Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 15 stycznia 2026 00:24

Szef MSZ Danii: USA nie zrezygnowały ze swoich ambicji, ale jesteśmy skłonni rozmawiać

Nie udało nam się zmienić stanowiska USA w sprawie Grenlandii, ale zgodziliśmy się, że rozmowy na wysokim szczeblu mają sens, by zobaczyć, czy możemy uspokoić obawy prezydenta Trumpa - oświadczył w środę szef MSZ Danii Lars Lokke Rasmussen po spotkaniu z wiceprezydentem i sekretarzem stanu USA.
Szef MSZ Danii: USA nie zrezygnowały ze swoich ambicji, ale jesteśmy skłonni rozmawiać
Lars Lokke Rasmusse

Autor: PAP/EPA/SHAWN THEW

Rasmussen i szefowa dyplomacji Grenlandii Vivian Motzfeld podsumowali w ten sposób podczas konferencji prasowej środowe rozmowy z J.D. Vancem i Markiem Rubiem w Białym Domu.

- Nie odnieśliśmy takiego sukcesu, że nasz amerykański kolega powiedział: „Przepraszam, to było całkowite nieporozumienie, zrezygnowaliśmy z naszych ambicji”. Wyraźnie istnieje różnica zdań - powiedział Rasmussen dziennikarzom w duńskiej ambasadzie w Waszyngtonie.

- Zgodziliśmy się jednak, że warto spróbować usiąść na wysokim szczeblu i zbadać, czy istnieją możliwości uwzględnienia obaw prezydenta, jednocześnie szanując czerwone linie Królestwa Danii. Czy to będzie możliwe, tego nie wiem - dodał.

Zapowiedział, że powołane zostaną w tym celu grupy robocze.

Rasmussen i Motzfeld podkreślili, że rozmowy nie zmieniły fundamentalnej różnicy zdań w kwestii Grenlandii, były prowadzone z szacunkiem. Rasmussen przyznał też, że częściowo zgadza się z niektórymi uwagami prezydenta USA na temat bezpieczeństwa w Arktyce i że powinno się do niego podchodzić poważniej, niż wcześniej. Zaznaczył jednak, że obecna umowa z USA pozwala Amerykanom na zwiększenie obecności wojskowej i przypomniał, że w czasach zimnej wojny na Grenlandii znajdowało się 17 instalacji wojskowych i niemal 10 tys. żołnierzy USA, podczas gdy obecnie jest to tylko jedna baza i 200 osób.

- To nie była nasza decyzja. To było stanowisko USA - zauważył.

Szef MSZ i były premier Danii powiedział też, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla wyspy ze strony Rosji lub Chin. Zaznaczył też, że Dania i Grenlandia unikały inwestycji z Chin, a grenlandzkie władze wprowadziły mechanizm prześwietlania inwestycji pod kątem bezpieczeństwa.

Motzfeld powiedziała z kolei, że Grenlandia chce zwiększenia współpracy z USA, lecz nie kosztem bycia własnością Ameryki.

- Chciałabym powiedzieć, jak ważne z naszej strony jest wzmocnić naszą współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, ale to nie znaczy, że chcemy być własnością Stanów Zjednoczonych - powiedziała.

Rasmussen przypomniał natomiast, że grenlandzki rząd ma poparcie 75 proc. mieszkańców wyspy i jasno wyraził chęć pozostania częścią Królestwa Danii w przewidywalnej przyszłości.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama