Według dowodzącego akcją Dave’a Blacka, ratownicy używali m.in. noktowizorów. W sobotę uratowano 45 osób, a w niedzielę ewakuowano kolejnych 37, w tym kilkadziesiąt przy użyciu śmigłowców. Powódź wystąpiła głęboko w kanionie, w pobliżu rzeki Kolorado, schronisk i kempingów popularnych wśród turystów.
Jedną z ofiar zidentyfikowano jako 53-letniego Johna Giustiego, kręgarza z Teksasu, który wybrał się na kilkudniową wyprawę z dwoma przyjaciółmi. Jak podała AP, służby parku odnalazły też w niedzielę wieczorem w pobliżu Crystal Rapids ciało 46-letniego mężczyzny.
AP przekazała, że sobotnia powódź, która w największym stopniu dotknęła okolice Bright Angel Creek, poważnie uszkodziła jedyny wodociąg prowadzący do kanionu. Władze zakazały turystom pobytu w hotelach i domkach w Parku Narodowym Wielkiego Kanionu oraz wprowadziły awaryjne ograniczenia zużycia wody dla stałych mieszkańców. Zastępca dyrektora parku Brian Drapeaux ocenił, że zniszczonych może być „wiele kilometrów rurociągu”. Pełna skala szkód ma być znana najwcześniej we wtorek.
Władze zapewniły, że nie mają obecnie powodów sądzić, by poza jedną osobą, którą uznaje się za zaginioną, poszukiwani byli jeszcze inni turyści.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

