- Nie dążymy do posiadania broni jądrowej. Wielokrotnie to powtarzaliśmy i jesteśmy gotowi na każdą weryfikację – powiedział Pezeszkian w przemówieniu wygłoszonym na placu Azadi (Wolności) w Teheranie. - Nasz kraj, Iran, nie ulegnie ich (Zachodu - PAP) nadmiernym żądaniom. Nasz Iran nie ulegnie agresji, ale będziemy kontynuować dialog z całym sercem z krajami sąsiednimi, aby zaprowadzić pokój i spokój w regionie – dodał prezydent.
Zachód od lat podejrzewa, że Iran, intensywnie wzbogacający uran do poziomu wielokrotnie przekraczającego cywilne zastosowania, dąży do produkcji broni atomowej. W obliczu narastających napięć w czerwcu 2025 r. Izrael ostrzelał irańskie stanowiska rakietowe i obrony przeciwlotniczej, a USA zbombardowały główne instalacje nuklearne.
Choć obecnie pomiędzy Teheranem i Waszyngtonem toczą się przez pośredników rozmowy o zawarciu porozumienia nuklearnego, to Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej od miesięcy nie jest w stanie dokonać inspekcji i weryfikacji irańskiego arsenału jądrowego - podkreśliła agencja AP.
- Wysoki mur nieufności, który zbudowały Stany Zjednoczone i Europa poprzez swoje słowa i czyny nie pozwala na zakończenie tych rozmów – powiedział Pezeszkian, cytowany przez AFP. Zapewnił jednak, że Teheran „z pełną determinacją angażuje się w dialog”, którego celem jest zapewnienie pokoju i stabilności w regionie.
Irański prezydent odniósł się również do fali protestów, rozpoczętej w końcu grudnia i brutalnie zduszonej w połowie stycznia. Pezeszkian przeprosił „wszystkich dotkniętych” w trakcie ogólnokrajowych protestów i następujących po nim represji. Oświadczył, że zna „wielki smutek” odczuwany przez ludzi. Nie wziął jednak jednoznacznej odpowiedzialności za udział irańskich sił bezpieczeństwa w masakrach, które zakończyły rozpoczęte w ostatnich dniach grudnia demonstracje - zauważyła Associated Press.
- Odczuwamy wstyd i jesteśmy zobowiązani pomóc wszystkim, którzy ucierpieli w tych incydentach – powiedział Pezeszkian. - Nie dążymy do konfrontacji z ludźmi - dodał.
Prezydent potępił również bliżej nieokreśloną „zachodnią propagandę” otaczającą protesty.
Nie wiadomo, ilu ludzi zostało zabitych podczas tłumienia protestów. Szacunki sięgają jednak od kilku, do nawet powyżej 20 tys. ofiar. (PAP)








