Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Znikający lodowiec

Alpiniści, którzy próbują wejść od strony Nepalu na szczyt najwyższej góry świata, czyli Mount Everest, rozpoczynają eskapadę od aklimatyzacji w bazie wyjściowej, która znajduje się na wysokości 5364 metrów nad poziomem morza. W czasie wiosennego sezonu wspinaczek przebywa tam ponad 1500 osób. Jednak nepalskie władze podjęły decyzję, iż obóz ten musi zostać przeniesiony o 400 metrów w dół. Wynika to z faktu, iż obecnie znajduje się on na lodowcu Khumbu, który od dziesięciu lat kurczy się, co stwarza poważne zagrożenie...

Alarmujące zmiany

Zanikanie tego lodowca nabrało alarmującego tempa, co wynika z ocieplania się klimatu Ziemi. W miarę jak gruba pokrywa lodu topi się, powstają w niej niebezpieczne szczeliny. Ponadto przez środek obozu wyjściowego płynie strumień, który staje się coraz większy, a skute poprzednio lodem głazy nagle uwolnione staczają się w dół.

Grupa naukowców z Leeds University przeprowadziła ostatnio pomiary, z których wynika, iż warstwa lodu w tej okolicy zmniejsza się w tempie jednego metra rocznie. Oznacza to, że już w następnej dekadzie lodowiec Khumbu może w ogóle przestać istnieć. Takiego tempa zanikania warstwy lodu nie obserwowano w tych górach nigdy wcześniej. Badacze stwierdzili, że w ostatnich dekadach lodowe góry w Himalajach topniały dziesięć razy szybciej niż od ostatniego powiększenia się lodowca, które nastąpiło 700 lat temu. Naukowcy porównali szacunkowy rozmiar lodu z tej epoki z aktualnymi danymi. Okazało się, że prawie 15 tysięcy himalajskich lodowców straciło 40 proc. swojej powierzchni.

Szacuje się także, że w Himalajach ubyło od 390 do 586 kilometrów sześciennych lodu. To tyle, ile razem zalega dziś w Alpach, na Kaukazie i w Skandynawii. Himalaje to najwyższy łańcuch górski na naszym globie. Ma ponad 2,5 tys. km długości i 250 km szerokości. Góry rozciągają się na terenie takich krajów jak Chiny, Pakistan, Indie, Nepal i Bhutan. Lodowce w Himalajach zajmują około 10 tys. km kwadratowych. Występują głównie wokół wielkich masywów górskich i najwyższych szczytów.

Choć zamiar przeniesienia obozu wyjściowego dla wspinaczy ma praktyczne znaczenie wyłącznie dla alpinistów, jest to wymowna oznaka tego, że w tych majestatycznych górach dzieje się coś niedobrego. Szybsze topnienie lodowców w Himalajach ma wpływ na życie milionów mieszkańców Azji. Od rzek takich jak Brahmaputra, Ganges czy Indus zależy jakość upraw rolnych i są one także ważne dla energetyki. Topniejące lodowce podnoszą poziom rzek, co może mieć katastrofalne skutki.

Kontrowersje i niebezpieczeństwo

Dr Simon Cook z Uniwersytetu w Dundee podkreśla, że ludzie żyjący w regionie himalajskiego pasma górskiego „już dostrzegają zmiany, które wykraczają poza wszystko, czego byliśmy świadkami od wieków”. W ramach badań naukowcy odtworzyli dane o rozmiarach i powierzchni 14798 lodowców himalajskich z czasów tzw. małej epoki lodowej – był to okres między XVI i XIX wiekiem, kiedy średnie temperatury na półkuli północnej spadły o 1 stopień Celsjusza. Zespół prowadzony przez Cooka wykorzystał obrazy satelitarne i cyfrowe modele terenu. Porównanie zrekonstruowanych modeli z obecnym stanem pozwoliło określić, jak bardzo lodowce w Himalajach skurczyły się przez ostatnie kilkaset lat. Woda po stopieniu tych lodowców podniosła poziom mórz na całym świecie o ponad milimetr.

Taranath Adhikari, nepalski minister turystyki, twierdzi, że relokacja obozu wyjściowego stała się konieczna, ponieważ przebywanie w obecnym obozie niesie ze sobą coraz większe niebezpieczeństwa. Czasami koczujący tam alpiniści słyszą w nocy odgłosy pękającego lodu, a rankiem w miejscach, które dotąd były stabilne, otwierają się głębokie szczeliny. Przewodnik Shree Gurung twierdzi, że w latach 2020-21 na obrzeżach terenu zajmowanego przez obóz wyjściowy nagle pojawiło się jezioro, którego powierzchnia nieustannie się powiększa. Natomiast Szerpa Tshering Tenzing, który jest w pewnym sensie administratorem bazy wyjściowej, twierdzi, że nowe szczeliny pojawiają się w lodowcu niemal codziennie, co jest niezwykle niebezpieczne.

Jest jeszcze inny problem, o którym mówi się dość niechętnie. Khimlal Gautam, który jest członkiem rządowej komisji zajmującej się organizacją wypraw w wyższe partie Himalajów, twierdzi, że wiosną ludzie przebywający w bazie wyjściowej wydalają tysiące litrów moczu dziennie, a ponadto korzystają z kocherów i piecyków gazowych, co w sumie dodatkowo destabilizuje powłokę lodowca. Jednak nikt nie wie, jak temu problemowi zapobiec. Wspinanie się na najwyższą górę świata stało się tak popularne i tak opłacalne dla rządu Nepalu, iż wprowadzanie jakichkolwiek drastycznych ograniczeń raczej nie wchodzi w rachubę.

Ogromna większość wypraw na Mount Everest nadal odbywa się po nepalskiej stronie wierzchołka. Niektóre ekspedycje mają swój początek w Chinach, ale alpiniści rzadko decydują się na taki krok, gdyż komunistyczne władze tego kraju stosują wiele restrykcyjnych i zdecydowanie egzekwowanych przepisów. Tym bardziej że jest to teren stanowiący część Tybetu, którego przynależność do Chin pozostaje mocno kontrowersyjna. Ponadto wejście na Everest z tej strony jest trudniejsze.

Jeśli baza wyjściowa zostanie przeniesiona o 400 metrów niżej, co ma nastąpić do 2024 roku, oznaczać to będzie, że wspinacze zmierzający do bazy numer 1, znajdującej się na wysokości prawie 7 tysięcy metrów nad poziomem morza, będą musieli liczyć się z dodatkowymi godzinami wędrówki.

Andrzej Malak

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama