Gdy Trump w kwietniu 2025 r. zapowiedział cła na cały świat, rynki straciły biliony dolarów, dyplomaci z różnych krajów wyruszyli do Waszyngtonu, a ponad 75 rządów w pośpiechu przystąpiło do negocjacji. Niektóre z nich porzuciły nawet przygotowane środki odwetowe, aby jak najszybciej zawrzeć porozumienia - wymienił waszyngtoński dziennik.
Rok później ze strony prezydenta USA padają kolejne szokujące groźby, w tym dotyczące wykorzystania handlu jako broni, aneksji Kanady, przejęcia Grenlandii, wycofania się z NATO czy zniszczenia Iranu. Jednak - jak oceniła gazeta - świat przestał reagować na to paniką. Światowi przywódcy podchodzą do tego spokojniej, ponieważ widzą, jak prezydent jest coraz częściej ograniczany przez sądy, spotyka się z oporem Kongresu i jest zwodzony przez Teheran - skomentował „Washington Post”. Ultimata Trumpa tracą na znaczeniu, a jego notowania w sondażach spadają - dodał dziennik.
Kiedy w ubiegłym miesiącu Trump ogłosił nową falę ceł, tym razem uzasadniając ją zarzutami dotyczącymi wykorzystywania pracy przymusowej, aby ominąć ograniczenia nałożone przez Sąd Najwyższy, świat nie zareagował paniką, lecz wzruszeniem ramion - podkreślił „WaPo”.
W opinii rozmówców gazety zaczyna słabnąć jedno z firmowych narzędzi politycznych Trumpa. Chodzi o publikowanie wojowniczych wpisów w internecie, wywoływanie szoku i paniki, a następnie wykorzystywanie tej paniki do osiągania zamierzonych celów.
Przyzwyczajamy się do tych codziennych zapowiedzi — powiedział Brando Benifei, włoski deputowany do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący delegacji ds. stosunków z USA. - Nie traktujemy ich już tak poważnie jak kiedyś - dodał.
Retoryka Trumpa stała się już dla świata czymś powszednim. Jego groźby często okazują się blefem, a prezydent, który lubi stosować taktykę „szoku i przerażenia”, ostatecznie nierzadko wycofuje się ze swoich zapowiedzi - zaznaczył dziennik.
Giełdowe powiedzenie „TACO” („Trump Always Chickens Out” – „Trump zawsze w końcu tchórzy”) zaczyna zdobywać popularność także w kolejnych światowych stolicach - powiedział Jeremy Shapiro, dyrektor programu amerykańskiego w think tanku European Council on Foreign Relations.
Jednak pewien dyplomata, który wypowiadał się pod warunkiem anonimowości, przyznał, że nieprzewidywalność Trumpa utrudnia ocenę sytuacji. - To może być skomplikowane — podkreślił, wskazując na wojskowe działania Trumpa przeciwko Iranowi. - On nie zawsze w końcu tchórzy - dodał.
W poniedziałek prezydent USA oświadczył, że daje Iranowi „ostatnią szansę przed dekapitacją”. W weekend Trump po raz kolejny zagroził Iranowi nowymi atakami, jeżeli ten nie zgodzi się na porozumienie z USA. Jak podliczyła stacja CNN, Trump już co najmniej pięć razy ogłaszał plan przeprowadzenia silnych uderzeń na Iran, które następnie odwoływał.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

