Aby wzrastać potrzebujemy najpierw twardo stanąć na ziemi, od której będziemy mogli odbić się ku górze i unieść na skrzydłach wyobraźni, fantazji. To o dorosłych, ale przecież z dziećmi jest podobnie. Choć niektóre byłyby przeszczęśliwe mogąc nieustannie bujać w obłokach, od czasu do czasu jednak, potrzebują zejść na ziemię (z pomocą dorosłych), aby tutaj mogły wprowadzać swoje fantazje w czyn i sprawdzać, co mogą, a do czego brakuje im jeszcze możliwości.
Już sam Mickiewicz pisał: „(…) kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie”. Prawdziwe życie bowiem, to nie tylko marzenia, fantazje i przyjemności. Każdy z nas potrzebuje doświadczyć najróżniejszych trudów, przeciwieństw i komplikacji, aby móc docenić to, co dobre.
Dziś, chcę Cię Drogi Rodzicu, zaprosić do przyjrzenia się skrzydłom i korzeniom, w które możemy wyposażyć nasze dzieci, lub których nieświadomie ich pozbawiamy.
Na skrzydłach
Dziecięce skrzydła, to wiara we własne siły i możliwości. Zbudowana na bazie najróżniejszych doświadczeń, tych łatwiejszych i trudniejszych, na które pozwalamy naszym dzieciom, nie wyręczając ich nieustannie troszcząc się o ich odpoczynek, czy też możliwości. Dzieciom nie wystarczą wyłącznie nasze doświadczenia, ale obserwując nas zdobywają wiedzę, jak mogą coś zrobić, aby później szukać własnego sposobu i wcielać go w czyn. Nie jest to proces najłatwiejszy, często wymaga pokonywania naprawdę wielu trudności, ale jeżeli pozwolimy naszym pociechom, dojść do czegoś samodzielnie, znaleźć rozwiązania i poradzić sobie z problemem, damy im tym samym potężny kapitał na przyszłość i silne skrzydła.
Nie możemy również zapominać, że dziecięce skrzydła to również wiara i miłość, którymi dzielimy się z naszymi dziećmi każdego dnia. Choć niekiedy wydaje nam się, że dziecko doskonale wie, że jest kochane, że wierzymy w nie całym sercem, to nie zawsze jest to w pełni zgodne z rzeczywistością. Choć niejednokrotnie jesteśmy przekonani, że to czyny są ważniejsze niż słowa i jeżeli okazujemy naszym pociechom miłość i wsparcie, to będzie to wystarczające, to wiele dzieci jednak potrzebuje to usłyszeć, a nawet słyszeć to regularnie dzień po dniu.
Dziecięce skrzydła to bardzo często wyobraźnia, która potrafi ponosić, która motywuje i dodaje energii. Ta wyobraźnia pobudza nieustanny głód nowych doświadczeń, przeżyć, czy też wiedzy. To właśnie dzięki niej wciąż się chce, bo nie ma tu żadnych ograniczeń. Na takich skrzydłach lubią latać nie tylko dzieci, ale też niektórzy dorośli, szczególnie że tak jest łatwiej, bo przecież samo latanie nic nas nie kosztuje, nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku.
W tej codziennej pogoni za skrzydłami marzeń, warto pamiętać, że zanim zaczniemy biegać trzeba nauczyć się chodzić, a te podstawy możemy zdobyć przede wszystkim odkrywając i utrwalając własne…
Korzenie
Kiedy ostatnio pisałam o szkole, temat ten został ze mną na dłużej i zaczęłam zastanawiać się nad historią, która często traktowana jest po macoszemu, a przecież wiedza i znajomość historii właśnie, ugruntowuje nasze poczucie przynależności, pokazuje skąd „wyrastają” nasze korzenie. Szkoła i rodzina ofiarowują dzieciom podstawy, możliwość poznania skąd pochodzimy jako ludzie – społeczeństwo i jako konkretna osoba. Niekiedy ta historia, czy też pojedyncze historie naszych przodków, wcale nie są chwalebne, przyjemne, czy pozytywne, ale warto je znać, aby wiedzieć, że rodzina i (zjednoczone) społeczeństwo są w stanie wiele znieść i przetrwać.
Korzenie, to również nawyki, tradycje, które są obecne w naszych rodzinach, niekiedy od wielu pokoleń. Choć czasem orientujemy się, że część z nich zdecydowanie nie jest budująca, to pamiętając o tym, że wszystkie są wynikiem określonych sytuacji i doświadczeń, dajemy sobie możliwość nieco zdrowszego podejścia do nich. Nikt bowiem nie powiedział, że wszystkie one muszą iść z nami dalej. Warto zatem zastanowić się, które nadal mogą nam służyć i wspierać, a które w pewnym momencie stały się tylko ciężarem i świadomie zacząć zarządzać nimi w swojej obecnej rodzinie.
Na koniec, myślę że warto wspomnieć o korzeniach, jako formie ugruntowania, czy też sprowadzenia na ziemię. Choć bujanie w obłokach potrafi być bardzo przyjemne i jest niezwykle ważnym elementem naszego życia, warto niekiedy wrócić do rzeczywistości i właśnie w niej sprawdzić, co może obrócić się w rzeczywistość, a co pozostanie na zawsze w sferze marzeń.
Jednym z większych bogactw, w jakie możemy wyposażyć nasze dzieci na przyszłość, są skrzydła i korzenie. Zarówno jedne, jak i drugie tak samo ważne i uzupełniające się nawzajem, aby dziecko mogło rzeczywiście czerpać z życia jak najwięcej dobrego, doceniając jednocześnie to, co już ma. A Ty Drogi Rodzicu wyposażasz swoje dziecko w jedno i drugie?
Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.
Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!









