Messi, choć osiągnął już wszystko, na stadionie w Kansas City dopisał kolejny rozdział historii futbolu swojego autorstwa.
Już równo z gwizdkiem sędziego Szymona Marciniaka rozpoczynającego grę został pierwszym zawodnikiem, który wziął udział w sześciu mistrzostwach świata, a w 76. minucie, gdy po raz trzeci trafił do algierskich bramki, wyrównał rekord 16 goli w mundialach, który od 2014 roku należy do urodzonego w Opolu reprezentanta Niemiec Miroslava Klosego.
- To zaszczyt być u boku Klosego i innych wielkich piłkarzy, jak Ronaldo (Brazylijczyk - PAP), Kylian Mbappe, który strzelił wcześniej tego dnia dwa gole. Ale myślę, że to nic nie znaczy. Ostatecznie to tylko statystyka i nic więcej – próbował bagatelizować Messi swoje, mimo wszystko, historyczne osiągnięcie.
Mbappe ma już 14 trafień w MŚ, a jest 11 lat młodszy od Argentyńczyka, więc wszystko wskazuje, że prędzej czy później go zdystansuje.
Ich wyścig trwa już od finału mundialu w 2022 roku, gdy w finale - mimo hat-tricka Mbappe - triumfował Argentyna i Messi mógł wreszcie wznieść najcenniejsze piłkarskie trofeum.
Messi we wtorek świętował jubileusz 200. występu w drużynie narodowej. Uczcił go trzema golami i dobił już do granicy 120 trafień. W obu przypadkach większymi liczbami może się pochwalić tylko Cristiano Ronaldo.
- Leo ciągle nas zadziwia. Jest najlepszy od 20 lat i nadal robi wszystko, co do niego należy, w każdym meczu. Nie trzeba być argentyńskim kibicem, żeby podziwiać to, co osiąga i jak gra w wieku 38 lat – chwalił Messiego argentyński selekcjoner Lionel Scaloni.
Jego zdaniem jednym z powodów nieustających sukcesu „Pchły” - bo taki przydomek nadano Messiemu już w słynnej akademii Barcelony La Masii - jest prostota w podejściu do futbolu.
- Gra z grupą przyjaciół, z ludźmi, którzy - jak on - dają z siebie wszystko. Wszyscy postrzegają go jako lidera, ale także jak kumpla z sąsiedztwa, jednego z nas - dodał Scaloni.
Po meczu z uznaniem o byłym piłkarzu Barcelony i Paris Saint-Germain wypowiadali się też rywale.
- Bez wątpienia wciąż trzyma poziom, zachowuje klasę – zgodził się trener Algierii, Vladimir Petković.
Później przytoczył kilka liczb, które ilustrują, jak ważny dla argentyńskiej drużyny jest Messi. - Od lat, w zasadzie od dwóch dekad, robi niesamowite rzeczy. Argentyna oddała w tym meczu 10 strzałów na bramkę, a siedem z nich oddał on - nadmienił Petković.
"Hat-trick Messiego prowadzi Argentynę do zwycięstwa w meczu z Algierią. Ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki wyrównał rekord wszech czasów w liczbie zdobytych bramek" - napisał po ostatnim gwizdku francuski dziennik sportowy „L’Equipe”.
„Niezłomny, nienasycony, niezastąpiony” - podsumowała występ Messiego francuska agencja prasowa AFP.
Hiszpańska gazeta „Marca” zaznaczyła, że „historyczny Messi” rozpalił marzenia Argentyny o drugim z rzędu tytule mistrza świata.
Dziennik „As” popis Argentyńczyka zrelacjonował bardziej obrazowo: „Zdarzyło się to w Kansas. W sercu Missouri. W krainie wielkiego amerykańskiego snu. Na scenie brylował piłkarz, któremu nigdy nie brakuje energii. A w zasadzie chłopak. Tak, szczęśliwy chłopak, który przede wszystkim dobrze się bawił", po czym wymieniono wszystkie historyczne tego dnia osiągnięcia Argentyńczyka.
Angielski „Daily Mail” napisał o „Magicznej nocy Messiego”.
„Jego młodzieńczy wygląd może i przeminął, ale dokładnie 20 lat po debiucie w mistrzostwach świata Messi udowodnił, że jego magia wciąż żyje i nie straciła nic ze swojej mocy” - spuentowała gazeta.
Z kolei „Guardian” ocenił, że 200. występie w reprezentacji Messi „zrobił kolejny krok, by ugruntować swoją pozycję największego piłkarza w historii”.
A włoska „La Gazzetta dello Sport” zwróciła uwagę, że brakuje słów, by to opisać.
„Słów brak, tylko emocje. Messi chwyta berło i macha nim z pełną mocą przed swoimi poddanymi. Ani śladu abdykacji. Jeden, drugi, trzeci gol w swoim 200. meczu w reprezentacji Argentyny. Ameryka leży u stóp proroka, który miażdży Algierię i przypomina rywalom, że tytuł panującego mistrza świata należy do niego” - podsumowano. (PAP)

