Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 lutego 2026 18:57
Reklama KD Market

Wicepremier RP Radosław Sikorski spotkał się z Polonią w Chicago

Po spotkaniach w stołecznym Waszyngtonie, w piątek, 6 lutego. z jednodniową, intensywną wizytą w Chicago przebywał wicepremier RP, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. W godzinach porannych spotkał się z gubernatorem Illinois, burmistrzem Chicago i skarbnikiem Illinois, a następnie, po południu, z przedstawicielami środowiska polonijnego w Muzeum Polskim w Ameryce, które wcześniej zwiedził.
Wicepremier RP Radosław Sikorski spotkał się z Polonią w Chicago

Autor: Andrzej Baraniak

W murach tej najstarszej polskiej placówki muzealniczej poza granicami Polski dostojnego gościa powitała prezes Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego Agnieszka Bastrzyk, prezes MPA Ryszard Owsiany oraz konsul generalna Regina Jurkowska, która w imieniu władz RP podziękowała za gościnność, z jaką spotykają się goście z Polski w miejscu, które jest kwintesencją polskości na polonijnej mapie Chicago i Stanów Zjednoczonych.
W trakcie godzinnej rozmowy z ministrem Radosławem Sikorskim prowadzonej przez Łukasza Dudkę, dyrektora generalnego naszej gazety, wicepremier odpowiadał na pytania dotyczące wielu kwestii odnośnie rozwoju Polski w ostatnich trzech dekadach oraz wielu problemów w polityce zagranicznej naszego kraju oraz Polonii.

Dziękując za zaproszenie i możliwość spotkania z przedstawicielami różnych środowisk polonijnych, wicepremier Sikorski ze wzruszeniem mówił o tym, jak wielkie wrażenie wywarły na nim zgromadzone w muzeum zbiory, które miał okazję po raz pierwszy w życiu obejrzeć.
– To tutaj znaleźć można prawdziwą kwintesencję roli, jaką patriotyczna amerykańska Polonia odegrała w historii naszego kraju. I wsparcie materialne w najtrudniejszych czasach dla Polaków i wsparcie polityczne podczas drugiej wojny światowej, i wsparcie na rzecz ratyfikacji wejścia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dużo przeszliśmy. Także dzięki waszym wysiłkom Polska jest dzisiaj wolna i coraz zamożniejsza – podkreślił wicepremier. Mówił też o rosnącej pozycji gospodarczej Polski i jej znaczeniu na arenie międzynarodowej.

– Polska jeszcze nie jest tak zamożna jak Stany Zjednoczone, ale przeskoczyła w rozwoju kilka państw, które kiedyś uważaliśmy za zamożniejsze, jak chociażby Węgry czy Portugalię, która nie miała ani wojen światowych, ani komuny. Wyprzedziliśmy Grecję i nadal przemy do przodu stając się 20. gospodarką świata z systematycznym wzrostem PKB na głowę mieszkańca. W latach 80. byliśmy najbiedniejsi w naszej historii w porównaniu z krajami spoza Żelaznej Kurtyny. Polski PKB na głowę stanowił 35 procent PKB mieszkańca Europy Zachodniej. Dzisiaj ten współczynnik wynosi około 80 procent średniej unijnej i został osiągnięty praktycznie w ciągu jednego pokolenia – wskazał.

Zdaniem Sikorskiego, „obecnie jest moda na polskość, bo to, że Polska przez 35 lat oparła się wszystkim kryzysom finansowym, wszystkim turbulencjom i nadal najdynamiczniej w Europie rośnie, to znaczy, że coś nam się udało, i że my politycy nie zdołaliśmy wszystkiego zepsuć”. Poruszył też kwestię obronności.

– Jeśli chodzi o obronność, to już jesteśmy na progu I ligi. Mamy najwyższe wydatki w proporcji do PKB w całym NATO włączając Stany Zjednoczone, bo USA wydają 3.5 procenta, a my 4.8 procenta. W liczbach absolutnych to też są poważne pieniądze. Gdy ja byłem ministrem obrony miałem budżet w kwocie 24 miliardów złotych. Dzisiaj nasz budżet obronny to jest 200 miliardów złotych, to jest około 55 miliardów dolarów. To już są prawdziwe pieniądze nawet tutaj. Gdyby z budżetu obronnego Francji wykluczyć wydatki na komponent nuklearny, to polski budżet obronny jest większy niż francuski. Jeśli nie popełnimy większych błędów, to do końca dekady zbudujemy taką armię, której Putin już się nie odważy ruszyć – powiedział wicepremier Radosław Sikorski.

Zdaniem dostojnego gościa, największym zagrożeniem dla Polski ze strony Rosji jest to, że przywróciła imperialną politykę państwową, bo najpierw jest słowo, a później idą za nim czyny. Odniósł się także do kosztów wojny i autokratycznych zapędów Putina.
– Według zewnętrznych ocen analityków cztery lata wojny na froncie w Ukrainie kosztowały Rosję ponad milion zabitych i rannych. Dla porównania jak gigantyczne są to straty wystarczy porównać je ze stratami Związku Radzieckiego w Afganistanie, gdzie przez 10 lat stracili około 13 tysięcy żołnierzy. Na Ukrainie tyle w ostatnich czasach tracą w ciągu tygodnia. Wszystkie straty Rosji wynoszą około tysiąca miliardów dolarów, a to jeszcze nie koniec.(…) Putin niszczy przyszłość swojego kraju, bo chce przejść do historii. Są to fantazje autokratyczne. My je bardzo dobrze znamy, bo wielokrotnie byliśmy ich ofiarami, ale Europa nie może się na to zgodzić. Stawką tej wojny nie jest tylko przyszłość Ukrainy, nie jest tylko przyszłość bezpieczeństwa w Europie Wschodniej i całej Europie. Stawka jest dużo wyższa, stawką jest to, kto będzie po Stanach Zjednoczonych i Chinach trzecią lub czwarta nogą porządku światowego. Indie mogą się załapać i teraz jest kwestia czy to będzie Rosja, czy Unia Europejska. Ja wolę, żeby to była Unia – powiedział szef MSZ.

Odnosząc się relacji polsko-amerykańskich wicepremier powiedział, że „w USA i Polsce mamy do czynienia ze spolaryzowaną sytuacją partyjną, przez którą można nie dostrzec, że w trzech sprawach w Polsce mamy zgodę narodową. Po pierwsze Putinowi trzeba dawać odpór, po drugie, że trzeba się zbroić i po trzecie, że niezależnie do tego. kto rządzi w Warszawie, czy Waszyngtonie, trzeba robić wszystko, aby sojusz transatlantycki trwał”.
Mówiąc o sporach kompetencyjnych, jakich w ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami w Polsce, minister przyznał, że odwrotnie niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie prezydent jest dowódcą naczelnym i szefem władzy wykonawczej.

– W Polsce zgodnie z ustawą zasadniczą tak nie jest. Prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, to nie znaczy naczelny dowódca. Kto inny jest naczelnym dowódcą. Władza wykonawcza jest podzielona. Rządzi rząd na podstawie większości parlamentarnej, a prezydent ma pewne prerogatywy konstytucyjne i pewne zakresy praw i obowiązków, ale nie jest szefem rządu. Spory kompetencyjne pomiędzy urzędami były nawet wtedy, gdy prezydent i premier byli z tej samej opcji politycznej. Zgodnie z obowiązującą Konstytucją prezydent jest od reprezentowania i posiada instytucję veta, które jest bardzo silne i trudne do odrzucenia – podkreślił dostojny gość.

Jak przyznał, na początku wolnej Polski był zwolennikiem systemu prezydenckiego, ale jak życie pokazało jest on wadliwy i bardzo często może prowadzić do autokracji, czego najlepszym przykładem są kraje powstałe na bazie republik byłego Związku Radzieckiego, gdzie w większości wprowadzono systemy prezydenckie. – W praktyce okazało się, że nie zawsze ten wybrany szef robi to, co dla narodu jest dobre i czego wyborcy chcieli powierzając mu tę funkcję. W efekcie wiele z tych krajów wolniej się rozwija, a demokracja jest w sporych opałach – wskazał.

Wicepremier odniósł się także do zbliżających się obchodów 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych i udziału w tych wydarzeniach Polski i Polonii podkreślając, że Polska położy duży nacisk na ukazanie roli naszych rodaków w budowanie państwowości amerykańskiej.
– Przygotowujemy się wspólnie do obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Polska zawsze mogła na patriotyczną, amerykańską Polonię liczyć. Wierzę, że będzie tak i tym razem – stwierdził.

Po otwartym spotkaniu wicepremier wziął udział w krótkiej konferencji prasowej dla przedstawicieli mediów z Polski i USA odpowiadając na kilka pytań dotyczących między innymi celu wizyty w USA i aktualnych wydarzeń w Polsce.

– To jest ostatni akcent mojej podróży do Stanów Zjednoczonych. Przybyłem tutaj na zaproszenie sekretarza stanu Marko Rubio, aby uczestniczyć w konferencji dotyczącej kwestii zabezpieczenia Zachodu, gdy chodzi o dostęp do krytycznych minerałów, które są absolutnie niezbędne dla gospodarek rozwiniętych państw. Stany Zjednoczone prawidłowo zidentyfikowały problem i zaproponowały rozwiązania, które my z najwyższą powagą rozważymy, bo tak powinno być. Stany Zjednoczone jako państwo federalne mają jedność dowodzenia, mogą szybko w pewnych sprawach zadecydować, my Jako Unia Europejska jesteśmy konfederacją i dłużej nam zajmuje uzgodnienie stanowisk, ale wtedy gdy obydwa brzegi Atlantyku współpracują, osiągamy znacznie lepsze wyniki – wyjaśnił.

Minister Sikorski, pytany przez dziennikarzy o burzę medialną, jaka się rozpętała szczególnie na forum internetowym po wypowiedzi marszałka Czarzastego o braku jego poparcia dla starań o przyznanie Nagrody Nobla dla prezydenta Trumpa i riposty ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a, powiedział, że nie zamierza odnosić się do tej sprawy będąc w Stanach Zjednoczonych i rozważy tę kwestię po powrocie do kraju.  Podkreślił, że z pewnością będzie chciał się dowiedzieć, „na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją w tej kwestii”.

Mówiąc o zamieszczonym we włoskim dzienniku komentarzu, prezentującym wyniki gry wojennej, które wskazują, że Rosja byłaby gotowa do zaatakowania NATO nie za trzy lata, tak jak szacowano, ale już za rok i wystarczyłoby do tego 15 tysięcy żołnierzy rosyjskich, żeby zająć państwa nadbałtyckie, minister Sikorski powiedział, że dopóki Ukraina dzielnie się broni, Rosja nie ma zdolności ofensywnych.

– Z ćwiczeniami planistycznymi, symulacjami jest tak, a mówię to jako były minister obrony, że wszystko zależy od tego, jakie się przyjmie założenia w celach. Żeby to skomentować musiałbym wiedzieć, na jakich założeniach ta gra była oparta. To, że gry się odbywają, to bardzo dobrze. Wbrew temu, co niektórzy w Polsce uważają, dziś ćwiczy się nie tylko dobre scenariusze, bo to nas powinno mobilizować do dozbrojenia się, do stworzenia takich sił obronnych polskich i europejskich, na które Putin się nie poważy zamachnąć. Natomiast sytuacja strategiczna Rosji w wyniku agresji na Ukrainę się nie polepszyła, a pogorszyła – powiedział wicepremier Sikorski.

Zdaniem Sikorskiego, jeśli damy wiarę informacjom publikowanym w tych samych gazetach o tym, że Rosja buduje nowe garnizony wzdłuż bardzo długiej granicy, jaką ma z Finlandią, która w wyniku agresji przystąpiła do NATO, to środków wydanych na te garnizony, nie może użyć gdzie indziej. Według niego, Putin, który przez niektórych uważany był za genialnego stratega, ponosi porażkę za porażką. – Kiedyś miał wpływy, dzisiaj ich nie ma. Iran kiedyś rozsadnik agresji na całym Bliskim Wschodzie, dostarczyciel dronów Shahed dzisiaj jest na kolanach. 20 miliardów dolarów zainwestowane w Wenezueli, chyba się Rosji nie zwrócą. Podobnie jest z Kubą, żeby nie wspomnieć o trzydniowej operacji specjalnej przeciwko Ukrainie – podkreślił.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama