Kiedy pojawia się złość?
Złość pojawia się wtedy, gdy czujemy się niesprawiedliwie traktowani, lekceważeni, wykorzystywani albo pozbawiani wpływu. Może sygnalizować: „Ktoś przekroczył moją granicę”, „Moje potrzeby nie są uwzględniane”, „To, co się dzieje, nie jest dla mnie dobre”. Badacze Charles Carver i Eddie Harmon-Jones opisują złość jako emocję związaną z motywacją do zbliżenia się do problemu i podjęcia działania. Złość może więc dostarczać energii potrzebnej do obrony siebie, przerwania niesprawiedliwej sytuacji, znalezienia rozwiązania problemu i wprowadzenia zmiany.
Przykład z życia
Wyobraźmy sobie Annę, która od wielu lat wszystkim pomaga. Odbiera wnuki, robi zakupy swojej mamie, przejmuje obowiązki męża i zawsze zgadza się zostać dłużej w pracy. Kiedy ktoś prosi ją o kolejną przysługę, odpowiada: „Oczywiście”, chociaż w środku czuje napięcie. Boli ją głowa, trudno jej zasnąć i często wybucha z powodu drobiazgu. Później ma wyrzuty sumienia i obiecuje sobie, że następnym razem „będzie spokojniejsza”.
Problemem Anny nie jest to, że odczuwa złość. Jej trudność polega na tym, że przez długi czas nie pozwalała sobie jej dostrzec. Złość próbowała powiedzieć: „Jestem zmęczona”, „Nie chcę już brać odpowiedzialności za wszystkich”, „Moje potrzeby również się liczą”. Ponieważ Anna ignorowała pierwsze sygnały, emocja stawała się coraz silniejsza, aż w końcu pojawiała się w formie wybuchu.
Badania Jamesa Grossa i Olivera Johna wykazały, że nawykowe tłumienie ekspresji emocjonalnej wiąże się z gorszym samopoczuciem i mniej satysfakcjonującymi relacjami. Samo ukrycie emocji nie sprawia bowiem, że ona znika. Zdrowszą strategią jest rozpoznanie jej, zrozumienie sytuacji i wybór konstruktywnej reakcji.
W terapii Anna nauczyła się zauważać złość wcześniej, zanim zamieniała się w krzyk. Nauczyła się mówić: „Dzisiaj nie mogę”, „Potrzebuję, żebyśmy podzielili się obowiązkami” oraz „Chcę to przemyśleć, zanim odpowiem”. Początkowo odczuwała lęk i poczucie winy. Obawiała się, że inni uznają ją za egoistyczną. Stopniowo odkrywała jednak, że granica nie jest odrzuceniem drugiego człowieka. Jest informacją o tym, gdzie kończy się moja odpowiedzialność, a zaczyna odpowiedzialność drugiej osoby.
Złość zwiększa poczucie pewności i kontroli, co pomaga nam działać. Z drugiej strony może sprzyjać zbyt optymistycznej ocenie ryzyka. Dlatego nie chodzi o to, aby działać pod jej wpływem natychmiast, lecz aby potraktować ją jako ważny sygnał i jednocześnie zachować refleksję.
Jak radzić sobie ze złością?
Dojrzałe przeżywanie złości można ująć w trzech krokach: „Czuję złość”, „Rozumiem, o czym ona mnie informuje” i „Wybieram sposób, w jaki chcę zareagować”. Możemy powiedzieć „nie”, poprosić o zmianę, odejść od krzywdzącej rozmowy albo spokojnie nazwać to, co nas zraniło.
Złość nie musi niszczyć relacji. Wyrażona bez przemocy może chronić godność, potrzeby i granice, a także prowadzić do bardziej szczerych kontaktów. Czasami właśnie złość przypomina nam o czymś, o czym przez lata zapominaliśmy: ja również jestem ważny.
Krótkie ćwiczenie
Zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie na trzy pytania:
- Co teraz czuję w ciele i jak silna jest moja złość w skali od 0 do 10?
- Co ją wywołało i jaka moja potrzeba lub granica mogła zostać naruszona?
- Jak mogę spokojnie to wyrazić?
Uzupełnij zdanie: „Kiedy…, czuję…, ponieważ potrzebuję… Proszę, żeby…”. Na przykład: „Kiedy dostaję kolejne zadanie bez wcześniejszego uzgodnienia, czuję złość, ponieważ potrzebuję uwzględnienia mojego czasu. Proszę, porozmawiajmy o podziale obowiązków, zanim podejmiesz decyzję”.

.jpg)



