Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
Piłka nożna

MŚ 2026 - Jorge Jesus selekcjonerem Portugalii, trener znany z gaf i złotych myśli

Jorge Jesus został w piątek ogłoszony przez władze Portugalskiej Federacji Piłkarskiej (FPF) nowym selekcjonerem reprezentacji tego kraju. Prawie 72-letni trener objął stery po Roberto Martinezie, którego kadra w poniedziałek odpadła z mundialu po porażce z Hiszpanią 0:1.
MŚ 2026 - Jorge Jesus selekcjonerem Portugalii, trener znany z gaf i złotych myśli
Nowy selekcjoner Portugalii Jorge Jesus

Autor: PAP/EPA/MANUEL DE ALMEIDA

Jesus dziękując władzom FPF za zaufanie wyraził zadowolenie z faktu, że „pokieruje jedną z najlepszych reprezentacji na świecie”.

Jak przekazał podczas piątkowej prezentacji szef FPF Pedro Proenca, Jorge Jesus poprowadzi reprezentację do kolejnej edycji piłkarskich mistrzostw świata, którą Portugalia zorganizuje wspólnie z Hiszpanią i Marokiem w 2030 r.

Jako gospodarze turnieju Portugalczycy nie będą musieli grać spotkań eliminacyjnych. Zapewniony awans na MŚ powinien ułatwić pracę nowemu selekcjonerowi, który w swojej ojczyźnie od lat dzieli opinię publiczną.

Jedni przyznają, że ma on smykałkę do zdobywania tytułów, inni zarzucają mu „nieokrzesanie” i brak wyczucia. Wielu przyznaje, że „JJ”, jak nazywany jest Jorge Jesus, potrafi swoimi niefortunnymi wypowiedziami „rozkręcić sztywne konferencje prasowe”, a także wywiady.

W jednym z nich, dla telewizji SIC, wyznał, że jednym z jego ulubionych zajęć jako młodego chłopaka było przygotowywanie pułapek na prowizorycznym boisku, na którym trenował indywidualnie.

„Przechodziło tam wielu ludzi, którzy mi przeszkadzali w treningach. Zacząłem więc kopać dołki, w które następnie wrzucałem kawałki drutu i szkła, po czym je maskowałem. Czasem ktoś w nie wpadał” - wspominał rozbawiony.

Jesus wielkiej kariery piłkarskiej nie zrobił, choć grał na pozycji pomocnika w kilku pierwszoligowych klubach, m.in. w Sportingu Lizbona i w stołecznym Belenenses.

Międzynarodową karierę trenerską rozpoczął na ławce Estreli Amadora od meczów z Ruchem Chorzów latem 1998 r. w Pucharze Intertoto. Oba spotkania zakończyły się remisami, a w karnych górą byli Polacy. Dekadę później, prowadząc Sporting Braga, sięgnął po tytuł tych letnich rozgrywek klubowych w ich ostatniej edycji.

Podczas piątkowej prezentacji nowego selekcjonera władze FPF przypomniały, że łącznie Jorge Jesus zdobył 24 tytuły klubowe pracując w czterech krajach świata: Portugalii, Brazylii, Turcji i Arabii Saudyjskiej. Trenował m.in. lizbońskie Benficę i Sporting, Flamengo Rio de Janeiro, Fenerbahce Stambuł oraz saudyjski Al-Nassr. Do tego ostatniego miał trafić, jak twierdzą niektórzy, dzięki protekcji Cristiano Ronaldo.

W każdym z dużych klubów „JJ” sięgał po tytuł. Najdonioślejszym osiągnięciem w karierze Jesusa okazało się zdobycie w 2019 r. Copa Libertadores z Flamengo.

Portugalczycy znają nie tylko sukcesy Jesusa, ale też jego liczne „złote myśli”, wpadki i bardzo często niefortunne lub śmieszne deklaracje, które często funkcjonują w portugalskiej opinii publicznej niczym w Polsce zwroty z komedii Stanisława Barei.

Silący się na angielskie zwroty Jesus kilkakrotnie używał je niewłaściwie. Upierał się w rozmowach z dziennikarzami, że określenie „wybitny piłkarz” jest tożsame ze sformułowaniem „duży piłkarz”, a słowo „pandemia” wypowiadał jako „paumdemia”.

Do kanonów dowcipów w Portugalii przeszła wypowiedzieć Jesusa o liczbie zdobytych przez swoje ekipy tytułów w finałach piłkarskich rozgrywek.

„Grałem z moimi zespołami w 17 finałach. Wygrałem 17 razy, 10 przegrałem”, szacował podczas jednego z wywiadów.

Jednym z głównych pytań stawianych po ogłoszeniu Jesusa nowym selekcjonerem Portugalii jest to, czy podziękuje on 41-letniemu kapitanowi kadry Cristiano Ronaldo. Wielu komentatorów twierdzi, że to w dużej mierze dzięki słabej postawie CR7 Portugalczycy odpadli z tegorocznego mundialu.

Czas pokaże, na ile skuteczny w pracy reprezentacyjnej, której jeszcze nie doświadczył w swojej karierze, okaże się Jorge Jesus. Przyszłość szkoleniowca wydaje się tak niejasna, jak wiele jego deklaracji.

Pytany kiedyś o swoje doświadczenia w pracy szkoleniowej i o przyszłość, Jesus stwierdził: „Trener nie ma ani przeszłości, ani przyszłości. Ma tylko przeszłość…”.

Z Lizbony – Marcin Zatyka (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama