Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 lutego 2026 17:46
Reklama KD Market

Sercowe rozterki nastolatków i rodziców: jak nie ta, to inna…

Walentynki, choć coraz bardziej kiczowate i konsumpcyjne, to wciąż dla wielu bardzo przyjemne święto. Choć niektórym ciężko jest sobie wyobrazić, ale obchodzą je nie tylko młodzi, piękni i zakochani single, ale również nieco starsi i wciąż piękni rodzice. Tym natomiast niekiedy nieco trudniej przychodzi wyobrażenie sobie swojego własnego dziecka, które może być zakochane. Chciałabym dziś Drogi Rodzicu zaprosić Cię do wspólnego przyjrzenia się nastoletniej miłości, która bywa trudna zarówno dla młodych, jak i dla nas rodziców, którzy wciąż patrzymy na nasze dzieci, jak na te dopiero co odrośnięte od ziemi szkraby, które przychodzą z przedszkola z informacją o swojej nowej miłości.
Sercowe rozterki nastolatków i rodziców: jak nie ta, to inna…

Autor: Adobe Stock

Zakochany nastolatek
Dla młodego człowieka zakochanie, bywa pierwszym tak silnym doświadczeniem więzi z drugim człowiekiem. Co więcej, ta więź jest zupełnie inna niż wszystkie znane do tej pory, przede wszystkim dlatego, że dotyczy więzi z kimś spoza rodziny. Często zajmuje myśli, uwagę i energię, łącząc się w naturalny sposób z huśtawką nastrojów, począwszy od euforii, lęku, smutku, aż do ekscytacji.
Warto pamiętać, że zakochanie to ważne doświadczenie rozwojowe, które pomaga młodemu człowiekowi uczyć się bliskości, granic, regulowania emocji i budowania relacji. Nie ma znaczenia przy tym, czy to będzie długa znajomość, czy raczej krótka, ile nasze dziecko ma lat i czy podoba nam się wybranek/wybranka, czy też nie do końca. Ta relacja to jeden z etapów dorastania i nic na to nie poradzimy.
Codziennością i normą w tym czasie staje się zamyślenie, i rozkojarzenie, które, zmieniają rytm dnia, relacje domowe, a także te rówieśnicze. To właśnie ta jedna relacja romantyczna staje się ważniejsza niż inne, a także niż opinie dorosłych, w tym również rodziców. To właśnie dlatego, możemy mówić, prosić, tłumaczyć, wyjaśniać, a młody człowiek i tak zrobi po swojemu.

Rodzice zakochanego nastolatka
To że młodemu człowiekowi miłość przysłania wszystko inne, to już wiemy, ale przecież rodzice mają na to nieco inne spojrzenie, bardziej „świeże” i wydawałoby się również obiektywne. Czy rzeczywiście tak jest?
Zakochanie naszego nastolatka uruchamia w rodzicach niejednokrotnie, takie emocje jak: niepokój, zazdrość, obawy o naukę, o przyszłość, czy lęk o bezpieczeństwo. Jest to całkiem naturalne i zrozumiałe. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy te emocje przejmują ster i zamiast wspierać dziecko, zaczynamy je kontrolować, oceniać albo umniejszać jego przeżycia. A przecież od naszej reakcji, bardzo wiele zależy, bo nasz pierwszy komentarz, potrafi zostać z nastolatkiem na długo i dodawać mu sił lub wręcz odwrotnie.
To, co dla młodego człowieka potrafi być bardzo trudne w tym czasie, to rodzicielskie komentarze, które będą bagatelizować relację: „Jeszcze masz czas i dopiero się przekonasz, co to znaczy się zakochać”. Albo nasze żarty: „Dziś ta, a jutro następna”. Niejednokrotnie w rozmowach z naszym nastolatkiem, dajemy upust swoim lękom, obawom: „Zniszczysz sobie życie, bo już całkiem przestałeś/przestałaś się uczyć”, zaczynamy przesłuchanie: „A kto to jest? Skąd się znacie?, Kim są jej/jego rodzice?
W takich sytuacjach młody człowiek nie czuje się wspierany na tym całkiem nowym dla niego etapie, ale raczej przesłuchiwany, kontrolowany i nie traktowany zbyt poważnie. Czy właśnie o to nam chodzi?

Jak wspierać?
Czy pamiętasz Drogi Rodzicu swoje pierwsze zakochanie? Być może pamiętasz drugie, trzecie,… a wśród nich takie, które były bardzo intensywne. Teraz, mając już takie doświadczenia za sobą, być może nie wszystko rozumiesz, nie wszystko Ci się podoba, ale to, co możesz zrobić dla swojego dziecka, to przede wszystkim zaakceptować jego uczucia, emocje.
Niezwykle ważna staje się znów ciekawość, ale nie taka natrętna, kończąca się przesłuchaniami, a bardziej dająca poczucie, że Twój nastolatek zawsze może przyjść do Ciebie, a Ty znajdziesz czas, przestrzeń i możliwości, aby go wesprzeć.
To nie znaczy jednak, że miłość zrzuca wszystko inne na dalszy plan i usprawiedliwia brak aktywności w innych dziedzinach życia. Warto w tym momencie oddzielać emocje dziecka od zachowań, aby akceptować te pierwsze, pamiętając jednocześnie o wyznaczaniu granic i przypominaniu o obowiązkach.
Jak już wspomniałam, zakochanie naszego dziecka, może budzić w nas lęki o jego bezpieczeństwo. Niekiedy te obawy nie mają podstaw. Ale kiedy mamy uzasadnione podejrzenie, że coś jest nie tak, warto działać. Jednym z takich działań prewencyjnych może być rozmowa o bliskości, granicach, bezpieczeństwie emocjonalnym i fizycznym, którą warto prowadzić na spokojnie, bez straszenia, ale i bez rozwlekania w stylu akademickim.
Choć każde zakochanie jest inne i każde dziecko jest inne, to warto pamiętać, że jako rodzice nie mamy za zadanie chronić naszego dziecka przed każdą relacją, bliskością, czy też decydować kogo może kochać, a kogo nie. Zakochanie naszego dziecka, nie oznacza również, że ono przestaje nas kochać, czy też, że właśnie tracimy nasz „skarb”. Zakochanie naszego nastolatka oznacza, że rośnie, staje się coraz bardziej samodzielny, a naszą rolą jest wspierać go w tym, dać mu stabilność, dostępność i spokój.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama