Jak poinformował dziennik „Washington Post”, zakaz sędzi Katherine Menendez pozostanie w mocy do zakończenia operacji służb imigracyjnych lub zmiany okoliczności. Obejmuje również stosowanie odwetu wobec demonstrantów, używanie gazu pieprzowego i innej broni nieśmiercionośnej, a także zatrzymywanie lub legitymowanie osób w samochodach wyłącznie dlatego, że obserwują agentów.
Decyzja sędzi jest odpowiedzią na pozew sześciu mieszkańców okolic Minneapolis. Twierdzą oni, że agenci Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) oraz innych służb federalnych naruszyli ich prawa konstytucyjne podczas nalotów na nielegalnych imigrantów prowadzonych w ich dzielnicach.
– Powodowie podnoszą, że byli poddawani różnym formom działań odwetowych ze strony pozwanych, w tym zatrzymaniom drogowym, aresztowaniom, nieuzasadnionemu użyciu środków drażniących oraz celowaniu w nich z broni palnej – stwierdziła sędzia Menendez.
Jak dodała, takie działania „niewątpliwie prowadzą do obiektywnego ograniczenia praw wynikających z Pierwszej Poprawki do Konstytucji".
Orzeczenie zapadło po śmierci śmierci Renée Good, 37-letniej matki trojga dzieci, która została śmiertelnie postrzelona przez funkcjonariusza ICE. Do tragedii doszło, gdy kobieta była świadkiem akcji służb federalnych na jednej z ulic w Minneapolis.
DHS argumentowało, że podejmowane działania są odpowiednie i zgodne z konstytucją, aby „zapewnić przestrzeganie prawa”, podkreślając jednocześnie, że „atakowanie i utrudnianie pracy organów ścigania jest przestępstwem”.
Waszyngtoński dziennik zauważył, że pozew opisuje m.in. przypadek Susan Tincher, zatrzymanej i obezwładnionej po tym jak zapytała agentów, czy reprezentują ICE. Opisano również sytuację, w której zamaskowani funkcjonariusze otoczyli samochód osób obserwujących akcję i celowali do nich z broni półautomatycznej.
Powodów reprezentuje oddział Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich (ACLU) w Minnesocie. Zarzuty skierowano przeciwko sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi L. Noem, pełniącemu obowiązki dyrektora ICE Toddowi M. Lyonsowi oraz lokalnym dyrektorom i agentom tej formacji.
Niezależnie od tego z odrębnym powództwem wystąpiły władze stanowe oraz władze miast Minneapolis i St. Paul. Oskarżają resort bezpieczeństwa o prowadzenie „niebezpiecznych, niezgodnych z prawem i niekonstytucyjnych zatrzymań oraz aresztowań”.
Sędzia wstrzymała się na razie z wydaniem zakazu o szerszym zasięgu, ale zapowiedziała dalsze procedowanie sprawy. Podobne pozwy przeciwko DHS wpływają do sądów w kolejnych stanach, między innymi w Illinois.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








