Daniel Machnikowski zmarł 1 lipca po tym, jak został znaleziony w swoim domu przy 1200 Darrow Street w Evanston. Biuro lekarza sądowego powiatu Cook poinformowało, że bezpośrednią przyczyną śmierci 69-letniego Machnikowskiego była choroba serca, natomiast stres cieplny został wskazany jako czynnik współistniejący.
Jak podała stacja radiowa WBBM 780, powołując się na policję, w sypialni mężczyzny temperatura wynosiła około 98 st. F (37 st. C), a niesprawny klimatyzator leżał na podłodze.
Pozostałe pięć ofiar to mieszkańcy Chicago – trzech mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 44 do 71 lat, mieszkańcy głównie południowych i zachodnich dzielnic.
Do zgonów doszło między 1 a 4 lipca. Wśród ofiar znaleźli się 71-letnia Barbara Whigham z Englewood, 57-letni Mike Rodriguez z McKinley Park, 44-letni David Gonzalez z Chicago Lawn oraz 47-letnia Stephanie Rodriguez z Greater Grand Crossing.
Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną śmierci był udar cieplny lub że wysoka temperatura była jednym z czynników, które doprowadziły do zgonu. U części ofiar współistniały choroby serca, cukrzyca, otyłość, astma lub schizofrenia.
W dniach, gdy ofiary zmarły lub trafiły do szpitala, temperatury w rejonie Chicago wynosiły od 88 do 95 st. F (31–35 st. C).
Służby zdrowia przypominają, że długotrwałe upały są szczególnie niebezpieczne dla osób starszych, przewlekle chorych oraz mieszkańców, którzy nie mają dostępu do sprawnie działającej klimatyzacji.
Od tragicznej fali upałów z 1995 r., która pochłonęła w Chicago ponad 700 ofiar śmiertelnych, miasto doświadczyło jeszcze dwóch wyjątkowo tragicznych okresów – w 1999 r. zmarło z powodu upałów 10 osób, a w 2012 r. 22 osoby.
Eksperci apelują, aby dokładnie przeanalizować okoliczności tegorocznych zgonów i wyciągnąć wnioski, które pomogą lepiej chronić mieszkańców podczas kolejnych fal ekstremalnych upałów.
Joanna Trzos
[email protected]

