Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 15 stycznia 2026 19:31

USA kontra Iran: czy Amerykanie wkroczą do akcji?

Ostatnie dni przyniosły gwałtowny zwrot w polityce zagranicznej Donalda Trumpa wobec Iranu. Prezydent USA zastosował strategię „maksymalnej presji” zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnątrz własnej administracji, dążąc do szybkich i widowiskowych rezultatów.
USA kontra Iran: czy Amerykanie wkroczą do akcji?

Autor: PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Napięcie eskaluje po wydarzeniach z czerwca 2025 roku, kiedy tzw. „Wojna Dwunastodniowa” (z udziałem Izraela i USA) doprowadziła do zbombardowania irańskiej infrastruktury nuklearnej. Obecna fala kryzysu, obserwowana od początku roku, jest jednak napędzana przez sytuację wewnętrzną w Iranie. Masowe protesty antyreżimowe, wywołane katastrofą gospodarczą i niedoborami wody, objęły wszystkie 31 prowincji.

Z doniesień agencji Reutera i New York Times wynika, że planowanie uderzeń weszło w „zaawansowaną fazę”. Dowództwo USA na Bliskim Wschodzie 13 stycznia miało przedstawić prezydentowi Donaldowi Trumpowi konkretne opcje militarne. USA zaczęły także wycofywać część personelu dyplomatycznego ze swoich placówek w Katarze.

Trump dokonał gwałtownej zmiany retoryki – z gotowości do negocjacji przeszedł do otwartego wspierania antyrządowych protestów. Odwołując przed kilkoma dniami spotkania z irańskimi oficjelami i deklarując na platformie Truth Social, że „pomoc jest w drodze”, prezydent postawił administrację w stan gotowości do potencjalnej interwencji wojskowej. Z analiz wynika, że te słowa nie są jedynie retoryką; są interpretowane przez sojuszników (jak np. Izrael) oraz ekspertów jako sygnał przygotowań do uderzeń punktowych lub przejmowania tankowców tzw. „floty cieni”. Trump świadomie podsyca nastroje rewolucyjne w Iranie, co może rodzić podejrzenia, że za obietnicami wsparcia nie pójdą konkretne działania militarne lub logistyczne.

Iran od dekad pozostaje jednym z kluczowych punktów zapalnych na mapie Bliskiego Wschodu. Każde napięcie, protesty społeczne, konflikty regionalne czy doniesienia o programie nuklearnym Teheranu natychmiast przyciągają uwagę Waszyngtonu. Pojawia się więc pytanie: jakie realne interesy mogą mieć Stany Zjednoczone, ingerując – bezpośrednio lub pośrednio – w sytuację w Iranie. Odpowiedź nie jest wcale prosta.

Najczęściej wskazywanym powodem amerykańskiego zaangażowania w Iranie jest program nuklearny tego kraju. USA od lat obawiają się, że Iran oficjalnie rozwijający energię jądrową do celów cywilnych w rzeczywistości dąży do pozyskania broni atomowej. Dla Waszyngtonu oznaczałoby to zmianę równowagi sił na Bliskim Wschodzie.

Iran z bronią nuklearną to nie tylko zagrożenie dla Izraela, kluczowego sojusznika USA, ale również ryzyko regionalnego wyścigu zbrojeń. Arabia Saudyjska, Turcja czy Egipt mogłyby dążyć do własnych programów atomowych. Z perspektywy Stanów Zjednoczonych ingerencja – poprzez sankcje, presję dyplomatyczną, a czasem działania wywiadowcze – ma na celu zatrzymanie proliferacji broni jądrowej i utrzymanie kontroli nad globalnym porządkiem bezpieczeństwa.

Iran jest jednym z głównych przeciwników USA na Bliskim Wschodzie z innych powodów. Wspiera organizacje i ugrupowania uznawane przez Waszyngton za wrogie lub terrorystyczne, takie jak Hezbollah w Libanie czy różne milicje szyickie w Iraku i Syrii. Dla Stanów Zjednoczonych ingerowanie w irańskie działania to sposób na ograniczanie wpływów Teheranu i ochronę swoich sojuszników.

Izrael, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Jordania postrzegają Iran jako zagrożenie egzystencjalne lub strategiczne. USA, jako gwarant bezpieczeństwa w regionie, mają interes w tym, by Iran nie stał się dominującą potęgą militarną i polityczną. W tym sensie ingerencja w sprawy Iranu jest elementem szerszej gry o utrzymanie amerykańskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie.

Choć Stany Zjednoczone są dziś znacznie mniej uzależnione od bliskowschodniej ropy niż w przeszłości, stabilność globalnych rynków energetycznych nadal pozostaje ich strategicznym interesem. Iran kontroluje dostęp do Cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Każde napięcie w tym regionie natychmiast wpływa na ceny surowców i światową gospodarkę.

Ingerencja USA w sytuację Iranu ma więc również wymiar ekonomiczny. Chodzi nie tylko o dostęp do surowców, ale o zapobieganie sytuacji, w której Iran mógłby szantażować świat blokadą kluczowych szlaków morskich. Stabilność – nawet wymuszona presją – jest z punktu widzenia Waszyngtonu korzystniejsza niż niekontrolowany chaos.
Iran jest ważnym partnerem dla Rosji i Chin, zarówno gospodarczo, jak i militarnie. Dla Stanów Zjednoczonych zaangażowanie się w sytuację Iranu to także element globalnej rywalizacji mocarstw. Osłabiony, izolowany Iran jest mniej atrakcyjnym i mniej skutecznym sojusznikiem Moskwy czy Pekinu.

Z perspektywy USA każdy kraj, który wymyka się zachodniemu systemowi sankcji i norm międzynarodowych, a jednocześnie zacieśnia relacje z rywalami Waszyngtonu, staje się problemem strategicznym. Iran jest w tym układzie jednym z kluczowych pionków na globalnej szachownicy.

Retoryka obrony demokracji i praw człowieka, choć często krytykowana jako selektywna, również odgrywa rolę w amerykańskim podejściu do Iranu. Represje wobec protestujących, ograniczenia wolności słowa czy prawa kobiet są wykorzystywane jako uzasadnienie presji politycznej i sankcji.

Daniel Bociąga
[email protected]
[email protected]

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama