Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Polak, katolik, patriota

Polak, katolik, patriota
Patriotyzm to sprawa prywatna, jednym bliska jak koszula ciału, innym nieznana jeszcze bardziej niż język obcy na emigracji. Z patriotyzmem mamy kłopot, bo komu sądzić co nim jest, a co nie. Komu i co wolno nazywać działaniami patriotycznymi? Bez względu na wiek, stan majątkowy i wykształcenie patrioci hołdują jednak polskim tradycjom i polskim świętom. Jeśli przyjąć jako wykładnię definicje patriotyzmu i nacjonalizmu ukute przez Charlesa de Gaulle'a, to Patriotyczna Polonia Chicago jednak bliżej ma do patriotyzmu.

/a> Członkowie organizacji Patriotyczna Polonia Chicago fot. Patriotyczna Polonia Chicago via Facebook


„Patriotyzm jest wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest miłość do własnego narodu; nacjonalizm wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest nienawiść do innych narodów niż własny”.

Bóg u św. Jacka

Spotkają się 9 listopada przy pomniku katyńskim na cmentarzu w Niles o godzinie 15.30. Będą pieśni patriotyczne, kombatanci, przemówienia, a nawet koncert wieczorem w klubie. W niedzielę w parafii św. Jacka będą uczestniczyć w uroczystej mszy świętej dla całej Polonii w intencji wszystkich walczących o niepodległość. W poniedziałek 11 listopada w dniu Święta Niepodległości najprawdopodobniej pójdą do pracy.

Ojczyzna na obczyźnie

Patrioci, o których mowa i którzy opuścili swój kraj za chlebem, to pokolenie trzydziestolatków. – Polska nauczyła mnie jak radzić sobie w życiu. Z miłości do ojczyzny właśnie w obcym kraju chcę czegoś więcej. Staramy się zjednoczyć Polonię, chcemy by przemówiła jednym głosem – opowiada Sebastian Lubera, z którym rozmawiam na temat oficjalnie zarejestrowanej pod nazwą Young Polish American Patriot organizacji, funkcjonującej także jako Patriotyczna Polonia Chicago. Lubera mówi, że Polska to matka, która potrzebuje wsparcia, a prawdziwy Polak to katolik. Jak tej matce pomóc, przebywając za oceanem? Najlepiej finansowo – odpowiada Lubera, który uważa, że to właśnie pieniądze wyłożone na poprawę sytuacji w kraju są obecnie najlepszym sposobem pomocy ojczyźnie. Co dokładnie ma na myśli, tego niestety nie precyzuje. Wypowiada się w imieniu grupy, używając „my” zamiast „ja”.

„Czas honoru”

Patriotyzm ludzi, którzy jeszcze chwilę temu byli młodzieżą, oparty jest podobnie jak kilkadziesiąt lat temu o hasło „Bóg, honor, ojczyzna”. Cóż, ojczyzna już nie ta, honor każdy rozumie jak chce, a z Bogiem lepiej nie zadzierać. Młodzi nawiązują do walki z komuną, chociaż niejednokrotnie jej nie pamiętają. Powtarzają hasła i dzierżą symbole II Rzeczypospolitej. Szukają kontaktu z powstańcami. Zapytani o współczesną Polskę, domagają się zmian na lepsze, chociaż jeszcze nie wiedzą, kto miałby to lepsze zbudować. Tymczasem stają ramię w ramię podczas uroczystości rocznicowych z kombatantami, identyfikują się z Kościołem katolickim, a wśród autorytetów wymieniają na równi Jana Pawła II i rotmistrza Pileckiego. „Czas honoru” i grochówka wojskowa. Swoisty kolaż symboli narodowych z różnych okresów historii Polski, a wszystko to, poza jej granicami.

Jednak...

Prawda czasu, prawda ekranu, a na ekranie wyraźnie widać, kto wręcza czerwone goździki powstańcom, kto ustawia wieniec ze znakiem Polski Walczącej, kto zapala znicze 1 listopada. Lubera, powtarzając „Bóg, honor, ojczyzna”, dzielnie, chociaż czasami na oślep, broni swoich idei. Na koniec rozmowy pyta mnie, jako osobę związaną z mediami, czyli być może lepiej poinformowaną, czy mogłabym mu powiedzieć, co przygotował w tym roku dla naszych bohaterów konsulat.

Bohaterowie tak szybko odchodzą.

Małgorzata Koryś

 

patrityczna-polonia

patrityczna-polonia

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama