Dzięki pierwszemu zwycięstwu w play-off od 2010 roku Bears awansowali do drugiej rundy tzw. dywizyjnej i w niedzielę, 18 stycznia o godz. 5.30 pm zmierzą się na własnym stadionie z Los Angeles Rams, którzy w wyjazdowym pojedynku pokonali Carolina Panthers 34:31.
W trzecim meczu konferencji NFC Eagles nie wykorzystały atutu własnego boiska, przegrywając w Filadelfii z San Francisco 49ers 19:23. W spotkaniach konferencji AFC New England Patriots pokonali Los Angeles Chargers 16:3, Jacksonville Jaguars nie sprostali na swoim stadionie Buffalo Bills, przegrywając 24:27, a grający również u siebie Pittsburgh Steelers z Aaronem Rodgersem w składzie zostali rozgromieni przez Houston Texans 6:30.
W sobotni wieczór 10 stycznia „Niedźwiedzie” wygrały rzut monetą, wybrali przyjęcie piłki i objęli prowadzenie 3:0 po celnym kopnięciu Cairo Santosa z 27 jardów. Jednak Jordan Love odpowiedział trzema podaniami skutkującymi przyłożeniami, dzięki którym jego zespół schodził na przerwę, prowadząc 21:3. Obrona Bears rozpoczęła drugą połowę, zmuszając Packers do oddania piłki po czterech pierwszych akcjach, w tym trzech zakończonych po trzech próbach. To była iskra, której potrzebowali gospodarze. Pojawił się promyk nadziei. Ofensywa odpowiedziała dwoma celnymi kopnięciami Santosa z 34 i 51 jardów oraz przyłożeniem D’Andre Swifta, zmniejszając stratę do 16:21.
Green Bay Packers powiększyli przewagę do 27:16 po 23-jardowym podaniu Love’a do Matthew Goldena na 6:36 przed końcem meczu, Cztery podania na przyłożenie rozgrywającego Packers były rekordową liczbą na Soldier Field w play-off.
Caleb Williams podtrzymał nadzieję dzięki spektakularnej indywidualnej akcji. Przy czwartej próbie i 8 jardach do zdobycia, został zmuszony do ucieczki. Nie mogąc prawidłowo obrócić ciała, wygiął się i wbrew prawom fizyki posłał celne podanie na odległość 35 jardów do Rome Odunze, sprawiając, że ponad 60 tysięcy widzów zgromadzonych na Soldier Field było świadkami oszałamiającego momentu.
Chwilę później rozgrywający Bears rzucił 8-jardowe podanie na przyłożenie do Olamide Zacchaeusa, a następnie celnie podał do Colstona Lovelanda, zdobywając dwa punkty za konwersję, redukując deficyt do 24:27. Packers mieli szansę powiększyć przewagę, ale Brandon McManus spudłował z 44 jardów i było to w sobotę jego trzecie niecelne kopnięcie.
Bears rozstrzygnęli losy meczu na 1:43 przed jego końcem. Williams markował podanie do Luthera Burdena III. Obrońca Carrington Valentine dał się nabrać na zwód, co otworzyło drogę DJ Moore’owi, który 25-jardowe podanie zamienił na przyłożenie.
„To była idealna zagrywka, nad którą pracowaliśmy przez ostatnie trzy tygodnie. Chłopaki świetnie to rozegrali, a DJ znakomicie złapał, zapewniając nam zwycięstwo” – powiedział Williams.
W ostatniej akcji meczu będący na 23 jardzie gospodarzy Love zgubił piłkę po snapie. Wprawdzie podniósł ją i przebiegł kilka jardów, ale desperacki rzut do strefy końcowej, który mógł dać zwycięstwo Packers, był niecelny. Soldier Field eksplodowało z radości. Zawodnicy Bears rozbiegli się we wszystkich kierunkach. Tłum szalał.
Sobotni pojedynek był historyczny pod wieloma względami.
Pierwszy raz w tym sezonie Bears wygrali, nie notując żadnego przejęcia piłki w obronie.
Ostatnią drużyną, która zdobyła 25 lub więcej punktów w czwartej kwarcie meczu play-off były Eagles pokonując New Orleans Saints w styczniu 1993 roku.
Z kolei minęło 35 lat, odkąd rozgrywający Bears pokonał dwukrotnie Packers w jednym sezonie. Williams był pierwszym, który tego dokonał od czasu Jima Harbaugha w 1991 roku.
Po meczu trener Ben Johnson zdradził, że w szatni w przerwie meczu wspomniał o zwycięstwie New England Patriots w Super Bowl nad Atlanta Falcons, w którym ci pierwsi, przegrywając 3:28 w trzeciej kwarcie, odrobili straty i wygrali po dogrywce 34:28. Jak przyznał, jego zawodnicy wyraźnie wzięli sobie tę lekcję do serca.
„To było moje przesłanie do drużyny. Przypomniałem im, że to już się zdarzyło. Zamiast mówić, że jesteśmy w tarapatach, powiedziałem, że to świetna okazja, aby odwrócić losy meczu i stworzyć coś, czego nigdy nie zapomnimy. I to właśnie zrobili. Nie podobał nam się wynik w przerwie, nikt nie przewidywał, że pierwsze 30 minut potoczy się w ten sposób, a jednak ciągle walczyliśmy. Tacy jesteśmy. Mamy grupę chłopaków, którzy po prostu nie poddają się i w żadnym momencie sobotniego wieczoru oni nie czuli, że są poza grą” – powiedział Johnson.
„Mamy wiarę i przekonanie. Wyjście zwycięsko z takich sytuacji, jak ta sobotnia, to nie przypadek. To nie jest tak, że to się zdarzyło, bo mieliśmy szczęście. Robiliśmy to wielokrotnie w tym roku. Udowodniliśmy, że jesteśmy świetną drużyną w drugiej połowie. Jeśli gra będzie zależeć od ostatniej akcji, ostatnich dwóch minut, wierzę w nas i ta wiara będzie ciągle trwać” – dodał z kolei Williams.
Przeciwko Packers rzucił on 361 jardów, co jest najlepszym wynikiem rozgrywającego w debiucie w play-off od czasu, gdy Matthew Stafford rzucił 380 jardów w 2011 roku. Obaj zagrają przeciwko sobie w niedzielę i będzie to z pewnością ekscytujący pojedynek.
Dzięki temu zwycięstwu Williams dołączył również do Galerii Sław Kurta Warnera jako jedyny rozgrywający w historii NFL, który zanotował co najmniej 350 jardów rzuconych i odniósł zwycięstwo w swoim pierwszym meczu w play-offach.
Natomiast 184 jardy rzucone przez Williamsa w czwartej kwarcie to najlepszy wynik w finałowej odsłonie meczu play-off od czasu 196 jardów Toma Brady’ego w zwycięskim meczu Super Bowl LI przeciwko Atlanta Falcons.
Jak na młodego rozgrywającego, który debiutował w play-off przeciwko tak utytułowanemu rywalowi, jego występ był niezwykły.
Z Rams po raz trzeci w play-off
Bears wracają do rundy dywizyjnej, w której grali w przeszłości 13 razy, po raz pierwszy od 2011 roku. Wtedy pokonali Seahawks, a następnie ulegli z Packers w finale konferencji NFC.
Ogólnie spodziewano się, że ich rywalem Bears będą Eagles, które na własnym stadionie podejmowały San Francisco 49ers. Gdyby „Orły” wygrały, w niedzielę zagrałyby na Soldier Field i miałyby okazję zrewanżować się „Niedźwiedziom” za listopadową porażkę w Filadelfii 15:24. 49ers pokonali jednak gospodarzy 23:19, sprawiając, że następnym przeciwnikiem Bears będą Los Angeles Rams.
Oba zespoły nie grały ze sobą w tym sezonie. Ich ostatni mecz miał miejsce we wrześniu 2024 roku i zakończył się zwycięstwem chicagowian 24:18, którzy prowadzą w bilansie bezpośrednich spotkań 55-39-1. Jednak w dwóch meczach play-off jest remis. Ostatni z nich został rozegrany w 1986 roku, kiedy Bears pokonali Rams 24-0 w finale konferencji NFC, by następnie, zwyciężając Patriots, zdobyć Super Bowl.
„Niedźwiedzie” po zwycięstwie nad Packers czują, że są drużyną przeznaczenia. Przecież przegrywały 18 punktami do przerwy, a jednak zdołały pokonać swojego odwiecznego rywala. Rams też odrobili straty, ale minimalna wygrana z Caroliny, która w sezonie zasadniczym miała bilans 8-9, nie była imponująca.
Jednak w tym meczu po raz kolejny można było się przekonać, dlaczego Rams w kluczowych momentach, tak bardzo ufają rozgrywającemu Matthew Staffordowi. Poprowadził on swój zespół do dwóch zwycięskich przyłożeń w czwartej kwarcie, w tym jednego na 38 sekund przed końcem.
Stafford jest jednym z kandydatów do zdobycia tytułu MVP sezonu regularnego, a jednocześnie nie jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie. Puka Nacua prezentował świetną formę, a potwierdzeniem tego jest zdobycie 111 jardów przeciwko Panthers. Stafford i Nacua tworzą bezsprzecznie jeden z najlepszych duetów w NFL, ale Rams mają wokół nich wielu innych utalentowanych zawodników, takich jak wide receiver Davante Adams, czy biegacz Kyren Williams. Chociaż ich obrona nie jest idealna, każdy z głównych graczy tej formacji – Jared Verse, Kobie Turner, Braden Fiske i Poona Ford – potrafi siać spustoszenie w szeregach przeciwników. Są też bardzo dobrze prowadzeni przez trenera Seana McVaya. Wszystko to sprawia, że przez wielu fachowców NFL Rams są postrzegani jako realny kandydat do Super Bowl.
Bears także zasłużyli w tym sezonie na wiele pochwał, a dodatkowo na ich korzyść przemawia atut własnego boiska. Są jedną z tych drużyn, które znajdują różne, zazwyczaj dramatyczne, sposoby na zwycięstwo. Z pewnością potrafią wygrywać mecze na styku. Williams popisuje się niesamowitymi podaniami i często robi to w kluczowych momentach. Ofensywa stale się rozwija, a postępy dwóch debiutantów, Colstona Lovelanda i Luthera Burdena III, są wręcz imponujące. „Niedźwiedzie” mogą także wykorzystać słabości defensywy Rams, która jest ich najsłabszym ogniwem. Ponadto potrafią zmuszać przeciwników do strat. W sezonie regularnym przechwycili piłkę aż 33 razy, co daje im pod tym względem pierwsze miejsce w lidze.
Na ich korzyść zadziała też… zapowiadane na niedzielę przenikliwe zimno. Zespołowi ze słonecznej Kalifornii, może ono dać się mocno we znaki.
W ten weekend do gry przystąpią mistrzowie dywizji sezonu regularnego, którzy w pierwszej rundzie pauzowali. Triumfator AFC Denver Broncos zagra w sobotę z Buffalo Bills (godz. 3.30 pm), a najlepsi w NFC Seattle Seahawks tego samego dnia zmierzą się z San Francisco 49ers (7 pm). Natomiast w niedzielę o godz. 2 pm wyjdą na boisko futboliści New England Patriots i Houston Texans, a ukoronowaniem weekendu będzie rozpoczynająca się o godz. 5.30 pm potyczka Chicago Bears z Los Angeles Rams.
Jeśli „Niedźwiedzie” pokonają tę przeszkodę, a 49ers udowodnią swoją wyższość nad Seahawks, mecz o mistrzostwo NFC odbędzie się na Soldier Field.
Dariusz Cisowski








