Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

W reakcji na zarzuty amerykańskich polityków Kanada oczekuje od USA działań w związku ze zmianami klimatu

Niech amerykańscy politycy przestaną się skarżyć na zadymienie z powodu pożarów lasów w Kanadzie i wyślą pomoc, tak jak Kanada wysyła strażaków do USA – oświadczył w Toronto premier prowincji Ontario, Doug Ford, w odpowiedzi na groźby prezydenta Donalda Trumpa.
W reakcji na zarzuty amerykańskich polityków Kanada oczekuje od USA działań w związku ze zmianami klimatu
Dym z kanadyjskich pożarów dotarł do Nowego Jorku

Autor: PAP/EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF

„Sąsiedzi sobie pomagają, dlatego Ontario zawsze pomagało amerykańskim partnerom wtedy, gdy tego potrzebowali” – napisał Ford na X, dołączając swoją wypowiedź dla telewizji ABC. Kanadyjskie media cytowały też premiera Forda, który podkreślił, że uważa USA za dobrych sąsiadów, ale Amerykanie muszą zacząć się zachowywać jak sąsiedzi.

Prezydent Trump oświadczył w piątek, że chce, aby Kanadyjczycy zapłacili za zanieczyszczenie powietrza w Stanach Zjednoczonych, które jest skutkiem trwających leśnych pożarów w Kanadzie. Zagroził, że koszty związane z zanieczyszczeniem zostaną dodane do ceł. Zapowiedział, że w piątek zadzwoni do premiera Kanady Marka Carneya, aby dowiedzieć się, co zamierza z tym zrobić.

W piątek późnym południem na stronie premiera Kanady nie było jeszcze żadnej informacji o rozmowie z prezydentem USA, zaś Carney zamieszczał w mediach społecznościowych wpisy na temat weteranów oraz wartego 2 mld dolarów kanadyjskich zamówienia na pojazdy opancerzone dla kanadyjskiej armii.

Natomiast jeszcze w czwartek Carney odniósł się do listu czworga republikańskich polityków z Michigan, którzy napisali do niego w sprawie pożarów, grożąc, że USA „będą działać na własną rękę”, jeśli Kanada nie będzie reagować. Oskarżyli oni rząd centralny Kanady oraz rządy kanadyjskich prowincji o złą jakość powietrza w USA i rzekomy brak działań prewencyjnych w sprawie pożarów.

Premier Carney oświadczył w czwartek, że on sam niedawno objął urząd, a sytuacja nie jest rezultatem działań jego rządu. Dodał, że oczekuje od USA udziału w walce ze zmianami klimatu i przypomniał, że Kanada utrzymuje swoje zobowiązania, natomiast USA swoje działania w tym zakresie ograniczają.

Donald Trump napisał w swoim serwisie społecznościowym Truth Social, że „Kanada odmówiła prowadzenia podstawowej gospodarki leśnej i usuwania zalegających pozostałości, wiedząc, że to doprowadzi właśnie do takiego rezultatu. Jest to umyślne zaniedbanie, stające się corocznym zjawiskiem, które kosztuje Stany Zjednoczone miliardy dolarów”.

Od 35 do 40 proc. terytorium Kanady pokrywają lasy, to prawie 3,7 mln km kw. w dużej części niedostępnych. W większości są to lasy należące do Korony, czyli skarbu państwa, a na wycinkę drzew ogłaszane są przetargi. Amerykańscy republikanie od lat uważają to za rzekome dotowanie sektora.

Wśród komentarzy do wpisu Trumpa w mediach społecznościowych znalazło się m.in. przypomnienie, że to właśnie od amerykańskich sąsiadów do Kanady przenoszą się kleszcze, rzadko obecne w Kanadzie do lat 90-tych.

Z Toronto Anna Lach(PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama