- Nie może być tak, że znaczenie gwałtu zmienia się po przekroczeniu granicy – powiedziała PAP europosłanka Nowej Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus, współsprawozdawczyni głosowanego we wtorek na sesji plenarnej w Strasburgu raportu dotyczącego wspólnej definicji gwałtu. Polityczka dodała, że sytuacja, kiedy sprawca jest ścigany za gwałt w jednym kraju, a po wyjeździe do drugiego staje się bezkarny, bo tam gwałt jest definiowany inaczej, jest niedopuszczalna i pokazuje, że Unia jako całość nie jest w stanie chronić swoich mieszkanek.
PE zdecydowaną większością głosów poparł we wtorek wezwanie do przyjęcia w całej UE definicji gwałtu opartej na braku zgody, czyli zasadzie „tylko tak znaczy tak”. Oznacza to, że stosunek seksualny musi być dobrowolny i oparty na obopólnej zgodzie wyrażonej słownie lub fizycznie; brak zgody, w tym milczenie, bierność i brak oporu mogą zostać potraktowane jako gwałt. Innymi słowy, żeby uznać, że doszło do zgwałcenia jego ofiara nie musi krzyczeć ani się bronić.
Debata na ten temat toczy się w Unii od lat. W prawodawstwie państw członkowskich obowiązują różne definicje zgwałcenia – w części państw definicja oparta jest na braku zgody, w innych - konieczne jest wykazanie, że sprawca użył przemocy, groźby lub podstępu.
W 2024 r. PE próbował przeforsować ujednoliconą definicję zgwałcenia przy okazji procedowania unijnej dyrektywy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Wtedy jednak pod naciskiem Francji, Niemiec i Węgier z regulacji wykreślono zapisy ustanawiające definicję gwałtu opartą na braku zgody.
Europosłanka Scheuring-Wielgus powiedziała PAP, że od tej pory wiele się zmieniło. Przede wszystkim po sprawie Francuzki Gisele Pelicot, która przez wiele lat była odurzana przez męża i gwałcona przez niego i dziesiątki innych mężczyzn. W październiku 2025 r. we Francji przyjęto ustawę zmieniającą definicję gwałtu, dodając do niej kryterium braku świadomej i dobrowolnej zgody.
W międzyczasie swoje kodeksy karne zmieniła też część innych państw UE, w tym Polska, która w lutym 2025 r. dodała do dotychczasowej definicji zgwałcenia zapisy o braku zgody.
- Jak dotąd 18 państw członkowskich posiada definicję gwałtu opartą na braku zgody, dziewięć nadal jej nie wprowadziło lub prace nad nią są dopiero w powijakach – powiedziała polska europosłanka. Wśród krajów tych znajdują się m.in. Austria, Bułgaria i Węgry, prace nad zmianą trwają m.in. w Czechach.
Podczas debaty w PE w przeddzień głosowania, druga sprawozdawczyni szwedzka socjaldemokratka Evin Incir zauważyła, że prawo karze za kradzież i naruszenie mienia, a nie jest w stanie skutecznie karać za naruszenie cielesności kobiet. – W 2026 r. wciąż w zbyt wielu państwach członkowskich prawo silniej chroni przedmioty, niż ciało kobiety – powiedziała.
Podczas debaty, wspólnej definicji sprzeciwiała się konserwatywna i skrajna prawica, która choć podkreślała, że kobiety powinny być chronione, to zauważała, że definicja gwałtu jest kompetencją państw członkowskich a nie UE. Argumenty te obaliła Incir, która wskazała, że w prawie unijnym są podstawy prawne jak art. 83, pkt. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE, pozwalające Unii określać przestępstwa i kary m.in. za wykorzystywanie seksualne kobiet i dzieci.
Biorąca udział w debacie komisarka UE ds. równości Hadja Lahbib zapowiedziała, że KE popiera starania zmiany definicji gwałtu tak, żeby zawierała brak zgody i zamierza podjąć dalsze działania.
Z danych PE wynika, że jedna na sześć kobiet w UE doświadczyła przemocy seksualnej, gwałtu lub innego czynu niechcianego, a jedna na trzy doświadczyła przemocy seksualnej albo fizycznej.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)








