O powtórzenie sukcesu sprzed czterech lat nie walczył ich rodak Beat Feuz, który już zakończył karierę. Właśnie w 2022 roku w Pekinie Austriak Matthias Mayer był najbliżej drugiego olimpijskiego złota w tej konkurencji, ale przegrał ze Szwajcarem o 0,16 i był trzeci.
Wygrana 24-letniego von Allmena nie jest niespodzianką. Szwajcar, aktualny mistrz świata w tej konkurencji, odniósł w zjeździe dwa zwycięstwa w trwającym sezonie Pucharu Świata, w tym przed tygodniem w Crans-Montanie, ostatnich zawodach przed igrzyskami.
Łącznie to piąte złoto w zjeździe Helwetów, a drugie z rzędu.
Jednak czwarte miejsce Odermatta - najlepszego alpejczyka ostatnich lat, lidera klasyfikacji generalnej PŚ i najlepszego zjazdowca sezonu - dobrze wpisuje się w historię olimpijskiej rywalizacji w tej konkurencji, w której niespodzianek nie brakowało.
Taką był m.in. triumf w 2014 roku w Soczi Mayera, który wcześniej nie wygrał żądnych poważnych zawodów i ledwie dwukrotnie stał na podium PŚ.
Podobne opinie towarzyszyły zwycięstwom Amerykanów Billa Johnsona (1984, Sarajewo) i Tommy'ego Moe (1994, Lillehammer), Francuzów Jeana-Luca Cretiera (1998, Nagano) i Antoine'a Deneriaza (2006, Turyn) czy Szwajcara Didiera Defago (2006, Vancouver).
W opinii ekspertów, tylko dwukrotnie zdarzyło się, że tytuł mistrza olimpijskiego zdobyli murowani faworyci - Austriak Franz Klammer w 1976 roku w Innsbrucku i Szwajcar Pirmin Zurbriggen 12 lat później w Calgary. W dwóch poprzednich edycjach igrzysk, gdy najszybsi okazali się Norweg Aksel Lund Svindal w Pjongczangu i Feuz w Pekinie - także trudno było mówić o niespodziankach. (PAP)








