Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

System San, czyli nowa polska tarcza antydronowa

Podpisanie umowy na dostawy systemów obrony przed dronami to kluczowy element dostosowania polskiej armii do wymagań współczesnego pola walki i doświadczeń z wojny na Ukrainie. To także szansa na zmianę podejścia i filozofii realizacji podobnych kontraktów.
System San, czyli nowa polska tarcza antydronowa
Wyprodukowany w Zakładach Mechanicznych Tarnów system zwalczania BSL oparty o karabin maszynowy WLKM systemu Gatlinga wśród sprzętu wojskowego prezentowanego w zakładach spółki PIT-RADWAR w podwarszawskiej Kobyłce, 30 bm. Na terenie zakładu odbyła się uroczystość podpisania umów z konsorcjum firm w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa i Kongsberg Defence & Aerospace na dostawę systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (San)

Autor: PAP/Paweł Supernak

– Zamówione systemy są dla nas niezwykle ważne. Ewolucja zagrożeń z powietrza potoczyła się w kierunku rozszerzenia ich zakresu. Kiedyś hasło „rosyjskie środki napadu powietrznego” oznaczało pociski balistyczne czy manewrujące, jak Iskandery, Kalibry, Ch-101 czy Ch-59, broń skomplikowaną i drogą. Obecnie musimy liczyć się z tym, że przeciwnik dodał do swojego arsenału środki proste, tanie, ale masowe – powiedział w rozmowie z PAP dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tarcza antydronowa będzie ważnym uzupełnieniem budowanego od ponad dwóch dekad polskiego systemu obrony przeciwlotniczej, opierającego się na programach Wisła (system Patriot), Narew (pociski CAMM i radary Soła) oraz Pilica (systemy artyleryjskie kalibru 23 mm i rakietowe Grom/Piorun).

– Program SAN to, wbrew obiegowej opinii, nie system antydronowy, ale system obrony powietrznej z możliwością zwalczania bezzałogowców w zasadzie wszystkich klas. Zawarta umowa obejmuje 18 baterii systemu San – po cztery dla każdego pułku przeciwlotniczego i dwie do obrony zestawów Patriot w ramach systemu Wisła – skomentował dla PAP redaktor prowadzący Portalu Obronnego (portalobronny.pl), Juliusz Sabak.

O ile systemy przeciwlotnicze (zwłaszcza krótkiego zasięgu) były projektowane głównie pod kątem zwalczania samolotów i śmigłowców, to zmiana uwarunkowań pola walki, głównie za sprawą dynamicznego rozwoju systemów dronów uderzeniowych i rozpoznawczych w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej, wymusiła poświęcenie większej uwagi systemom antydronowym. Są one odpowiedzialne za kontrolę tzw. małego nieba, czyli obszaru bezpośrednio nad polem walki, na wysokościach do kilkuset metrów nad ziemią. Istotne znaczenie miał w tym przypadku incydent związany z wtargnięciem do polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskich bezzałogowców 10 września 2025 r., który spowodował znaczące przyspieszenie prac nad pozyskaniem tego rodzaju systemów.

Jak pokazują doświadczenia z Ukrainy, obrona przed bezzałogowcami ma znaczenie nie tylko dla samych sił zbrojnych, ale także dla infrastruktury, zwłaszcza sektora energetycznego, co najlepiej pokazuje sytuacja z przełomu 2025 i 2026 r., gdy na skutek zmasowanych rosyjskich ataków, z wykorzystaniem m.in. dronów typu Shahed, doszło do paraliżu działania ukraińskiej energetyki. Ponadto, jak również pokazuje przebieg działań w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej, ataki dronów powodują ofiary wśród ludności cywilnej – i często są prowadzone tylko w tym celu, tj. zadania jak największych strat, co zmusza do ponownego przemyślenia koncepcji obrony i rozbudowy (tak ilościowej, jak i jakościowej) dostępnych systemów.

– Potrzebujemy licznych środków, tanich, wypełniających najniższe piętro obrony, zarówno na wschodniej granicy, jak i w celu ochrony infrastruktury krytycznej – powiedział Piekarski.

Na system San składa się kilka elementów. Są to armaty Bushmaster o kalibrze 30 mm i Pit-Radwar o kalibrze 35 mm (dostarczą je odpowiednio norweska firma Kongsberg i polska PGZ), szybkostrzelne karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm („Potwór z Tarnowa” – system opracowany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów), wyrzutnie pocisków rakietowych o kalibrze 70 mm (również będą dostarczone przez norweską firmę Kongsberg) oraz systemy walki radioelektronicznej, mobilne radary i inne elementy pozwalające na sieciocentryczne zarządzanie zwalczaniem bezzałogowców (dostarczane m.in. przez polską firmę APS SKYctrl).

– Zestaw, który składa się z uzbrojenia lufowego (armat), dronów przechwytujących, karabinów maszynowych, tanich rakiet i urządzeń zakłócających, daje szansę zwiększenia skuteczności przechwytywania takich dronów, jak Shahed czy BM-35 – powiedział dr Piekarski.

– Dzięki wysokiej mobilności i autonomii każdy pluton ogniowy może działać niezależnie i np. towarzyszyć pododdziałom w marszu czy na pierwszej linii. Praktycznie San wzmacnia czwarte, najniższe piętro obrony powietrznej, jednocześnie współpracując z systemami takimi jak Narew czy Wisła i stale wymieniając z nimi informacje – dodał Sabak.

Istotną kwestią w tym kontekście pozostaje relacja kosztów do efektów, jeśli chodzi o używane typy uzbrojenia. Zwalczanie stosunkowo tanich w produkcji bezzałogowców (takich jak Shahed-131/136 czy dron Gerbera, będący wabikiem oszukującym systemy obrony przeciwlotniczej) dużo droższym uzbrojeniem, np. pociskami powietrze-powietrze, odpalanymi z samolotów myśliwskich – choć czasami niezbędne – tworzy nie tylko niekorzystny rachunek ekonomiczny, ale także ryzyko nadmiernego obciążenia systemów obrony zbyt dużą liczbą celów (więcej potencjalnych celów niż rakiet do ich zwalczania; analogiczny problem dotyczy systemów naziemnych). System San ma wypełnić tę lukę, równocześnie pozwalając na lepsze zbilansowanie nakładów i efektów działania.

Podpisana w piątek umowa zakłada dostawę 18 baterii systemu San o wartości 15 mld zł. Realizacja programu ma być finansowana ze środków programu SAFE Unii Europejskiej, który zakłada realizację zakupów uzbrojenia w celu szybkiego zwiększenia potencjału obronnego krajów członkowskich. Polska jest największym beneficjentem tego programu: ma otrzymać 43,7 mld euro do 2030 r., a ponad 80 proc. środków ma zostać wydanych w polskim sektorze zbrojeniowym. Pierwsze dostawy powinny zostać zrealizowane już w połowie 2026 r., a całość – do końca 2027 r., co zakłada rekordowe tempo opracowania i realizacji kontraktu.

Omawiany kontrakt to także szansa na zmianę filozofii realizacji tego rodzaju projektów. Wobec dynamiki zmian na współczesnym polu walki konieczne jest szybsze reagowanie i dostosowywanie własnych rozwiązań do pojawiających się wymagań: mowa tu o horyzoncie czasowym liczonym w miesiącach, a nie latach na opracowanie i wdrożenie niezbędnych rozwiązań. Takie podejście z czasem powinno stać się standardem wobec rosnącego tempa zmian warunków, w jakich toczą się działania zbrojne – wdrażane modyfikacje używanych systemów muszą odbywać się dużo szybciej i sprawniej, niż pozwalały na to dotychczas wykorzystywane procedury.

Dariusz Materniak (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama