Pojedynki Eagles z United Serbs zawsze były wyrównane, a jeżeli któreś z drużyn udało się wygrać, to różnicą zaledwie jednej lub dwóch bramek. Tym razem było inaczej. „Orły” od pierwszego gwizdka sędziego narzuciły swój styl gry. Po pierwszej połowie prowadziły 3:0, by w drugiej kontynuować festiwal strzelecki, tracąc jedyną bramkę w końcówce meczu przy stanie 6:0.
„Rozegraliśmy znakomity mecz, który był pod naszą pełną kontrolą. Zwycięstwo jest tym cenniejsze, że zostało odniesione nad rywalem, który wystąpił w swoim aktualnie najsilniejszym składzie. Nasza pierwsza piątka złożona z młodzieży miała za zadanie zabiegać rywala, a druga, w której grali bardziej doświadczeni piłkarze wytrącać go z równowagi. Obie spisały się wyśmienicie, co w połączeniu ze świetną grą bramkarzy Sebastiana Góreckiego i Adama Jędrzejczyka, dało nadspodziewanie dobry efekt. Ten ostatni swój udany występ uświetnił zdobyciem bramki” – relacjonował trener zespołu Piotr Śliwa.
Obok Jędrzejczyka na listę strzelców wpisali się m.in. Konrad Madej i Daniel Hickiewicz, który idzie w ślady swojego taty Jacka, czołowego niegdyś polonijnego strzelca.
Wciąż bez zwycięstwa jest mająca duże ambicje Wisłoka Chicago. W pierwszej kolejce została upokorzona przez FC Dinarę 3:9, a w drugiej zaledwie zremisowała z International SC 3:3, z którym tydzień temu Eagles bez problemów wygrał.
Bramki Eryka Różańskiego, Patryka Knapa i Łukasza Sulki nie wystarczyły do zdobycia kompletu punktów, bo ukraiński rywal wyrównał na kilkadziesiąt sekund, niespodziewanie zapewniając sobie remis.
O krok od sprawienia niespodzianki była Błyskawica. Ostatecznie przegrała ona z ubiegłotygodniowymi pogromcami Wisłoki FC Dinara 2:3, prowadząc do przerwy 2:1 po bramkach Damiana Pikula i Elaya.
W drugiej odsłonie Błyskawica mogła podwyższyć prowadzenie, ale zabrakło skuteczności, nawet w sytuacjach, kiedy grała z przewagą dwóch piłkarzy. To, co nie udało się zespołowi z południowej części Chicago, powiodło się Dinarze, która zdołała doprowadzić do remisu.
W ostatnich sekundach meczu doszło do kuriozalnej sytuacji. Trener Błyskawicy grającej w przewadze jednego piłkarza, chcąc zdobyć zwycięskiego gola, wycofał swojego bramkarza. Na coś takiego można decydować się, goniąc wynik, a nie broniąc go. Zemściło to się okrutnie, bo po niechlujnym wykonaniu rzutu z autu, piłkę przejęli rywale, a jeden z nich z połowy boiska posłał ją do pustej bramki, ustalając wynik na 3:2.
W ostatnich sekundach meczu punkty stracili również Czarni Jasło Chicago i Jagiellonia. Pierwsi przegrali z faworyzowanymi Schwaben 2:3,mimo że do przerwy powadzili 2:0, a druga uległą FC SKA 4:5. “Jaga” przegrywała już 2:4, zdołała jednak odrobić straty, jednak ostatnie słowo należało już do rywala.
Drugą porażkę poniosła Wisła Chicago, tym razem z Sockers FC Blue 5:9. Dobry mecz rozegrała ofensywa ze zdobywcą trzech bramek Konradem Malinowskim na czele, ale defensywa niestety nie stanęła na wysokości zadania, pozwalając młodzikom Sockers na zdobycie aż dziewięciu bramek.
W First Division nie spuszcza z tonu Wisłoka U-21. Po wygraniu w pierwszej kolejce z BH Lillies 5:4, tym razem rozgromiła w polonijnych derbach Unię Chicago aż 7:1, mając najskuteczniejszych strzelców w osobach zdobywcy trzech goli Michaela Zegarskiego i Alexa Wojdy, który dorzucił dwa kolejne.
Teraz zespoły Europa Soccer League udają się na świąteczną przerwę, a na parkiety powrócą w pierwszą niedzielę 2026 roku.
Dariusz Cisowski








