Spotkanie rozpoczął amerykański sekretarz stanu Marco Rubio, który nazwał rozmowy „historyczną szansą”.
Do negocjacji dochodzi w trakcie intensywnych wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Od tygodnia trwa zawieszenie broni w wojnie USA i Izraela z Iranem.
Sprzymierzona z Teheranem libańska organizacja zbrojna Hezbollah włączyła się do konfliktu, ostrzeliwując północny Izrael. Spotkało się to ze zmasowanymi atakami Izraela na Liban, który podkreśla, że walczy z Hezbollahem, a nie z tym państwem.
Według władz libańskich w izraelskich atakach zginęło już ponad 2 tys. osób. Po zaprzestaniu walk z Iranem Izrael nie przerwał kampanii przeciwko Hezbollahowi. USA i Izrael twierdzą, że ta wojna nie jest elementem porozumienia, chociaż Iran i pośredniczący w rozmowach Pakistan chcą przerwania również tych walk.
Kwestia Libanu utrudnia więc rozmowy o stałym rozejmie między USA i Izraelem a Libanem.
Nastawiony na współpracę z Zachodem rząd w Bejrucie zapowiedział rozbrojenie wrogiego wobec USA i Izraela Hezbollahu. Władze Libanu mają jednak trudności z wyegzekwowaniem tej decyzji. Uznawana przez Zachód za grupę terrorystyczną szyicka organizacja była przez lata silniejsza niż regularna armia libańska i stworzyła na południu tego kraju quasipaństwo.
Sam Hezbollah odrzuca złożenie broni, czego domaga się również Izrael.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiadał wcześniej, że rozmowy w Waszyngtonie będą dotyczyły właśnie rozbrojenia tej grupy. Jego rzeczniczka Szosz Bedrosian dodała, że nie może być mowy o rozejmie w walkach z Hezbollahem.
Libańscy urzędnicy przekazali, że delegacja ich kraju ma mandat do prowadzeni rozmów jedynie o zawieszeniu broni - napisała agencja Reutera.
Przywódca Hezbollahu Naim Kasem wezwał rząd w Bejrucie, by nie uczestniczył w rozmowach z Izraelem, i podkreślił, że te negocjacje nie mają sensu, a grupa nie uzna ich ustaleń za wiążące.
Tuż po rozpoczęciu rozmów w Waszyngtonie Izrael ogłosił, że ostrzelał 13 miejscowości w północnym Izraelu.
Chociaż spotkanie ma historyczny charakter, nie należy się spodziewać, że przyniesie przełom - skomentował portal Times of Israel, powołując się na izraelskich urzędników.
Podczas rozmów w Waszyngtonie delegacją izraelską kieruje ambasador tego państwa w Waszyngtonie Jechiel Leiter, a libańską - jego libańska odpowiedniczka Nada Hamadeh-Moawad.
Od momentu powstania Izraela w 1948 r. oba kraje formalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych. Izrael włączył się w rozpoczętą w 1975 r. wojnę domową w Libanie i aż do 2000 r. okupował południe tego państwa. Hezbollah stoczył z Izraelem kilka wojen. Ostatnią z nich w 2024 r. Konflikt poważnie osłabił proirańskie ugrupowanie, według władz izraelskich grupa odbudowała jednak częśc swoich zdolności. (PAP)








