Sikorski, który wziął udział w organizowanym w Łodzi festiwalu idei Igrzyska Wolności, został zapytany m.in. o wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, postawę USA i rolę Europy w rozstrzygnięciu konfliktu.
Szef MSZ ocenił, że „Europa ma karty” w tej rozgrywce. Wskazał m.in. na to, że Europa de facto finansuje działanie państwa ukraińskiego, dysponuje zamrożonymi rosyjskimi aktywami, finansuje dostęp Ukrainy do amerykańskiego sprzętu i technologii, a także sama wciąż wspiera Ukrainę bronią i innymi zasobami.
- Stany Zjednoczone nie płacą już literalnie nic na tę wojnę, więc ich karty polegają na tym, że sprzedają nam uzbrojenie, a głównie amunicję do systemów, które Ukraińcy dostali jeszcze za Joe Bidena, plus dają ostrzeżenia o starcie rosyjskich rakiet manewrujących i balistycznych, plus Starlinki, za które my płacimy - mówił Sikorski.
Okazuje się - stwierdził - że „Europa jednak ma karty, bo po pierwsze finansujemy państwo ukraińskie, po drugie mamy aktywa rosyjskie zamrożone i po trzecie dostarczamy też bardzo dużo broni”.
Zdaniem Sikorskiego znaczenie Europy uświadomili sobie Amerykanie, angażując przedstawicieli Europy w spotkania różnych formatów i negocjacje, a także Rosjanie, o czym — jak ocenił — świadczy m.in. atakujące Europę wystąpienie szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa na forum ONZ we wrześniu. - Oni zauważyli, że nie da się tego rozwiązać tylko porozumieniem z USA, a Europa jest w grze - powiedział Sikorski.
Jak mówił, by Polska i Europa przez następne lata były bezpieczne, „nie wolno zepsuć Unii Europejskiej”. - Ona daje nam siłę wobec innych centrów władzy na świecie; możemy występować jak równy z równym, na przykład w negocjacjach handlowych - wskazał.
Według szefa MSZ Europa względem Ukrainy dalej powinna robić to, co do tej pory - wspierając ją finansowo i sprzętowo. Natomiast by zapewnić sobie bezpieczeństwo, ocenił wicepremier, Polska i Europa powinny budować swoją obronność opierając się o doświadczenia z Ukrainy - uwzględniając rolę dronów i systemów dronowych na froncie i w strefie przyfrontowej, a także fakt, że obecnie rakietą lub dronem można uderzyć właściwie w dowolny element infrastruktury naziemnej.
Zdaniem Sikorskiego, państwo ukraińskie działa dzięki temu, że to Europejczycy je finansują. Podkreślił też znaczenie tego, że Ukraińcy zbudowali w czasie wojny swą innowacyjność, czego on sam im zazdrości.
- Moim zdaniem, musimy prędzej czy później sięgnąć po zamrożone aktywa (rosyjskie - przyp. red.). To, że Rosjanie uderzają w cele cywilne, w miasta, nie wpływa na zdolność wojska do obrony frontu. Natomiast powoduje wielkie straty w ludziach - zaznaczył.
Zwrócił uwagę na potrzebę rozwijania europejskich technologii związanych m.in. z możliwością precyzyjnych uderzeń na dalekich dystansach.
- Bardzo trudno jest zestrzelić rakietę balistyczną poruszającą się z prędkością pięć razy szybszą od dźwięku. Znacznie łatwiej jest zestrzelić samolot, z którego ona jest wystrzeliwana, czy uderzyć w fabrykę, gdzie jest produkowana. Tu moglibyśmy być pomocni — dodał.
Pytany o to, jak w obecnych warunkach budować odporność społeczną, Sikorski odpowiedział, że należy pilnować, „by w Polsce wybory były dokonywane przez Polaków, a nie przez jakichś obcych oligarchów”.
Jak mówił, około 30 lat temu sąd amerykański zdecydował, że dawanie pieniędzy na kampanię wyborczą to wolność słowa, „mamy sytuację, w której jeden senatorski wyścig w Teksasie będzie kosztował miliard dolarów”, zaś Elon Musk „dał już 200 mln dolarów”.
- Musimy pilnować, żeby tego typu polityka do Europy nie przyszła, ale też mamy prawo oczekiwać, że tu w Europie będą przestrzegane nasze prawa. Boję się, że myśmy podobny błąd zaniechania popełnili jakieś 20 lat temu. Sądy uznały, że media społecznościowe, cały cyberświat to jest taka trochę inna rzeczywistość. A mogły od początku uznać, że wszystko, co jest nielegalne w świecie analogowym, jest też nielegalne w świecie cyfrowym — zaznaczył.
Pytany o kwestię zależności technologicznej od USA i doniesień o ograniczeniu Ukrainie dostępu do amerykańskiego systemu Starlink, Sikorski wskazał, że europejskie firmy już pracują nad budową europejskiej alternatywy. Jego zdaniem Elon Musk, właściciel m.in. Starlinka, miesza się w politykę innych krajów, a „mieszanie polityk i biznesu zazwyczaj źle się kończy”. - Muskowi życzę dobrze, jest wielkim wynalazcą, mam nadzieję, że poleci na Marsa - stwierdził szef MSZ.
Z kolei o przywódcy Rosji Sikorski powiedział, że Putin „w przyspieszonym tempie robi to, co Breżniew: to znaczy, wydając za dużo na zbrojenia i najeżdżając na sąsiadów, prędzej czy później doprowadzi do załamania gospodarki rosyjskiej”. (PAP)

