków, Hondurańczyków i Nikaraguańczyków, z których część przebywała od dziesięcioleci legalnie w USA pod parasolem TPS.

Czerwcowe orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie mieszkańców Haiti i Syrii dodatkowo wzmocniło pozycję administracji. Stosunkiem głosów 6 do 3 sąd uznał, że ustawa o TPS w bardzo szerokim zakresie wyłącza sądową kontrolę decyzji DHS dotyczących zakończenia statusu ochronnego dla jakiegoś kraju. Umożliwiło to administracji wprowadzenie w życie decyzji wobec Haitańczyków i Syryjczyków oraz wywarło wpływ na inne toczące się spory.

Utrata TPS ma konkretne skutki. Jeśli dana osoba nie ma innej podstawy pobytu, traci ochronę przed deportacją oraz związane z TPS prawo do zatrudnienia. Może też zostać skierowana do postępowania deportacyjnego.

Kurs się nie zmienia: 300 tysięcy cofniętych wiz

Przypadek Ukraińców i Sudańczyków należy więc traktować raczej jako wyjątek lub odroczenie decyzji niż zapowiedź liberalizacji polityki imigracyjnej.

Potwierdzają to najnowsze dane Departamentu Stanu. Administracja Trumpa poinformowała 20 października, że od początku drugiej kadencji cofnęła ponad 300 tys. amerykańskich wiz. Jeszcze 10 sierpnia mówiła o 175 tys. przypadków, co oznacza gwałtowne przyspieszenie tempa ich unieważniania.

Departament Stanu uzasadnia tę politykę „zerową tolerancją” wobec cudzoziemców łamiących prawo, dopuszczających się oszustw lub uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa. Jednocześnie administracja zaostrzyła weryfikację osób ubiegających się o wizy i kontrolę ich kont na mediach społecznościowych. Krytycy zarzucają władzom, że część decyzji ingeruje również w wolność wypowiedzi i legalną aktywność polityczną.

Dla Ukraińców obecna decyzja DHS jest dobrą wiadomością, bo przede wszystkim „kupuje” czas. Pozostaje w mocy ochrona przed deportacją. Jednocześnie dalsza perspektywa czasowa pozostaje wielką niewiadomą. W sytuacji, gdy administracja systematycznie ogranicza także legalną imigrację, warto ten czas wykorzystać na sprawdzenie, czy istnieje niezależna podstawa do uzyskania zielonej karty, azylu lub innego statusu pozwalającego na stały pobyt. TPS może być bezpiecznym pomostem. Nie powinien być jednak traktowany jako gwarancja stałego pobytu w Ameryce.

Jolanta Telega
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama