Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Vance odmówił potępienia znanego publicysty za promocję apologety Hitlera

Vance odmówił potępienia znanego publicysty za promocję apologety Hitlera
JD Vance fot. ERIK S LESSER/EPA-EFE/Shutterstock

Kandydat Republikanów na wiceprezydenta JD Vance odmówił skrytykowania prawicowego publicysty Tuckera Carlsona za to, że promował w swoim programie historyka Darryla Coopera umniejszającego zbrodnie Hitlera i Holokaust - podał portal "Jewish Insider". Wywiad Carlsona wywołał kontrowersje i został potępiony przez Biały Dom.

W oświadczeniu przesłanym żydowskiemu portalowi Vance - który przyjaźni się z Carlsonem - stwierdził, że "nie wierzy w kulturę unieważniania opartą na odpowiedzialności zbiorowej", choć "oczywiście nie podziela poglądów gościa, z którym wywiad przeprowadził Tucker Carlson". Dodał, że Izrael i Żydzi nie mają silniejszych stronników niż on i Donald Trump.

Kandydat na wiceprezydenta odniósł się w ten sposób do opublikowanego na platformie X wywiadu z prowadzącym podcast o historii Darrylem Cooperem, którego Carlson przedstawił jako "najlepszego i najuczciwszego popularnego historyka w Stanach Zjednoczonych".

Cooper - przy braku reakcji Carlsona - twierdził m.in. że to Winston Churchill był "głównym złoczyńcą II wojny światowej", a miliony zabitych w niemieckich obozach śmierci były wynikiem nie systematycznej polityki ludobójstwa, lecz tego, że Niemcy nie byli przygotowani na przyjęcie "milionów jeńców" i "po prostu wrzucali ich do obozów". Twierdził też, że "finansiści" naciskali na Churchilla, by przedłużał wojnę. Na portalu X Cooper sugerował też, że Hitler chciał pokojowo rozwiązać "kwestię żydowską", a Wielka Brytania nie powinna była wypowiadać wojny Niemcom po napadzie Hitlera na Polskę.

Wywiad spotkał się z dużym oburzeniem i zamieszaniem w środowiskach prawicowych. Początkowo jako "interesujący" skomentował go właściciel X Elon Musk, lecz później skasował swój wpis. Przeciwko Carlsonowi zwróciła się część jego dotychczasowych sojuszników na prawicy, w tym kilkoro republikańskich kongresmenów. Sprawę potępił też Biały Dom.

"Oddanie mikrofonu negacjoniście Holokaustu, który szerzy nazistowską propagandę, jest obrzydliwą i sadystyczną zniewagą dla wszystkich Amerykanów, dla pamięci ponad 6 milionów Żydów, którzy zostali ludobójczo zamordowani przez Adolfa Hitlera, dla służby milionów Amerykanów, którzy walczyli o pokonanie nazizmu i dla każdej kolejnej ofiary antysemityzmu" - powiedział w oświadczeniu zastępca rzecznika Białego Domu Andrew Bates.

Carlson - do niedawna gospodarz najpopularniejszego politycznego show w Ameryce - został w ubiegłym roku zwolniony z telewizji Fox News i publikuje swój program na platformie Muska (tam zamieścił m.in. swój wywiad z Władimirem Putinem). Wciąż cieszy się jednak popularnością i wpływami na prawicy. W lipcu był jednym z mówców podczas konwencji wyborczej Republikanów w Milwaukee, gdzie wychwalał zarówno Donalda Trumpa, jak i Vance'a, z którym osobiście się przyjaźni.

Jak podaje "New York Times", Vance ma wystąpić jako gość Carlsona podczas politycznego wydarzenia w Hershey w Pensylwanii 21 września i jak dotąd występ ten nie został odwołany.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama