Jeszcze rok temu ceny jajek w USA biły rekordy, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych Biura Statystyki Pracy średnia cena wynosiła w lutym około 2,5 dol. za tuzin, podczas gdy w marcu 2025 roku było to aż 6,23 dol.
Za wcześniejsze podwyżki odpowiadała przede wszystkim ptasia grypa, która zmusiła producentów do likwidacji milionów kur niosek. Ograniczona podaż szybko przełożyła się na gwałtowny wzrost cen.
Sytuacja zaczęła się stabilizować w drugiej połowie roku, gdy liczba zakażeń spadła, a produkcja stopniowo wracała do normy. Eksperci wskazują również na działania administracji Donalda Trumpa, która zdecydowała o imporcie blisko miliarda jaj, co dodatkowo pomogło ustabilizować rynek. Obecnie import wrócił już do bardziej typowego poziomu.
Spadek cen jest dobrą wiadomością dla konsumentów, zwłaszcza w okresie świąt wielkanocnych, kiedy zapotrzebowanie na jajka tradycyjnie rośnie. Jednak dla producentów może być początkiem kolejnego kryzysu w branży.
Jak podkreśla stowarzyszenie zrzeszające producentów jajek, American Egg Board, znaleźli się oni w trudnej sytuacji, ponieważ hurtowe ceny jaj osiągnęły niskie poziomy. Oznacza to, że wielu z nich sprzedaje produkt poniżej kosztów produkcji.
„Farmerzy mierzą się obecnie z historycznie niskimi cenami hurtowymi, co oznacza, że produkują jajka poniżej kosztów” – powiedziała prezes American Egg Board Emily Metz.
Eksperci ostrzegają, że jeśli taka sytuacja się utrzyma, może dojść do upadku wielu rodzinnych farm. „Widzimy farmerów, którzy zmagają się z sytuacją rynkową, i jeśli te warunki się utrzymają, stracimy rodzinne farmy. To byłoby druzgocące dla całej branży” – dodała Metz.
Dodatkowym problemem są rosnące koszty produkcji, w tym drożejąca pasza – zwłaszcza kukurydza i śruta sojowa. Wpływ na ceny mają m.in. napięcia geopolityczne i konflikt zbrojny w Iranem, które zaburzają globalne rynki surowców.
(tos)








