FIFA ogłosiła we wtorek, że zamierza powołać nową, dodatkową organizację - FIFA Forward Enterprise (FFE), która przejmie prawa komercyjne związane z turniejami organizowanymi przez FIFA, czyli m.in. mistrzostwami świata czy klubowym mundialem i będzie prowadzić wszelkie „operacje eventowe”. Jej wartość szacowana jest na 20 miliardów dolarów. Prywatnym inwestorom miałoby być sprzedane 20 procent udziałów w spółce, a wartość tej transakcji wyceniono na ok. 4,2 miliarda dolarów.
Jako pierwsza pomysł skrytykowała Europejska Unia Piłkarska (UEFA), która nazwała go „przekroczeniem granicy, której żadna instytucja zarządzająca piłką nożną nigdy nie powinna przekroczyć”. W dość powszechnej krytyce, która mieszała się z zaskoczeniem, pojawiały się sformułowania takie, jak „przekupstwo”, „szantaż” i „wyprzedaż”, wskazując na koncentrację na zyskach władz FIFA i inwestorów.
Mimo głosów oburzenia, w nagraniu wideo, opublikowanym przez światową centralę, Infantino bronił tej idei, a planowane wejście kapitału prywatnego uznał za „wyjątkową okazję do znacznego przyspieszenia globalnego rozwoju piłki nożnej”.
A wzmocnienie komercyjnej strony piłki nożnej to naturalny kolejny krok w tym rozwoju - argumentował.
Infantino zaczął jednak od zaznaczenia, że propozycja dotycząca częściowej prywatyzacji najważniejszych imprez jest „częścią procesu demokratycznego”, gdyż wymaga akceptacji przez większość z 211 stowarzyszeń członkowskich, a także Rady FIFA (niegdyś Komitet Wykonawczy). Jednocześnie w liście do krajowych federacji wskazał datę 19 września jako graniczną, by wyraziły swoje stanowisko wobec propozycji.
Jednak - w powszechnej opinii - taka droga została zaproponowana przez szefostwo organizacji, gdyż jest ono pewne, że pomysł prawdopodobnie znajdzie poparcie mniejszych federacji krajowych, które liczą na znaczny wzrost przychodów. Zgodnie z zapowiedzią, wszystkie środki pozyskane ze sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji FFE zostałyby zainwestowane w rozwój futbolu. FIFA obiecuje m.in. zwiększenie finansowania dla każdej federacji członkowskiej z ośmiu do 20 mln dolarów w latach 2027-30, do 22 mln w latach 2031-34 i do 24 mln w latach 2035-38. Do tego dochodzi po 20 mln dol. jednorazowej dotacji na „projekty specjalne”. Bez zatwierdzenia nowego projektu, FIFA przewiduje pakiet rozwojowy o łącznej wartości ok. 2,7 mld, czyli o 1,5 mld USD mniejszy.
- Zbyt mała część rosnącej wartości komercyjnej piłki nożnej dociera do tych części (świata - PAP), które najbardziej jej potrzebują - tłumaczył Infantino i dodał, że by to zrealizować potrzebna jest „dodatkowa wiedza specjalistyczna”, którą mieliby wnieść fachowcy z zewnątrz.
Na koniec uspokoił kibiców. - Sport, który śledzicie i kochacie, się nie zmieni – podkreślił.
Wielu krytyków nie wierzy jednak w te zapewnienia. Niespełna dwa tygodnie po finale mistrzostw świata w USA uważają oni, choćby na ich przykładzie, że FIFA - sprzedając część praw komercyjnych do rozgrywek - całkiem zmienia ten sport w zabawkę w rękach organów zewnętrznych, w tym wypadku inwestorów. A ich działania będą zmierzać w kierunku „jeszcze większej liczby turniejów z jeszcze większą liczbą drużyn i meczów", co zwiększy przychody, a zatem i zyski, a tym samym wartość wcześniej nabytych udziałów.
Z doniesień międzynarodowych mediów, m.in. Reutersa, wynika, że głównym inwestorem zewnętrznym ma być należący do firmy Thrive Capital strategiczny fundusz Thrive Eternal, założony przez Joshuę Kushnera, brata Jareda, który jest zięciem prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. W tym roku Thrive Eternal pozyskał już mniejszościowy pakiet akcji występującego w baseballowej lidze MLB klubu San Francisco Giants.
- Ale to nie baseball. Mistrzostwa świata pozostają najważniejszym turniejem sportowym na świecie, choć FIFA wykorzystuje je komercyjnie maksymalnie. Ale dość tego. Nieustająca komercjalizacja piłki nożnej stała się destrukcyjna. Zagraża temu, co uczyniło piłkę nożną najpopularniejszym sportem na świecie - skomentował komisarz Unii Europejskiej ds. Sportu Glen Micallef.
W ostatnich miesiącach światowa centrala i kierujący nią Infantino są coraz mocniej krytykowani, m.in. za zaangażowanie polityczne i - zdaniem wielu - zbyt bliską relację z prezydentem USA.
„Bliskie relacje między prezydentem FIFA a prezydentem USA osiągnęły wymiar finansowy, który głęboko szkodzi piłce nożnej. Nikt nie ma prawa sprzedawać naszej gry” - skomentował najnowsze doniesienia były szef FIFA Joseph Blatter.
FIFA stworzyła m.in. specjalną nagrodę pokojową, której pierwszym laureatem został właśnie Trump, a cieniem na zakończonych 19 lipca MŚ, których Stany Zjednoczone były głównym współgospodarzem, położyła się tzw. afera Baloguna. Trump przyznał, że odbył z Infantino rozmowę na temat czerwonej kartki dla reprezentanta USA Folarina Baloguna, jego zdaniem pokazanej niesłusznie, i poprosił o ponowne przeanalizowanie sytuacji. Komisja Dyscyplinarna FIFA zdecydowała o zawieszeniu automatycznej kary dyskwalifikacji na jeden mecz, co w praktyce oznaczało, że Balogun mógł wystąpić w kolejnym spotkaniu.
FIFA broniła się, że wszystkie decyzje dyscyplinarne podejmowane są niezależnie przez organy sędziowskie, ale i tak spadła na nią potężna krytyka środowiska piłkarskiego, w tym UEFA. (PAP)

